Odciąłem się od polityki i jestem szczęśliwszy

Wyobraź sobie taką sytuację: są święta i siedzisz z dużą częścią rodziny przy rodzinnym stole. Wszyscy są dla siebie mili i żywo zainteresowani tym co się zmienia w życiu każdego. Rozmowy są głębokie, starsi dzielą się doświadczeniem z młodszymi i już wiesz, że ten czas nie będzie zmarnowany. Jedni rozmawiają o priorytetach w życiu, inni poruszają temat zrozumienia emocji drugiego człowieka, a jeszcze ktoś spokojnie opowiada o najlepszych myślach z konferencji biznesowej na której był ostatnio.

Możesz sobie wyobrazić na pewno jeszcze kilka tematów, których nie uznałbyś za stracony czas. Jak to się w takim razie dzieje, że po kilku kieliszkach kończymy z roziskrzonymi oczami w bagnie jakim jest polityka?

A nawet niekoniecznie przy rodzinnym stole i niekoniecznie po kilku kieliszkach. Znasz to pewnie też z pracy, tramwaju, pubu a już na pewno z Facebook’a. W komunikacji międzyludzkiej bardzo często trafiamy na ten temat i nie wiemy jak to się stało. Ale żałujemy – prędzej czy później.

Polityka wszechpolska

Kiedyś też byłem na bieżąco z wydarzeniami, ustawami, opiniami, protestami i starałem się mieć wyrobione zdanie na każdy temat, który pojawiał się w mediach. PiS, PO, samobójstwo Andrzeja Leppera, podpalanie tęczy, ACTA, mama małej Madzi, prowokacje przy Marszu Niepodległości, reprywatyzacja czy #czarnyProtest. Chciałem mieć swoje zdanie, bo wiedziałem, że ktoś bardzo szybko mnie o nie zapyta w rozmowie. A większość moich rozmów była o polityce i sprawach społecznych, bo najwięcej o tym czytałem.

Piękna pętla sprzężenia zwrotnego.

Wszystkie te sprawy są nakręcane przez media i gdy tylko kończy się jedna – zaczyna się następna. Kiedy przez wszystkie tuby dookoła nas nadawane są takie wiadomości rosną w nas przeróżne emocje i czujemy się jakbyśmy ciągle byli w filmie akcji. Włączając telewizor, radio czy otwierając gazetę zawsze mamy zajęcie. Przecież to lepsze niż oglądanie serialu!

bracia-przy-kawie-polityka-wiadomosci-policja

 

Jesteś tym, czym się karmisz. Jak to było świetnie powiedziane w książce „Droga” Cormaca McCarthy’ego – „to co wpuszczasz do swojej głowy zostaje już w niej na zawsze”. Nie ryzykuj – to co czytasz, oglądasz i słuchasz ma na Ciebie wpływ, nawet jeśli próbujesz to kontrolować.

Pułapka dostępności

O pułapce dostępności pisał kiedyś Marcin Iwuć – jest to tendencja naszych mózgów do budowania obrazu świata w oparciu o informacje, które są mu najłatwiej dostępne. W skrócie oznacza to tyle, że czytając ciągle o uchodźcach będziemy uznawać każdego ciemnoskórego za uchodźcę. Oglądając wieczorne wiadomości z informacjami o korupcji zaczynamy wierzyć, że wszyscy są skorumpowani. A słuchając naszego kolegi, gdy opowiada o tym jak go urzędniczka potraktowała – na kolejną wizytę do urzędu pójdziemy już odpowiednio nastawieni.

Nasz mózg korzysta z danych które są mu najbliższe i nie ma w tym nic złego. Złe mogą być tylko dane, które mu dostarczymy.

Co polityka wnosi do mojego życia?

