Dlaczego oddaję dziesięcinę?

Oddajemy z żoną 10% naszych zarobków na Cele Boże. Nazwij nas szaleńcami, ale takich osób jest dużo więcej.

Czym jest dziesięcina?

Dziesięcina w pierwszej kolejności jest rozumiana jako oddawanie 10% zarobków do kościoła. Nie wiem jak Tobie, ale mi dziesięcina kojarzy się z lekcją historii o średniowieczu, gdzie była przykrym obowiązkiem i przymusem.

Dzisiaj dziesięcina kojarzy się z czymś archaicznym, z czymś w czym nie widać sensu, z czymś co każdy zdrowo myślący człowiek powinien odrzucić po prostu automatycznie.

I tak też robiłem, nie dopuszczałem do siebie w ogóle możliwości, że kiedykolwiek będę płacił dziesięcinę.

Dlaczego warto oddawać dziesięcinę?

Wziąłem ślub jako chrześcijanin, z moją żoną chrześcijanką. Rozpoczęliśmy takie normalne poślubne życie, zamieszkaliśmy razem i poukładaliśmy różne sfery naszego życia. Jedną z nich była sfera finansów. Poukładaliśmy nasz budżet domowy (z ogromną pomocą Michała Szafrańskiego!) i odkładaliśmy jakieś pieniądze. Dziesięcina (czyli oddawanie całych 10%) była dla nas czymś odległym, o czym nawet nie myśleliśmy.

Potem jednak poznaliśmy wiele osób/małżeństw, które z każdej zarobionej złotówki 10% oddają z powrotem Bogu. Uznaliśmy ich za szalonych, ale im więcej takich szaleńców napataczało się na naszą drogę, tym bardziej pytaliśmy ich: dlaczego?

W tamtym czasie sami też wspieraliśmy różne Cele Boże. Wpłacaliśmy datki na fundacje, które według nas robiły dobrą robotę (patrz np. w artykule Odciąłem się od polityki), dawaliśmy potrzebującym w naszym otoczeniu. No i oczywiście dawaliśmy na tacę. Nie było to 10%, ale z dobroczynnością już miało coś wspólnego 🙂

Zobaczyliśmy natomiast jedną rzecz: każdy nasz datek był dla nas ogromnym wysiłkiem. W końcu dawaliśmy z NASZEGO portfela i z NASZEGO konta. Dlatego czasem dochodziło do tego, że nie tylko rezygnowaliśmy ze wsparcia kogoś, ale nawet z własnego wyjazdu na rekolekcje. Właśnie ze względów finansowych.

Dobroczynność ma ogromny sens i wierzę, że mądra pomoc finansowa może zmieniać świat. Jednak stawaliśmy w rozkroku między: „chcę”, a „jak dam, to muszę z czegoś zrezygnować”.

Jak dziesięcina działa u nas?

Wierzę nie tylko w to, że Bóg istnieje. Wierzę też, że się troszczy o nasze życie. Z tej wiary wynika przekonanie, że wszystko Mu zawdzięczam. W tym moje umiejętności, moją pracę i moje zarobki.

Po wielu rozmowach z ludźmi, którzy dziesięcinę oddają stwierdziliśmy, że może warto spróbować? Wspominali, że to się wtedy tak dobrze układa, że Bóg się troszczy, że to pomaga wyjść z długów. Teraz już wiem dlaczego.

Dziesięcina uwalnia.

Uwalnia od zbytniego martwienia się o pieniądz. Nagle zaczynasz pokładać ufność w Bogu, a nie w tym ile masz pieniędzy. Pieniądz zdradził już niejednego człowieka i nie ma co mu służyć, z Bogiem to inna sprawa 🙂

I tak w poukładane finanse włożyliśmy zasadę, że oddajemy 10% naszej pensji. Utworzyliśmy na ten cel osobne konto i pan w banku aż się uśmiechnął jak usłyszał nazwę: „Cele Boże”. Na początku każdego miesiąca spływa tam automatycznie dziesięcina i wiemy, że te pieniądze są już nie do ruszenia.

Z konta Celi Bożych mamy (w tym momencie) od razu zagospodarowane około 70% kwoty (co miesiąc wychodzą automatyczne przelewy do różnych fundacji i na różne misje), a reszta się zbiera na koncie.

Tu duży minus – przestaliśmy dawać na tacę i teraz czujemy dziwne spojrzenia ludzi w kościele, jak jesteśmy co tydzień a na tacę ani razu nie daliśmy! Nikt nie wie, że na koniec roku robimy przelew na konto parafii z tego co się uzbierało.

Nie pożyczamy pieniędzy

Przyjęliśmy też w życiu pewną genialną zasadę: nikomu nie pożyczamy pieniędzy, nawet przyjaciołom. Możemy natomiast dać pieniądze komuś kto ich naprawdę potrzebuje (napiszę o tym jeszcze więcej kiedyś).

