Powołanie trzeba wypełniać, a nie tylko wykonywać – wywiad z for KING & COUNTRY

Dwóch braci. 31 maja 2018 przyjeżdżają po raz drugi do Polski. Nazywani australijską odpowiedzią na Coldplay. Uwielbiam ich muzykę, ale osobowości chyba jeszcze bardziej 🙂

Od kiedy założyliśmy tego bloga zobaczyłem, że nie jestem sam. Jesteś Ty drogi czytelniku (choć jak pokazują statystyki – częściej czytelniczko) 😉 I jest Was na tyle dużo, że stanowimy ogromną siłę, która może przemieniać świat.

I dzięki temu, dużo łatwiej jest mi umówić się na rozmowę z osobami, które mają mało czasu. Tak było np. z Mariką, Krzysztofem Czeczotem, Jackiem Weiglem czy teraz z Luke’iem z zespołu For King & Country.

For King & Country istnieją od 2012 roku, przez ten czas zdobyli wiele nagród, w tym dwie Grammy. Obecnie trwa ich trasa koncertowa, która ściąga masy ludzi na całym świecie. I nic dziwnego – są przedstawicielami niestandardowego nurtu muzycznego, którego smak możesz poczuć np. w tym utworze:

Pod koniec maja będą w Polsce na festiwalu „Bądź jak Jezus”, który jest jednym z nielicznych na ich trasie dostępnym za darmo. Ja będę – jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to wejdź na oficjalną stronę festiwalu lub wydarzenia na Facebooku.

Rozmawialiśmy przez WhatsAppa, mieliśmy 7 godzin różnicy czasowej, a mój rzadko używany angielski nie jest idealny. Wierzę jednak, że wyciągniesz z naszej rozmowy coś wartościowego 😉

PS: jeśli wolisz czytać, to poniżej nagrania znajdziesz pełen transkrypt naszej rozmowy

Obejrzyj nagranie wywiadu

Przeczytaj naszą rozmowę

Dobrze Cię widzieć.

W porządku?

Tak. Gdzie jesteś?

Ekstra. Gdzie jestem? Jestem w Texasie, myślę, że w San… Właściwie to daj mi sprawdzić. Myślę, że jestem w San Angelo. Sprawdzę. Dzisiaj jestem w Edinburgu, nie w San Angelo, San Angelo będzie jutro. Edinburg w Texasie.

A gdzie Twoja kawa, brachu?

Gdzie moja kawa? Wiem, mój brat i syn poszli po kawę, ale gdybym mógł teraz wypić kawę, to uwierz mi – miałbym ją.

Prawdopodobnie większość moich czytelników nie będzie Cię kojarzyć, więc moje pierwsze pytanie: kim jesteś – jeśli mógłbyś powiedzieć w kilku słowach – i co robisz w życiu?

Ok, więc mam na imię Luke i jestem członkiem zespołu for KING&COUNTRY. Razem z bratem pochodzimy z Australii, ale kiedy byliśmy małymi chłopcami, wyjechaliśmy do Ameryki i tam wyrośliśmy, grając wspólnie.

Kiedy skończyłem szkołę średnią, Joel zapytał mnie: „Hej, co sądzisz o napisaniu i nagraniu kilku piosenek oraz sprawdzeniu, gdzie może nas to zaprowadzić?”. Był to czas, kiedy miałem uszkodzone kolana, a muzyka odgrywała ogromną rolę w moim życiu. Wtedy zacząłem się zastanawiać – jakby to było, gdybym mógł pisać piosenki? Jakby to wyglądało?

Więc razem z moim bratem Joelem wyruszyliśmy w tę pielgrzymkę tworzenia muzyki i dzisiaj rozmawiam z tobą i będziemy mogli odwiedzić was wszystkich w Polsce już za kilka tygodni.

Tak, to super, będę na tym koncercie. Ostatnio byliście w Polsce w 2016, tak?

Dokładnie tak.

Moje drugie pytanie. Znam wiele osób, które były wychowywane w patologicznych rodzinach, rodzinach alkoholików. Wierzę w Boga i łatwo jest mi mówić innym, że z Bogiem wszystko jest łatwe. Wy śpiewacie o tym: przyjdź do Boga, biegaj na dziko, żyj jak człowiek wolny. Ale czy to nie jest tak, że po prostu mieliście szczęście, i ja też, być wychowywani w świetnym środowisku, w świetnych rodzinach z masą przyjaciół? Jak ludzie bez tego szczęścia mogą zacząć swoją przygodę z Bogiem? Co możesz powiedzieć?