Wszystko co wpuszczasz do swojej głowy ma na Ciebie wpływ. I gdy tak spojrzałem wstecz, co tak naprawdę wnosi do mojego życia świadomość wszystkich wydarzeń politycznych i społecznych, to mogłem wymienić trzy rzeczy:

  • kłótnia – gdy rozmawiałem o tym z kimś kto miał odmienne zdanie,
  • frustracja – gdy spotykałem kogoś kto miał takie samo zdanie, można było wspólnie ponarzekać,
  • złość – gdy akurat nie miałem z kim porozmawiać, musiałem się złościć samodzielnie;

To wszystko odeszło w dal i zamieniło się w spokój, gdy tylko bardzo świadomie odciąłem się od polityki ponad rok temu. Odcinając się uzyskałem naprawdę dużo spokoju w duszy i odzyskałem bardzo wiele czasu, który wcześniej poświęcałem na czytanie wiadomości i prowadzenie jałowych dyskusji.

A propos czasu, to taki dowcip:

Pani Pyta się Jasia:
– Jasiu, czym się zajmuje mama w domu?
– No mama, to raczej takimi drobnymi sprawami. Kiedy trzeba zapłacić ratę za kredyt, sprzątaniem, zakupami, gotowaniem czy zawiezieniem samochodu na wymianę oleju.
– A tata?
– Tata to już takie duże sprawy, np.: czy wybuchnie wojna w Czeczenii?

Jak się odciąć od wiadomości?

W tak medialnym świecie, gdzie technologia dobiera się do nas wieloma kanałami nie jest łatwo się odciąć (pisałem już – rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!). Dlatego potrzebny tu jest plan i bardzo świadome działanie.


Uwaga! Nie zachęcam Cię do totalnej ignorancji w sprawach społecznych. Zwracam jednak uwagę na to, że media nakręcają emocje, które potem przekładają się na nasze relacje z ludźmi. I to od tego się odciąłem – od celowo podgrzewanych awantur, które z troską o dobro wspólne nie mają nic wspólnego.


Polityka i awantury społeczne docierają do nas najczęściej kanałami:

  • telewizja
  • radio
  • gazety
  • portale internetowe
  • znajomi
  • Facebook

Trochę tego dużo – gdybym chciał całkowicie przestać korzystać z tego wszystkiego to chyba musiałbym zostać pustelnikiem. Chcę Ci zaproponować taką drogę, gdzie nadal możesz z tego korzystać, ale to Ty będzie decydować co do Ciebie dociera. Zaczynamy?

1. Telewizja

Z telewizji zrezygnowałem już dawno temu, a wraz z żoną zdecydowaliśmy, że zastąpimy ją tym co sami wybierzemy w internecie. W telewizji nie masz wyboru, nie możesz pominąć reklam, a i największe zyski są z tego, by Cię zszokować i przykuć. Nie spodziewaj się tam za wiele dobra i sprzedaj telewizor.

bracia-przy-kawie-polityka-wiadomosci-telewizja

2. Radio

Praktycznie każda stacja radiowa nadaje wiadomości co godzinę, więc zawsze usłyszysz coś politycznego lub krwawego. Ja uwielbiam słuchać radia w samochodzie (szczególnie Radio Warszawa jest mi bliskie), więc idę na kompromis i zawsze gdy zaczyna się debata lub wiadomości – przełączam na płytę Mariki lub Zeusa 🙂

3. Gazety

Nie kupuję i nie czytam gazet z newsami, ale jak sama nazwa wskazuje (ang. newspaper) – istnieją po to, byś był na bieżąco. Jeśli chcesz się od tego odciąć, to już ich nie potrzebujesz.

4. Portale internetowe

To jest ogromny temat, ale całe szczęście mamy pełną kontrolę nad tym co czytamy. Omijam wszystkie te, które zawierają newsy i właściwie to w internecie czytam głównie blogi wybranych osób lub szukam odpowiedzi na konkretne pytania w Google’u (np.: „jaka jest pogoda w Zamościu?” lub „surfing na Kanarach – czy może zjeść mnie rekin?”).Bywa tak, że klikając w niektóre linki trafię na stronę, która mnie wciągnie jakimś newsem i zacznę czytać z ciekawości – potem przeklikuję do kolejnych artykułów na ten temat i czuję jak się wciągam. Gdy to sobie uświadomię, wracam do mojego postanowienia i wyłączam nawet najciekawszy artykuł, bo z doświadczenia wiem, że nie będzie z tego dobrych owoców.

