Rzuć to wszystko i jedź w Bieszczady! – czyli jak się wyciszyć i odzyskać kontrolę

Czy masz czasem tak, że czujesz jakby wszystko Ci się wyślizgiwało z rąk? Gonisz za spóźnionymi sprawami, masz problem z ustaleniem priorytetów i finalnie wydaje Ci się, że nie możesz dokończyć niczego ważnego? A może z drugiej strony – wszystko świetnie ogarniasz, ale czujesz się powoli wypalony taką jazdą na wysokich obrotach?

To wyobraź sobie taki stan, gdzie masz wszystko pod kontrolą, budzisz się z uśmiechem na ustach i wiesz doskonale co jest dla Ciebie ważne. Za niczym nie gonisz, trudne decyzje masz czas spokojnie przemyśleć i finalnie żyjesz w świetnej równowadze.

Dobrą drogą byłoby ustalenie wizji swojego życia, o czym rozmawiałem z Jackiem Weiglem, ale dzisiaj chcę Ci dać konkretny przepis na to jak ja się ogarniam w trudnych chwilach. Wydaje mi się, że może to być prawdziwe dla wielu mężczyzn, ale może też działa dla kobiet?

Bieg, który odrywa Cię od życia

Z pewnością wiesz co znaczy „gonitwa myśli”. Kilka lat temu przez internet echem się odbiły badania Microsoftu, które pokazały, że ludzie potrafią skupić uwagę średnio na 8 sekund (w porównaniu do złotej rybki, która jest skupiona przez 9 sekund).

Co ciekawe – aż 77% młodych ludzi potwierdziło, że gdy nie ma niczego co by skupiało ich uwagę, pierwsze co robią to sięgnięcie po telefon. Myślę, że nie będzie to zbrodnią jeśli uproszczę i powiem że telefon, Facebook, Snapchat, SMS-y, reklamy i TV z naszą uwagą robią jedno i to samo – rozpraszają ją.

A sign of the times.

A photo posted by Eric J. Smith (@esmith_images) on

Ciągle przełączając się na kolejne rzeczy w ciągu dnia faktycznie można mieć wrażenie, że gdzieś gonimy nie do końca świadomie i nie wiemy jaki jest tego sens. Tracimy ten flow w wykonywaniu rzeczy dla nas ważnych. Czasem nawet mam poczucie, że to nie ja rządzę swoim życiem, a właśnie te wszystkie rozpraszacze, które o nas walczą. To teraz my powalczymy z nimi.

Wyrwij/wyloguj się

W tytule widzisz Bieszczady, ale to nie o Bieszczady mi chodzi. Po prostu się wyrwij. Jeśli nie masz czasu zatrzymać się i pomyśleć czego chcesz (zagadka-bonus: z jakiej to piosenki? ;)) to po prostu się od tego oderwij.

Wyłącz internet w telefonie, przestań odpisywać na SMS-y, a jeśli jesteś twardzielem to wyłącz i sam telefon. Zostaw inne urządzenia w domu i wyjdź za próg. To ryzykowna sprawa, bo nigdy nie wiadomo gdzie Cię nogi poniosą, ale spróbuj.

Na ile czasu? A ile go masz? Możesz spakować plecak i faktycznie jechać na tydzień w Bieszczady, możesz też podjechać na kilkugodzinny spacer do najbliższego lasu, na polanę czy nad jezioro. A jeśli i to by było za długo – weź kubek termiczny z kawą i idź chociaż na 15 minut na spacer po cichej części osiedla. Tyle ile możesz.

Jeśli jedziesz na dłużej to nie traktuj tego jak urlop, bo w tą wędrówkę zapraszam Cię samotnie. Nie będzie zwiedzania i korzystania z atrakcji turystycznych – szukaj tej ciszy i spokoju za którymi tak tęsknisz. Słuchawki z uszu też wyjmij – to nie będzie pomagać.

bracia-przy-kawie-rzuc-wszystko-jedz-bieszczady-cisza-spokoj

Idea tego wszystkiego jest taka, żeby pójść, spotkać się 1 na 1 z Bogiem, zadać mu te wszystkie pytania i zobaczyć czy na nie odpowie. Z mojego doświadczenia wynika, że odpowiada na takich wyjazdach. Czasem Jego odpowiedzi przychodzą jako „obce” myśli, a czasem bywa nawet tak, że słyszę jego fizyczny głos. Trzeba tylko dać sobie czas i ciszę 🙂

3 kroki do świętego spokoju

To jak ja walczę z tym całym pędem sprowadza się do trzech kroków:

  1. wyłącz wszystkie rozpraszacze:
    • telefon
    • TV
    • MP3-ójkę
    • radio
    • cokolwiek co absorbuje Twoją uwagę
  2. zapisz na kartce wszystkie swoje myśli:
    • to co Cię denerwuje
    • decyzje przed którymi stoisz
    • sprawy, którymi się obecnie zajmujesz
    • pytania na które chcesz znać odpowiedź
  3. zorganizuj wyprawę na 15 minut lub dwa tygodnie – to już zależy od Ciebie, pamiętaj tylko:
    • idź sam
    • wybierz spokojne miejsce
    • na dłuższe wyprawy możesz wziąć jakąś dobrą książkę – ale jedną!