I tu mamy tę wolność z dziesięciny. Teraz, gdy ktoś nas prosi o pieniądze lub gdy spotykamy kogoś potrzebującego – możemy mu po prostu dać bez bólu serca (oczywiście tylko w mądry sposób). To już nie są nasze pieniądze, to z Celi Bożych 🙂

Czy dziesięcina jest obowiązkowa?

Nie, dziesięcina nie jest obowiązkowa. Nic nie jest obowiązkowe. Post nie jest obowiązkowy. Modlitwa nie jest obowiązkowa. A nawet chodzenie do kościoła co niedzielę nie jest obowiązkowe. Wszystko to jednak są wskazówki od Boga, jak możemy być szczęśliwsi. On akurat jak nikt nas kocha i pragnie naszego szczęścia.

I tak modlitwa to po prostu rozmowa z kimś kto zna Cię lepiej niż Ty sam. Post pomaga poczuć znów ten smak kromki chleba, który znasz z dzieciństwa. A dziesięcina daje Ci wolność od martwienia się o pieniądze. Bóg się naprawdę troszczy.

Wielu ludzi, którzy decydują się na dziesięcinę szukają odpowiedzi na różne pytania szczegółowe: czy dziesięcinę oddaje się z zasiłków? Czy dziesięcinę oddaje się z pieniędzy pożyczonych? W przypadku przedsiębiorców: czy dziesięcinę oddaje się z kwoty netto czy brutto?

A to wszystko tylko drobne szczegóły, odpowiedź masz w swoim sercu i to tam patrzy Bóg, nie na to czy prawidłowo wyliczyłeś kwotę. To nawet nie musi być 10% – to się pojawia w Biblii, ale każdego „hojnego dawcę miłuje Bóg” 🙂

Dużo ważniejsze pytanie to czy dziesięcinę trzeba oddawać na kościół i właściwie to gdzie oddawać dziesięcinę? Czy przynosić ją raz w miesiącu i dawać na tacę, czy może jakoś inaczej? Jak przeczytałeś wyżej, u nas dziesięcina wychodzi na różne cele, na kościół tylko raz w roku 🙂

Moim zdaniem – możesz ją oddawać na dowolne cele, które uznasz za Boże. Dobrze jeśli wesprzesz miejsce z którego najczęściej korzystasz, ale to też nie jest obowiązkowe 🙂 Ważne, żebyś oddawał je/robił przelewy szczerze.

Pamiętaj też, że masz wpływ na to co wspierasz. Ba, ponosisz odpowiedzialność za to kogo wspierasz. Jeśli dasz alkoholikowi na dworcu 50zł, to możesz go tylko bardziej pogrążyć. Jeśli jednak dasz fundacji, która pomaga takim ludziom, to trafisz dużo lepiej.

Nie każdego stać na dziesięcinę

Paradoksalnie – im mniej zarabiasz, tym mniej oddajesz. Zarabiając 1500zł oddajesz 150zł, ale zarabiając 6000zł to już oddajesz 600zł. To nie jest tak, że zarabiający więcej mają w tej sytuacji lepiej, ale rozumiem też argumenty tych, którzy liczą każdą złotówkę.

Co więcej – dziesięcina się opłaca. I pomijam już fakt troszczenia się przez Boga, ale pamiętaj, że cele charytatywne możesz odpisać od podatku. Ustawa wprawdzie przewiduje limit i możesz odliczyć maksymalnie 6% od swojego rozliczenia rocznego (a nie 10%), ale zawsze ma to sens. Kiedy tak jak my przestaniesz dawać na tacę, a zaczniesz robić przelewy do kościoła, to taki przelew też się wtedy wlicza w odliczenie.

Może rodzi się w Tobie teraz bunt, ale spokojnie. To nic obowiązkowego. Możesz mi napisać co o tym sądzisz w komentarzu, będzie mi bardzo miło przeczytać Twój punkt widzenia 🙂

  • Karolina M

    Kilka razy już myślałam o dziesięcinie.. z marnym skutkiem. Jestem studentką, sama się utrzymuję, liczę każdy grosz,ale też ufam Bogu. A może przede wszystkim ufam Bogu, bo bez tego, ani rusz.. dziękuję za inspirację, wyjaśnienie.. może w związku ze zbliżającym się Adwentem czas na postanowienie? 😉

  • Ad

    Dawanie dziesięciny zdecydowanie uwalnia od troszczenia się o pieniądze. Dodaje też radości gdy wiem, że mogłem pomóc komuś, kto walczy o życie w chorobie albo podarować komuś ciepłe ubranie.
    Tak jak było napisan „hojnego dawcę miłuje Bóg” i zgadzam się z tym w 100%. Pan Bóg odpłaci się zdecydowanie bardziej niż nam się wydaje. Czasem może to być dobry człowiek spotkany na drodze a czasem przyjaciel ze słowami, które w danym momencie mogą zmienić nasz świat.