To świetne pytanie. Doskonale wiesz, że byliśmy szczęściarzami, wychowując się w rodzinach, które uczyły nas, kim jest Jezus i kiedy idziesz z Jezusem przy boku, to niekoniecznie oznacza, że okoliczności będą prostsze, ale że masz Kogoś, do kogo zawsze się możesz zwrócić.

Ludzie, którzy nie mieli takiego wsparcia jak ja i ty, niezależnie od miejsca, w którym dorastali, w końcu zaczynają zadawać sobie mnóstwo pytań: jak został stworzony świat? Jak to możliwe, że drzewo, na które tutaj patrzę, jest takie piękne? I to te pytania dla ludzi, którzy nie mieli takich warunków jak ja i ty, są o tyle ważne, że pozwalają szukać odpowiedzi, bo odpowiedzi kierują na Jezusa, kierują niezależnie od tego, czy widzisz Go, czy Go doświadczasz przez swoją rodzinę, czy nie. Jest tyle dróg, żeby zobaczyć dowody Jego działania.

Mam nadzieję, że ludzie, którzy Go jeszcze nie znają, zastanawiają się, kim On jest. Mogą odkrywać, mogą zadawać pytania i nie muszą się bać, że czegoś nie wiedzą. Trzeba się wyzbyć strachu zadawania pytań o to, kim On może być. I ja, i ty jesteśmy zgodni, że On jest Zbawicielem świata i to chcę pokazywać ludziom – chcę uczyć moje dzieci o Jezusie, ale także chcę tym ludziom, którzy przyjdą na dzisiejszy koncert, którzy może nie mieli tego wsparcia, jakie my dostaliśmy, chcę im przedstawić Jezusa.

Powiedziałeś o okolicznościach, że nie zawsze są wesołe. O ile dobrze pamiętam, przechodziłeś ciężką chorobę na pewnym etapie swojego życia, zatem okoliczności nie zawsze ci służyły. Jakie pytania sobie wtedy zadawałeś?

Wiesz, wtedy zadajesz sobie mnóstwo pytań. Tak szczerze to myślę, że miałem naprawdę łatwe życie do momentu choroby. I zacząłem wtedy mówić: „Boże, jestem tu dla Ciebie, robię to, co czuję, że mi przeznaczyłeś. Wezwałeś mnie, piszę dla Ciebie te piosenki, śpiewam je dla ludzi, opowiadam im o Tobie w świeżej formie i wierzę, że to mi właśnie nakazujesz. A tymczasem jestem teraz superchory”. I poczułem, że w tamtym momencie to było trochę nie w porządku i po prostu pytałem Go o to: „Boże, dlaczego jestem taki chory? Robię to wszystko dla Ciebie, więc dlaczego na to pozwalasz?”. Wierzę, że Bóg mógł mnie uzdrowić w jednej sekundzie, jeśli tylko by chciał.

Była taka jedna szczególna noc, kiedy Bóg powiedział do mnie bardzo wyraźnie: „Luke, nie chcę więcej piosenek, nie chcę więcej występów, nie chcę więcej twojego mówienia do ludzi. Po prostu chcę twojego serca. Nie chcę, żebyś robił dla mnie więcej, nie chcę żebyś próbował żyć bardziej moralnie, po prostu chcę Twojego serca”. Kiedy to usłyszałem, zrozumiałem, że ta choroba i to wszystko, co przechodzę, są tego warte, ponieważ zaprowadziły mnie do miejsca, w którym chcę naprawdę wiedzieć, kim jest Jezus, chcę poznać Go bardziej intymnie – nie tylko jako kogoś, za kim podążam, ale jako przyjaciela, który się troszczy i kocha mnie tak bardzo, że nawet pomaga mi przejść przez coś trudnego, żebym mógł Go lepiej poznać. Była to dla mnie potężna lekcja, przez którą musiałem przejść.

I teraz można powiedzieć, że odnosicie sukcesy: wygraliście dwie nagrody Grammy i wiele, wiele innych, macie prawie milion fanów na Facebooku… Jak definiujesz sukces?

Na pewno nie przez ilość wygranych nagród, to pewne. Wiesz, jeśli wygrałbyś każdą możliwą nagrodę, ale nie czułbyś się spełniony w tym, co robisz, to myślę, że wtedy przegrywasz. Sukces to dla mnie coś bardziej osobistego – to sposób, w jaki kocham moją żonę, świadomość, jak dzieci patrzą na swojego tatę, bo to te rzeczy są najczęściej paliwem, które pozwala mi pisać piosenki czy na scenie być wrażliwym na rzeczy, które Bóg zrobił w moim życiu.

