Gdzie można uciec w dzicz pod Warszawą? Męskie wieczory za 200zł

Potrzebuję męskiego towarzystwa. By być lepszym mężem, ojcem i bratem. Pogadać na tematy, których nie zrozumie żadna kobieta.

Nie dlatego, że kobiety są gorsze (kocham Cię żono!). Mamy inaczej działające mózgi, inaczej widzimy świat i mamy emocje w różnym natężeniu. Ekipa sprawdzonych mężczyzn wokół jest nie do zastąpienia.

Dużo układam sobie w głowie sam wyjeżdżając gdzieś w dzicz, ale z przyjaciółmi zyskuję inne spojrzenia na moje radości, problemy i wyzwania. Przeczytaj ku inspiracji, zdzwoń się z najbliższymi i wypadnijcie razem na weekend!

Męski weekend zamiast piwa w pubie

Wyjechaliśmy w piątek, wróciliśmy w niedzielę. W Warszawie zostały nasze kobiety, a my pojechaliśmy w dzicz.

Dlaczego je zostawiliśmy? Dlaczego nam na to pozwoliły?

Wielokrotnie powtarzam: mam bardzo mądrą żonę. Sama pozwala mi pojechać mówiąc, że wracam z tych wyjazdów „inny”.

I o to chodzi. Wrócić lepszym.

A dlaczego cały weekend a nie wypad na miasto? Na tłocznych imprezach, w klubach, w pubach dużo trudniej szczerze pogadać. No i kluby to już nie mój klimat. A umawiając się na godzinną kawę zdążysz tylko wymienić najświeższe informacje z życia.

Chodzi o to, żeby otworzyć przed kimś swoje serce. Wyciągnąć to co siedzi tam na dnie. Do tego potrzeba wspólnego czasu.

Czasu dedykowanego.

Nasz dream team w Gaśnym

Dosyć spontanicznie stwierdziłem, że warto będzie się wyrwać jeszcze przed narodzinami mojego syna, więc wskoczyłem któregoś dnia na Booking i znalazłem cudowny domek pod Płockiem.

Taki drewniany, z kominkiem, pod lasem i bez asfaltowej drogi.

Mimo, że mam sporo osób z którymi chciałbym spędzić trochę czasu, to musiałem być ostrożny. Dobre rozmowy są od 2 do 5 osób. Powyżej raczej trudno o integralność grupy.

Zaprosiłem dwie osoby, jedna się wykruszyła, dwie doprosiliśmy i finalnie byłem ja, Łukasz i Daniel. Dream team!

Domek na osiem osób tym bardziej daje radę jak się jedzie we trójkę. Największym mankamentem było to, że drewno do kominka już było gotowe. A z chęcią bym trochę sobie porąbał 😉

Wsiedliśmy w wyznaczony piątek w auto, zrobiliśmy zakupy w najbliższej Biedronce i pojechaliśmy te 120km wypocząć.

3 zasady budowania relacji

Łatwo by było pojechać wspólnie, usiąść ze swoimi telefonami i zachowywać się tak jak najbardziej lubi nasz mózg (bo mózg ucieka w to co najłatwiejsze). Ustaliliśmy wspólnie kilka zasad dla naszego dobra 🙂

  1. zakaz oglądania YouTube
  2. zakaz używania laptopów i telefonów gdy jesteśmy razem
  3. nakaz braku spiny i sztywnych planów

Wieczorna kolacja nie zamieniła się w YouTube party (czyli taki nowy sposób wspólnego oglądania telewizji). Nie uciekaliśmy w maile, Messengery, Facebooki i Instagramy – musieliśmy ze sobą rozmawiać. Jak za starych dobrych czasów!

No i wszystko było na luzie. Odpoczywaliśmy, cieszyliśmy się każdą chwilą i robiliśmy to na co mieliśmy ochotę 🙂

Co można robić bez smartfona?