    Świetnym pomysłem też jest zamawianie Mszy Świętych z datków dziesięciny. Można bardzo pomóc tym, którzy sami już sobie pomóc nie mogą i liczą na nas. Dusze czyśćcowe są bardzo wdzięczne i pomagają bardziej niż się to może wydawać 🙂

    • Hej, dzięki za komentarz. Nie wiem czy czyściec to coś tak bardzo strasznego – stamtąd jest już tylko droga do nieba. Osobiście preferuję cele, które pomogą tym, którzy idą w zupełnie drugą stronę 😉

      • Ad

        Oczywiście, dusze będące w czyśćcu mają zagwarantowane zbawienie ale niejednokrotnie z różnych źródeł sobie niezależnych, dowidziałem się, że nawet największe cierpienie na tym świecie nie może się równać z palącym ogniem czyśćcowym.
        Polecam rękopis z czyśćca na yt 🙂

    • Magdalena

      Raz w miesiącu daje na msze za dusze czyśćcowe zauważyłam ze więcej zarabiam(nie mam stałej miesięcznej pensji)
      wiem ze to one przyprowadzają mi klientów ponieważ są wdzięczne za okazana im pomoc. Naprawdę warto im pomagać!!!

    • Magdalena

      A moja pomoc duszyczkom zaczęła się od przeczytania książki „Uwolnijcie nas stad” Polecam

      • Ad

        Odsłuchałem audiobook tej książki i doskonale wiem o czym mówisz 🙂

  • Aga

    Usłyszałam też taką teorię, że wkład pracy, swojego czasu w szerzenie Ewangelii to też forma dziesięciny.

  • Przez wszystkie lata gdy należałam do jednej z denominacji chrześcijańskich, oddawałam dziesięcinę – więc nie jest to dla mnie nic nowego 🙂 Dziś nadal przeznaczam te pieniądze na „cele Boże” chociaż nie wyliczam dokładnie czy jest to 10% czy 20% czy mniej – i mam tak jak Wy: jeśli ktoś naprawdę potrzebuje- pożyczam bezzwrotnie 🙂

    Pamiętam >mój pierwszy raz< z dziesięciną; szczerze oddałam całe 11 zł 23 gr bo tyle wyniosła wtedy moja 10cina, a miesiąc później moja współlokatorka mówi: Wiesz, że mniej nam policzyli za prąd i wodę w tym miesiącu? "O ile?"-pytam. "O….zaraz ci dokładnie powiem….11 złotych i 23 grosze" :)) DOKŁADNIE to była ta kwota 🙂

    Od tyranii pieniądza uwolniłam się ; mogłabym książki jedna za drugą pisać na ten temat jak Bóg zaopatruje człowieka , który nie pokłada nadziei w mamonie. 🙂

    Ps. Reinhard Hirtler (pastor z Brazylii) oddaje w tym momencie 50% swych pieniędzy :)) I nawet to mnie nie szokuje na tyle by postawić tam granicę. Bo wiem, że Bóg mu błogosławi i błogosławiłby podwójnie, potrójnie i podziesiętnie każdą osobę, która szczerze oddaje mu pieniądze 🙂

  • Ciekawe spojrzenie na (nie)pożyczanie. Nie wpadłabym na to. Czekam na wpis o tym 😍 A może jeszcze jakaś druga część ze świadectwem jak Wam to Pan wynagradza? Takie historie są cudowne! 😊

    • Cieszę się, że Ci się podoba 🙂 O tym niepożyczaniu to faktycznie rewolucyjny artykuł może powstać, zobaczymy kiedy go zaplanuję 😉

  • Sławek

    Bardzo się cieszę że ten temat wypływa – dzięki. Oddaję 10% już ileś lat i wszystko co jest napisane o łaskach płynących do „dawcy” to szczera prawda. Mam kilka przemyśleń:
    1. Jeżeli daję na fundację a później część odzyskuję jako zwrot z podatku, to tak na prawdę to już nie jest 10% tylko nieco mniej%.
    2. Chrystus mówi „Daj każdemu kto cię prosi”, stąd uważam, że dawanie alkoholikowi jest realizacją tego Słowa, ale faktycznie trzeba z rozwagą, aby nie zrobić dodatkowej krzywdy – trzeba samemu rozeznać jak to robić.
    3. Dziesięcina należy do Boga, a więc na tacę daję ponad to, z tego co należy do mnie
    4. Często łapałem się na tym, że daję , aby otrzymać od Boga, a więc stosuję swego rodzaju interesowność, „bo jak nie dam to Bóg też mi nie da” – z tego też trzeba się uwalniać bo to nie jest właściwa motywacja do dawania
    5. No i jeszcze dodatkowo staram się, aby było jak najbardziej anonimowo, aby nie „odbierać chwały Bogu”, kiedy przychodzą jakieś np podziękowania