Sukcesu nie stanowią rekordowe sprzedaże albo nagrody. Sukcesem jest dla mnie, kiedy mówię o rzeczach ważnych, w tym wypadku o Jezusie, i ludzie tego słuchają. To oznacza, że idę po drodze, którą Bóg mi wybrał. Kiedy widzę jak to, co mówię, prawdziwie wpływa na ludzi i czuję, że to pochodzi od Jezusa, wtedy jestem spełniony, bo wtedy wypełniam swoje powołanie – nie tylko je wykonuję, ale właśnie wypełniam. Tak widzę sukces.

Wasza muzyka ma wpływ na ludzi – mówicie o tym wielokrotnie na koncertach. Czy możesz przytoczyć jakieś przykłady?

Stary, po prostu mózg pęka od ilości komentarzy i e-maili, które dostajemy od ludzi! Opowiem ci jedną, dwie historie.

Kilka lat temu mieliśmy przyjemność grać podczas late night show w Ameryce. Była to mainstreamowa telewizja – Jay Leno Show… Nie wiem, czy kojarzysz…

Tak, znam Jay Leno.

Więc po występie w tym programie otrzymaliśmy sporo wiadomości. Dostałem między innymi e-mail od jednej pani, która była wściekła, że byliśmy w programie Jaya Leno, gdzie zaśpiewaliśmy piosenkę „Proof of your love”, gdzie rozmawialiśmy o tym, kim jest Jezus… Jeśli masz możliwość być w takim programie i wykonać tę piosenkę dla milionów ludzi, to jest to niesamowite! Jednak ta pani tego nie rozumiała. Pisała: „nie mogę uwierzyć, że to zrobiliście!”.

A następny e-mail, który otworzyłem, był od mężczyzny, który pisał: „Hej, tej nocy chciałem popełnić samobójstwo. Skakałem po kanałach i natrafiłem na wasz występ w Jay Leno Show i zrozumiałem, że mogę nie mieć ziemskiego ojca, który mnie kocha, ale na pewno mam niebiańskiego Ojca, który z pewnością mnie kocha. I tylko dlatego, że natrafiłem na dzisiejszy Jay Leno Show, uświadomiłem sobie, że jestem kochany, może nie przez ziemskiego, ale przez niebiańskiego Ojca”. Ten człowiek nie popełnił samobójstwa. Po przeczytaniu tej wiadomości przesłałem ją do tej kobiety i napisałem: „To jest powód, dla którego byliśmy w dzisiejszym programie”. To są przykłady historii, które słyszymy ciągle – ta jest sprzed kilku lat, ale to się ciągle powtarza.

Jakiś czas temu pewna dziewczyna siedziała na naszym koncercie w drugim rzędzie. Kiedy śpiewaliśmy „Priceless”, ona śpiewała te słowa, jakby były dla niej wszystkim. Kiedy zbliżaliśmy się do tekstu: „siostry, możemy zacząć od nowa, wyróżnione do końca”, widziałem łzy, które po prostu spływały po jej twarzy…

To są dwie małe, odizolowane historie. Dzięki tym ludziom dowiedzieliśmy się, co im daliśmy. Ci, którzy zostawili komentarze, są na tyle odważni, żeby podzielić się cząstką swojej historii. A co z setkami tysięcy tych, którzy zostali dotknięci, ale nie dodali komentarza, nie napisali e-maila? Wtedy zaczynasz sobie uświadamiać, że muzyka ma moc i zmienia życie ludzi, ma ogromny, ogromny wpływ.

Teraz 31 maja będziecie w Polsce, będziecie mieli wpływ na Polaków. Co pamiętasz z waszego ostatniego koncertu w Polsce? Czego nie możesz się doczekać?

Pamiętam po prostu stan uwielbienia. Nigdy wcześniej nie byłem w Polsce, ale dzięki temu, że spędziłem w podróży większość mojego życia, to w podróżowaniu kocham wręcz możliwość spotkania ludzi z całego świata, z różnych kultur, którzy są zjednoczeni przez mojego Jezusa. I to jest niesamowite – nie znam cię, ale w jakiś sposób czuję, że jednak się znamy przez to, że obaj podążamy za Jezusem.