5. Znajomi

Jak już wiemy z początku artykułu, każdy z nas jest bombardowany wiadomościami i w Polsce jest tak, że na polityce zna się absolutnie każdy. Może i odcięcie się od ludzi byłoby jakimś rozwiązaniem, ale chyba słabym 🙂 Gdy słyszę, że ktoś wchodzi na „gorący temat” w rozmowie to staram się:

  • powiedzieć, żebyśmy nie zaczynali z polityką (pół-żartem, pół-serio),
  • jeśli to nie pomaga – wyłączam się z rozmowy (uwaga! nie stosować w rozmowach w cztery oczy ;)),
  • jeśli temat jest kontynuowany, to przepraszam i wychodzę lub wracam do swoich spraw;

6. Facebook

Facebook – w bezpośrednich rozmowach łatwo jest wejść na grząskie tematy, a co dopiero na Facebook’u. Nie wiem jak u Ciebie, ale moją ścianę sprawy polityki zalewają nieustannie. A strona główna FB ma to do siebie, że potrafi wciągnąć. Ileż to razy wszedłem załatwić jedną rzecz, a kończyłem godzinę później przeglądając filmiki ze śmiesznymi kotami. Odpowiednie algorytmy badają w co klikasz, na jakich postach zatrzymujesz się na dłużej i treści są potem tak dopasowane byś po prostu „wsiąknął”.

Nie chcę trafiać na Facebook’owego wall’a i tam tracić czasu na przeglądanie newsów. To czy w takim razie powinienem wykasować konto? Przecież to jest moje narzędzie komunikacji! Sam Mark Zuckerberg nie pozwala mi wybrać z których elementów Facebook’s korzystam, ale na całe szczęście istnieją wtyczki usuwające wszystkie posty na stronie głównej, jak np. News Feed Eradicator do Chrome’a. Facebook wtedy staje się taką czystą stroną z jednym motywacyjnym cytatem a ja nadal mam dostęp do profili znajomych, powiadomień i wiadomości. 🙂

bracia-przy-kawie-odetnij-sie-od-polityki-facebook-bez-walla

PS: a kiedy już zablokujesz Facebook’a, to zapisz się do naszego newslettera, żebyśmy nie stracili kontaktu 🙂

  • Odpocznij z nami! W każdy sobotni poranek będzie czekał na Ciebie inspirujący artykuł i dobra muzyka do kawy.
  • Dowiedz się więcej tutaj

To fałszywy obraz świata!

Kiedy odetniesz się od wiadomości Twój mózg Ci za to podziękuje. Nie będzie na każdym kroku widział zła, morderstw i kradzieży. Będziesz mógł iść spokojnie ulicą i nie zastanawiać się na kogo głosuje Pani do której się uśmiechasz. Czy to jednak jest prawdziwy obraz świata? Przecież zło jest na świecie!

Zło może i istnieje, ale nie ma się co nad nim roztkliwiać . Moim zdaniem lepiej jest skupiać na tym co jest dobre, to propagować i o tym rozmawiać. Nie jest to w żadnym wypadku ucieczka od tematu zła, ale raczej odpowiednie podejście.

Podam Ci przykład:

Wyobraź sobie dwójkę ludzi, nazwijmy ich – Paweł i Adrian. Otóż obaj zostali tego samego dnia wyrzuceni z pracy. Nie było żadnego rozsądnego powodu – po prostu „cięcia kadrowe”. Pracowali w tej samej fabryce mebli przez ostatnie 17 lat. I co teraz?

Paweł i Adrian różnili się w jednym – mieli zupełne inne charaktery. Paweł był optymistą, a Adriana naprawdę łatwo było zdołować, szczególnie czymś takim jak utrata pracy.

