Twój przełożony – traktuj go jak mentora, a nie jak sędzię

Nie rozumiem jak firma, która nie szanuje swoich pracowników może się utrzymać na rynku. I nie rozumiem dlaczego wszyscy na to pozwalamy.

Pan i niewolnik

Jest taki schemat działania, nadal typowy dla wielu polskich firm: Pan i niewolnik. Znasz to? Przełożony czuje się jak pan i zarządza swoimi pracownikami-niewolnikami. Trudno w takiej relacji cieszyć się swoją pracą.

Kiedyś niewolnik był osobą, która oddawała swoje życie na służbę, w zamian za bezpieczeństwo i opiekę. Pan dbał o swoich niewolników.

Ja natomiast znam sporo przykładów, gdzie pracodawcy raczej swoich niewolników wyzyskują na wszystkich płaszczyznach. Poniżają ich w pracy, obładowują ich zadaniami i wyzyskują wypłatą. Każde cięcie kosztów, każda kontrola może być okazją do poniżenia pracownika.

Jednak – nie jesteś skazany na pracę w takiej firmie. Po pierwsze mamy teraz rynek pracownika, więc to pracodawca musi zabiegać o pracownika, a nie pracownik o pracę. Po drugie – uwierz mi, są firmy działające inaczej. Przede wszystkim możesz się zainteresować turkusowym modelem zarządzania, który według Wikipedii to „sposób zarządzania w organizacjach turkusowych. Opiera się na paradygmacie organizowania pracy zespołowej, która będzie dawała każdemu poczucie sensu życia, pozwalała na rozwój, oferowała przestrzeń dla kreatywności i innowacyjności”. Jedną z najbardziej znanych twarzy turkusu w Polsce jest Andrzej Blikle i to do jego strony odsyłam po więcej szczegółów.

Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, ale chcę Ci pokazać, że istnieje zupełnie inne spojrzenie na funkcjonowanie firmy. Spojrzenie, które wymaga więcej od pracownika, ale również daje Ci więcej możliwości, w zamian za poświęcenie 8h Twojego czasu.

Niektórzy potrzebują bata nad głową

Jednak za taki stan rzeczy nie można winić tylko pracodawców. Niektórzy pracownicy funkcjonują tak, jakby potrzebowali nad głową bata. Znasz osoby, które w pracy dbają o to, żeby robić jak najmniej i obijają się w każdej chwili, kiedy nie są widziani? Przecież takim osobom nie można ufać, nie da się wprowadzać innego systemu zarządzania niż takiego, który bardzo mocno opiera się na kontroli.

Jeśli chcesz innego traktowania, musisz być równorzędnym partnerem w biznesie swojego przełożonego. Wymaga to od Ciebie szeregu cech, których nie uczy się w szkole.

Ten artykuł jest częścią kursu Ciesz się swoją pracą

Jak znaleźć wymarzoną pracę?

Czy da się połączyć pracę z realizacją pasji?

>>> Zapisz się na kurs <<<

Kiedy Twój przełożony będzie dla Ciebie panem, to będziesz się bał pytać go o radę. Nie będziesz czuł potrzeby ulepszania tego, jak działa firma, jak Ci się pracuje i – finalnie – całym zespołem będziecie narzekać „na dole”. Będziesz tylko czekał na polecenia i ocenę ich wykonania.

A przecież masz w ręku władzę zmiany świata wokół, w tym firmy w której pracujesz. Jeśli potrafisz być samodzielny, to możesz objąć inną drogę.

Mentor jest konieczny do rozwoju

W dzisiejszych czasach mamy wysyp coachów i mentorów. Wielu z nas zrobiło się już uczulonych na sam termin „coach”.

Jednak i Ty z pewnością masz mentorów. Nie? A na jakich ludziach się wzorujesz? Śmiało – wymień kilka nazwisk ludzi, których lubisz, obserwujesz i chcesz żyć jak oni. To są Twoi mentorzy (tylko się z nimi nie spotykasz). A masz ich dlatego, że chcesz być w czymś lepszy.

Spotykanie się z osobą, która jest przed Tobą o krok pomaga Ci spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, a jednocześnie służy większym doświadczeniem. I tak można mieć mentorów z którymi będzie rozmawiał o swojej sytuacji finansowej, o pracy, ale także o rodzinie czy o wierze.

My jednak nie chcemy się zwierzać nikomu z naszych wyzwań i pytań. Bo to oznacza otworzenie się i przyznanie się do słabości. A to z kolei niesie ze sobą ryzyko zranienia. Dlatego tak ważne jest zwierzać się osobom, które chcą Twojego dobra. Nie jest to łatwe, ale mentor jest po to, żebyś mógł się rozwijać. Prośba o radę nie jest niczym złym, nie bójmy się tego, bo z lęku odbieramy sami sobie prawo do bycia lepszym.

Zwykle mentorom trzeba płacić za ich czas. Ale wyobraź sobie, że możesz się uczyć od każdego napotkanego na Twojej drodze człowieka, który ma coś czego ty nie masz.

I tak Twój przełożony ma pewnie trochę więcej doświadczenia – jeśli tylko chcesz rozwijać swoją karierę, skorzystaj z tego. Nikt nie da Ci takiej informacji zwrotnej dotyczącej Twojej pracy.

Przełożony może być mentorem

Jeśli sytuacja w firmie opisana na początku tego artykułu jest Ci znana, to jesteś w dobrej sytuacji, bo raczej może być już tylko lepiej 🙂 Przede wszystkim – nie pozwalaj się źle traktować. Jesteś partnerem w biznesie, a nie niewolnikiem.

To jak się zachowuje Twój przełożony zależy od wielu czynników, ale wróćmy do tego, co przewija się przez cały ten kurs. Zapytaj sam siebie: do czego dąży Twój kierownik? Do spełnienia celów finansowych? Do dobrze funkcjonującego, sprawnego i zadowolonego zespołu? Do jak najszybszego awansu? A może ryba psuje się od głowy i on też jest traktowany przez kogoś z góry?

Twój przełożony to nie jest sędzia. A nawet jeśli Cię sądzi, to wynika właśnie z tego co powyżej – z jego celów. Być może nie potrafi prowadzić zespołu i powiela PRL-owskie wzorce, które wydają mu się słuszne i „będą działać”.

W artykule Daj szefowi szansę zanim odejdziesz – jak rozmawiać z przełożonym? pokazywałem, że z przełożonym można nawiązać inną, równą relację (należy Ci się zawsze bezwarunkowy szacunek i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej).

Sprawdź czy możesz go traktować jak mentora. Zacznij od prostego pytania: co mogę robić lepiej w mojej pracy? Możesz też powiedzieć o swoich odczuciach dotyczących organizacji pracy (tylko o odczuciach – odczuć nikt nie może Ci zanegować). Możliwe, że zobaczysz zupełnie inną stronę swojego kierownika.

A jeśli spotkasz się ze ścianą niezrozumienia i szyderstwem, to może być znak, że już tam nie pasujesz. Ale żeby zmienić pracę potrzebujesz alternatywy. A jeśli jej nie masz, to zastanów się co możesz zrobić, żeby ją mieć.

Dodaj komentarz