I myślę, że kiedy jedziesz do miejsca takiego jak Polska i trafiasz na to wydarzenie, to są tam setki ludzi, którzy przyszli w tym samym celu. Kiedy tam idziesz, to chcesz naładować się miłością do Jezusa. Jeśli mogę odegrać w tym jakąś rolę, zachęcić ludzi do podążania za Jezusem, to jest to jeden z największych przywilejów w moim życiu. To będzie mój drugi raz w Polsce. Móc tam być i móc coś powiedzieć i być zrozumianym dzięki naszej komunii z Jezusem, to dla mnie cudowne.

A znasz jakieś słowa po polsku?

Nie, nie znam żadnych polskich słów.

Chcesz się czegoś nauczyć?

No pewnie!

Jakich zwrotów używasz na scenie? Co chciałbyś powiedzieć do swoich polskich fanów?

Pewnie jedną z pierwszych rzeczy, jaką powiem, będzie „hello, Poland”.

No, to będzie trudne: „Cześć Polsko”.

Co powiedziałeś?

„Cześć Polsko”. To będzie raczej trudne.

Wiesz, to może kiedy spotkamy się osobiście, to nauczysz mnie, jak to powiedzieć.

To ostatnie pytanie – jak byś zaprosił swoich polskich fanów do przyjazdu na festiwal „Bądź jak Jezus”?

Jedną z ulubionych rzeczy, jakie lubimy robić jako for KING&COUNTRY, to tworzyć najbardziej energiczny i interesujący występ, jaki jest tylko możliwy. Kiedy przyjeżdżamy do Polski – bardzo, bardzo specjalnego kraju – chcemy zapewnić ekstra dawkę wszystkiego, co mamy i robimy show – wiesz, sześciu gości biega na scenie, występuje dla ludzi. Także powiedziałbym, że czekamy na każdego, kto może przyjść, czekamy, żeby poznać was, spędzić razem trochę czasu. Kochamy Polskę. Kiedy połączy się to wszystko razem, to nie widzę powodu, dla którego miałoby zabraknąć Polaków na tym koncercie. Definitywnie każdy powinien przybyć na ten festiwal.

Ok, świetnie, więc dziękuję za rozmowę, dziękuję za wywiad. Spotkamy się w dniu koncertu, na tę chwilę to wszystko.

Doceniam twoją cierpliwość do mnie i czekam na nasze spotkanie w Polsce.

Dzięki, dziękuję za wywiad, Luke.

Dzięki, stary, trzymaj się!

Warto rozmawiać

Jeśli jest jedna rzecz, którą mógłbym robić do końca życia, to jest to właśnie rozmowa z ludźmi. Jest to dla mnie bardzo naturalne i to wywiady są najchętniej tworzoną przeze mnie formą artykułów (choć zajmują najwięcej czasu). Wszystkie nasze wywiady możesz znaleźć tutaj, a jeszcze w maju udostępnimy kolejną świetną, bardzo osobistą rozmowę z Michałem Szafrańskim, Finansowym Ninją 🙂 Zapisz się do naszego newslettera  i dam Ci znać jak tylko się pojawi.

  • Odpocznij z nami! W każdy sobotni poranek będzie czekał na Ciebie inspirujący artykuł i dobra muzyka do kawy.
  • Dowiedz się więcej tutaj

A jeśli masz czas 31 maja i możesz być wtedy w Mysłowicach, to wpadaj zobaczyć chłopaków z for KING & COUNTRY na żywo (koncert jest za darmo). Oficjalna strona festiwalu „Bądź jak Jezus” jest tutaj, a tu znajdziesz wydarzenie na Facebooku, na którym masz wszystkie informacje.

Dziękuję, że jesteś ❤

2 Replies to “Powołanie trzeba wypełniać, a nie tylko wykonywać – wywiad z for KING & COUNTRY”

  1. Lukasz Kowalczyk says: Odpowiedz

    Dzięki bardzo, wysłuchałem/przeczytałem przy popołudniowej sobotniej kawie. Znałem ich już wcześniej, ale to pierwszy wywiad, jaki z nimi widziałem. Dzięki – nie za długo, ale tresciwie. Jest cos w tym, o czym mówił Luke, że między wierzącymi w Chrystusa nawet jeśli się nie znają, jest jakaś komunia. Dobrego😊

  2. […] okazji festiwalu przeprowadziłem również wywiad z Luke’iem z for KING & COUNTRY. Rozmawialiśmy dużo o powołaniu i o tym jaką przygodą może być życie. Naprawdę […]

Dodaj komentarz