No więc:

  • wziąłem swój ulubiony głośnik i słuchaliśmy dobrej muzyki: Forever Child Chylińskiej, Leonarda Cohena, Genesis, Grubsona, Miuosha, OST z Forresta Gumpa, For King & Country i dobrego chillstepu,
  • podtrzymywaliśmy ogień w kominku i gapiliśmy się w niego z kubkiem herbaty z miodem i cytryną,
  • grillowaliśmy wołowinę i kaszankę,
  • wspólnie się modliliśmy,
  • chodziliśmy na długie wędrówki zgubić się w lesie bez telefonów,
  • przypadkowo zbieraliśmy grzyby do kurtki ze związanymi rękawami,
  • zwiedzaliśmy okoliczne wsie z gwiazdami nad głową,
  • właziliśmy na stare dęby,
  • graliśmy w karciankę IT Startup,
  • wychodziliśmy o 7 rano na taras wdychać mgłę do płuc,
  • biesiadowaliśmy do późna w nocy pijąc co każdy chciał,

No i rozmawialiśmy! O pierwszych pocałunkach i tym jacy byliśmy speszeni w gimnazjum. O tym jak większość życia udawaliśmy przed sobą i innymi. Żeby się dopasować i być lubianym. Rozmawialiśmy o asertywności i o życiu w zgodzie ze sobą.

No i oczywiście rozmawialiśmy o naszych kobietach.

Nie wiem jak popularne są takie relacje. To co obserwuję wokół siebie to mężczyźni bojący się okazywać uczucia, bojący się okazywać słabość. I może faktycznie świat ich oceni jako „twardzieli”. Ale to udawanie, maska i nieprawda. Każdy ma słabości, nie bójmy się pytać o radę, nie bójmy się przyznać do błędu.

Zacznijmy być szczerzy sami ze sobą.

Nie samą wołowiną żyje człowiek

Każdy z nas wziął z domu resztki tego co miał. Jedzenia, ciast, alkoholi. Kupiliśmy wspólnie w Biedronce wszystko czego moglibyśmy potrzebować do posiłków.

No i wzięliśmy kawę Braci przy kawie by Stara Szkoła, chemex i dripper 🙂

Jadąc jednym autem w dwie strony zrobiliśmy 250km.

No i koszty za cały weekend wyszły następujące:

  • domek = 456zł
  • transport = 80zł
  • zakupy = 150zł

Za świetnie spędzony weekend dni w elitarnym gronie, luksusowym domku z dala od zgiełku miasta, pracy i obowiązków zapłaciliśmy nieco ponad 200zł. Naprawdę warto.

Zaproś przyjaciół. Albo osoby, które chciałbyś by były Twoimi przyjaciółmi. I jedźcie.

Akurat ten domek bardziej pasuje dla 3 małżeństw z dziećmi, ale serdecznie go polecamy od 2 do 8 osób 😀 Marcin-właściciel dba o każdy detal, jest tam wszystko czego może potrzebować człowiek żeby wypocząć. No i w regulaminie domku pierwszym punktem jest „W tym domu obowiązuje całkowity zakaz rozmów o polityce”<3 Szukajcie go na Bookingu o tu: Casa del Campo lub czegoś innego, Booking ma tego dużo.

Sorry, taki mamy klimat

Liczyłem, że na początku listopada będziemy mieli chłodne dni, zmierzymy się z mrozem i śniegiem, ale zima nas nie rozpieszcza w tym roku. Południowe jesienne słońce pozwalało chodzić po lesie w samej bluzie.

Klimat przypominał mi trochę czasy mojego dzieciństwa. Mam takie bardzo żywe wspomnienie jak lato spędzałem u babci i codziennie rano szedłem boso przez mokrą trawę do wychodka. Do dziś pamiętam błękit tamtego nieba, zieleń tamtej trawy i wilgoć na stopach (z którą potem właziłem z powrotem do łóżka, ale nic nie mówcie babci).

Miód i dym. Tęsknota za słońcem, sianem i truskawkami. O taki klimat:


Jeśli podobał Ci się ten wpis to mam do Ciebie prośbę, podziel się nim z jedną osobą z którą chcesz spędzić więcej czasu. Nam to pomoże szerzyć nasze treści, a dla Was to może być początek do wspólnego wyrwania się 🙂

Dobroci!

PS: a inne nasze ucieczki w dzicz znajdziesz tutaj

2 Replies to “Gdzie można uciec w dzicz pod Warszawą? Męskie wieczory za 200zł”

  1. Oo, chyba powinnyśmy tak wyjechać z dziewczynami. Właśnie po to, żeby się w końcu nagadać 🙂 Gratulacje Synka w drodze!!

    1. Paweł Tomkiel says:

      Tak, nagadać się, w końcu! 😀

Dodaj komentarz