    Na koniec: faktycznie w swej dobroci Bóg dał nam wolność, stąd sami wybieramy drogę. Dziesięcina nie powinna być dla nas przykrym obowiązkiem, ALE faktycznie w tych czasach pieniądz jest chętnie wykorzystywany jako narzędzie złego, również aby nas odsuwać od Boga poprzez zmagania z dziesięciną. Szczególnie trudne są pokusy wyboru pomiędzy dobrem a dobrem, np: jest koniec miesiąca , pieniędzy mało i tuż przed planowaną wizytą u babci psuje się samochód, a jedyne dostępne pieniądze to te odłożone na dziesięcinę… no ale to już głębszy temat wyborów i pokus :). Pozdrawiam!

  • Leszek Junga

    Cześć Paweł,
    przypomniałeś mi tym artykułem, co sobie pół roku temu zaplanowałem, ale skończyło się tylko na chęciach 🙁
    Wszystko co dobre otrzymujemy od Boga Ojca naszego. Może rozpocznę od kilku procent miesięcznie, ale za to systematycznie.
    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  • Ile macie dzieci?

    • Cześć Jerzy,

      A jakieś „dzień dobry”, czy coś?

      Ale odpowiadając – nie mamy jeszcze dzieci 🙂

      miłego dnia!

      • Dlaczego nie zwrócił Pan uwagi pozostałym? Przecież nie tylko ja się nie przywitałem.

        • Hej, przejdźmy na „Ty” 😉

          Nie miałem nic złego na myśli. Po prostu pytanie o ilość dzieci odbieram jako bardziej prywatne i wolałbym wiedzieć cokolwiek o pytającym.

          Wiem, że internet likwiduje te bariery i piszę tu i tak bardzo osobiste rzeczy, ale pamiętajmy, że po drugiej stronie jesteśmy żywymi ludźmi. Na ulicy chyba nie zaczepiasz nieznajomych i nie pytasz ich o ilość dzieci, nie? 😉

          • mhm… wracając do meritum – podatki to nie dziesięcina? oczywiście w tym przypadku, w Polsce, podatki to znacznie więcej niż 10%

          • Dziesięcina powinna być dobrowolna (z serca) i przeznaczona na dobre cele. Podatków chyba bym do niej nie zaliczył 😉

          • ok a czy mógłbyś podzielić się tym od kiedy to stosujesz i na jakie akcje już przeznaczyłeś te środki?

          • Nie chodzi o to, żeby się licytować kto, ile i na co daje. Chodzi tylko o postawę 🙂

            Jednym z przykładów wspartych akcji jest np. Biblia Audio https://www.braciaprzykawie.pl/zostan-czescia-superprodukcji-biblii-audio-relacja-prosto-ze-studia/

            A dlaczego pytasz?

          • To jest tak, że chcesz pokazać, że dajesz dziesięcinę ( zapewne po to aby zainspirować innych) ale trochę za mało tu konkretów i nie chodzi o licytację. Biblia Audio ok… wiesz chodzi mi o to, że może ja nawet robię podobnie a nie pomyślałbym aby napisać o tym artykuł, że daje dziesięcinę. Nie robię tego w taki sposób, nie mam dodatkowego konta „cele Boże” itd. Po prostu co jakiś czas wspieram różne akcje pomocowe. Dodam, że mam dwójkę dzieci plus jedno z adopcji serca (nie wiem czy znasz tę akcję – polecam). Chciałbym wiedzieć co konkretnie wspieracie, to chyba nie jest złe?

          • Now we’re talkin’

            O różnych akcjach charytatywnych pewnie jeszcze kiedyś napiszę, a na tą chwilę chodziło dokładnie o to co powiedziałeś: o inspirację. 🙂

            A adopcję serca znam, tylko pod inną nazwą. Mamy z niej jedną dziewczynkę 🙂

          • Będę szczery do bólu. Akcje, którą wymieniles jest bardzo komercyjna i masa osób to wspierała. Jestem ciekaw tych mniej nagłośnionych. Dlaczego? Bo kiedy ktoś głośno mówi „pomagam innym” to chciałbym aby był na maksa klarowny. Jest mnóstwo ludzi, którzy pomagając innym tak naprawdę chcą pomóc sobie w sprytny sposób. Przykład? Stonoga, który pomaga ale przy okazji swoje poparcie wykorzystuje do wojny z pewnymi politykami. Jeśli natomiast już zdecydowałeś, że chcesz upublicznić to, że pomagasz to byłbyś bardziej wiarygodny podając więcej konkretów.