Po wyrzuceniu z fabryki Paweł był smutny, ale wiedział, że musi teraz znaleźć nową pracę. Nie skupiał się na tragicznej sytuacji w której się znalazł, tylko zakasał rękawy i zaczął działać. Nadal był silny i miał 17 lat praktyki – do boju!

Adrian natomiast nie mógł w to uwierzyć. Że jego, tak dobrego pracownika wyrzucono po 17 latach pracy. Załamał się tym totalnie, stracił wiarę w siebie i nie miał nadziei że w wieku 43 lat znajdzie pracę, a przecież kredyt nie poczeka. Wpadł w depresję, zaczął narzekać na kraj, rządzących i dzielił się ze wszystkimi ludźmi swoją frustracją.

Zwróć uwagę, że to nie zdarzenie zdołowało Adriana – obaj przeżyli dokładnie to samo. Tym co go zdołowało był on sam i jego podejście. Podobnie możesz zrobić Ty, ze swoim podejściem do świata.

Możesz karmić się złymi informacjami i żyć w ciągłym przerażeniu lub mieć świadomość, że one istnieją ale skupiać się na tym co dobre.

Nie obchodzi Cię nasz kraj! Nie o taką Polskę walczyłem!

Często słyszy się zarzut, że jeśli ktoś nie interesuje się polityką, to znaczy że nie interesuje się tym za ile kupi bilet na autobus lub po ile będzie chleb. I jest to prawda – polityka i ustawy mają bezpośredni wpływ na nasze życie. Patrzymy na to jednak zbyt „płasko” i Polacy z Polakami walczą o ustawy które uważają za słuszniejsze. A mi kiedyś znajomy powiedział bardzo mądrą myśl:

Ustawy i rządzący są odbiciem społeczeństwa.

I jeśli tak na to spojrzymy, to walka nie powinna być toczona na mównicy sejmowej. Nie powinniśmy pikietować za jedną czy drugą opcją. Ta walka musi się zaczynać dużo wcześniej – od każdego człowieka. Zmieńmy społeczeństwo, a zmienią się ustawy i rządzący. Musimy dawać prawidłowy przykład naszym dzieciom, kształcić w nich pozytywne wartości i etos rycerski, a kiedy będą dorastać – Państwo zmieni się automatycznie.

Są również ludzie i fundacje którzy monitują ustawy i patrzą politykom na ręce. Popieram kilka z nich (np. Fundacja Mamy i Taty) i cieszę się że istnieją, bo wykonują kawał dobrej roboty. Po cichu, bez rozgłosu i z zaangażowaniem. Jeśli leży Ci na sercu konkretna sprawa, to podążaj za konkretnymi ludźmi, a nie mediami.

Powiedzmy sobie szczerze – to czym jesteśmy bombardowani w wiadomościach, to nie jest troska o dobro Państwa, tylko podsycanie emocji i dzielenie nas – ludzi. Ma to niewiele wspólnego z rzeczową dyskusją. Warto się odciąć i być wolnym. A jeśli boisz się, że ominie Cię coś ważnego – nie bój się, na pewno ktoś Ci o tym powie i nie potrzebujesz do tego wiadomości (z pewnością nie ominie Cię informacja o nadchodzącej powodzi, chyba że odetniesz się również od ludzi i przestaniesz wychodzić z domu :)).

Jeśli chcesz być na bieżąco, żeby mieć własne zdanie w rozmowie z ludźmi to przypomnę to co pisałem wyżej. Własne zdanie pozwalało mi faktycznie na rozmowę z człowiekiem i jeśli:

  • miał takie samo zdanie – można było wspólnie ponarzekać
  • miał inne zdanie – można było się pokłócić

Żadnego z tych owoców nie chcę w swoim życiu. Ja się na polityce nie znam i zostawiam to mądrzejszym od siebie. Chcę zmieniać serca, a nie ustawy.