No i ruszaj w drogę, rozmyślaj i ciesz się tą chwilą. Będziesz zaskoczony jak to pomaga się uspokoić, zaplanować i sprecyzować wizję życia. Wierzę, że Bóg naprawdę dobrze potrafi doradzić. A jeśli w Niego nie wierzysz to daj sobie po prostu ten oddech – zapewne nie będziesz zawiedziony.

To mój sposób, gdy odnajduję się w sytuacji zabiegania. Nie raz już ułożyłem sobie w głowie pewne sprawy i nigdy nie był to czas stracony. Odzyskuję dzięki temu możliwość skupienia na jednej rzeczy, poczucie kontroli nad życiem i podejmuję wtedy najlepsze decyzje. Możesz przeczytać historię cudu na jednej z moich wypraw tutaj – naprawdę polecam.

Zaryzykuj i ruszaj – świat się nie zawali jeśli przez dwa dni nie odpiszesz na maile. A może masz inny ulubiony sposób na wyciszenie się?

12 Replies to “Rzuć to wszystko i jedź w Bieszczady! – czyli jak się wyciszyć i odzyskać kontrolę”

  1. […] pytam się o zdanie Boga. Bywa jednak czasem tak, że totalnie nie słyszę odpowiedzi. Wtedy wychodzę porozmawiać z nim 1-1. Tym razem też tak zrobiłem, dostałem odpowiedzi i cud w […]

  2. […] dobiera się do nas wieloma kanałami nie jest łatwo się odciąć (pisałem już – rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!). Dlatego potrzebny tu jest plan i bardzo świadome […]

  3. […] Rzuć to wszystko i jedź w Bieszczady! – czyli jak się wyciszyć i odzyskać kontrolę jest nadzieja! każdy może się wyciszyć – takie przesłanie wpisu zdobyło wielu zwolenników […]

  4. […] z innej strony, ale też automatycznie świadomość tego, że to już jest zapisane sprawia, że gonitwa myśli ustaje. I robi się taka przyjemna cisza w głowie […]

  5. U kobiet działa tak samo, potwierdzam 🙂 I bywa, że wystarcza wyprawa do… kuchni, żeby przez piętnaście minut pozmywać sobie w ciszy i spokoju 🙂

    1. Psst! Powiem Ci w sekrecie, że u mnie czasem działa tak samo 😀

  6. […] Standardowo na początku roku wyjechałem poukładać sobie nowy rok w głowie, tak jak opisywałem to tutaj. […]

  7. […] przy komputerze – co jakiś czas czuję, że potrzebuję się zatrzymać. W takich chwilach planuję wyprawę sam ze sobą jak najdalej od […]

  8. Kocham chodzenie po górach, uwielbiam Tatry, ale w Bieszczadach zakochałem się całkowicie. To jeszcze jest ostoja spokoju, dziczy (oczywiście nie mówię o Chatce Puchatka czy Tarnicy). Gdy tylko zabrałem tam moją dziewczynę (teraz już narzeczoną, a za 3 miesiące – żonę) to też pokochała ten kawałek ziemi. W zasadzie to wychodzi, że do tej pory jeździliśmy tam 2 razy na rok – własnie na Boże Ciało oraz na jesień. W tym roku uda się tylko teraz na Boże Ciało, bo wrzesień i październik zapowiada się weselny 🙂
    W każdym razie nie trzeba koniecznie iść samotnie w taką wyprawę, można też iść razem i kontemplować otaczającą nas rzeczywistość. Po kilku godzinach wspólnego wędrowania szlakiem, gdy człowiek jest już zmęczony, nie ma nawet siły rozmawiać. Więc tylko się idzie i rozmyśla. A jak jeszcze idzie po szlaku odludnym (polecam szlak Widełki=>Bukowe Berdo jest przepiękny i bardzo rzadko odwiedzany przez wszystkich, 2 razy szliśmy i 2 razy byliśmy całkowicie sami na całym szlaku. Potem idzie się na Tarnicę, to już wiadomo, że są inni ludzie.) to już w ogóle są super klimaty do rozmyślań 🙂
    Pozdrawiam!

    1. My po Bożym Ciele będziemy akurat w Beskidzie Sądeckim, razem z grupą 15 czytelników 🙂 Raczej się nie miniemy, ale dobrej wędrówki!

  9. […] Uczucia uznawałem za oznakę słabości. Uciekałem. Sam od siebie, od tego z czym nie potrafiłem sobie poradzić. W gry, muzykę, filmy. Nigdy nie dałem dotrzeć do siebie tym emocjom. Aż do dzisiaj. Daj sobie oddech, ucieknij. […]

  10. […] natykaliśmy się na salamandry plamiste i udało nam się wypatrzyć żbika**. Świetne miejsce, żeby się trochę odciąć, bo nawet z zasięgiem bywa problem […]

Dodaj komentarz