Ostatnio aktualizowany 10 lutego 2019 Duch

Przestań chodzić do kościoła – 5 powodów

Wierzący-niepraktykujący w obecnym rozumieniu nie może istnieć. Jest to raczej wyraz buntu człowieka, który nie-do-końca wie o co w tym wszystkim chodzi.

Uwaga! To co teraz przeczytasz może Cię zszokować. Może też Cię zaboleć. Zanim jednak ocenisz spróbuj doczytać do końca.

Miałem jeden ulubiony kościół na Okęciu, gdzie wszystkie osoby, które przychodziły, modliły się gorąco i widać było w nich tą bożą miłość. Wspólnota-marzenie. Tyle tylko, że w tygodniu na mszy czasem było 7-8 osób.

Czasem jednak kościoły są pełne, ludzie znają wszystkie modlitwy, a wyraz ich twarzy sprawia, że trochę boję się ich zaczepiać na przekazanie znaku pokoju.

Ten artykuł przede wszystkim opisuje podwórko kościoła katolickiego, czyli te które znam najlepiej. Myślę jednak, że inne kościoły, synagogi czy meczety mogą borykać się dokładnie z tym samym problemem.

Coraz mniej ludzi chodzi do kościoła

Mieszkam w Warszawie i kocham to miasto. Jest tu masa ludzi, którzy tak jak ja przyjechali ze swoich rodzinnych stron z różnych powodów (wystarczy się przyjrzeć tablicom rejestracyjnym na parkingach). Są więc ludzie z całej Polski, ale również dużo osób z innych narodowości (po wydarzeniach na Krymie coraz więcej z Ukrainy). Mamy więc pełen pakiet miksu kulturowego.

Nie cała Warszawa biegnie, ale Ci którzy dadzą się złapać w ten pęd wierzą, że muszą ciągle walczyć o pieniądze, zatrudnienie i miejsce w drabince korporacji. Gdy tak postawisz sprawę, to faktycznie w niedzielę nie ma zbytnio czasu na pójście do kościoła. Ale właściwie po co w ogóle chodzić?

Odsetek katolików uczęszczających na Eucharystię

Ci z nas, którzy wychowywali się w katolickich rodzinach, zostali ochrzczeni „za młodu” i nauczeni, że do kościoła „trzeba chodzić” trafiają do takiej Warszawy, gdzie nie ma już nikogo, kto by ich rozliczał. Tak jak babcia, która zawsze pytała czy byłeś na mszy.

Nie bez przyczyny mówi się, że bierzmowanie jest sakramentem pożegnania z kościołem. To ostatnia rzecz do której młody człowiek w okresie buntu jest przymuszany (za moich czasów do bierzmowania szła cała szkoła, nawet Ci w dresach). Potem przychodzi wiek 18 lat, jestem pełnoletni, nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, wyjeżdżam na studia i nara.

I w sumie jest to całkiem w porządku – nie ma po co chodzić do kościoła, jeśli nie wierzysz w Boga.

Księża to mafia

Jest też gros ludzi, którzy nie chodzą do kościoła, bo księża to hipokryci, złodzieje i… wiele wiele innych określeń się słyszy. Nawet przez zakładkę „Kontakt” piszą do nas ludzie, którzy udowadniają nam, że religia jest po to, by rządzić ludźmi.

Piszę o tym, ponieważ jest to bardzo często podawany powód dla którego ludzie uciekają od kościoła.

Wiem, że księża są różni – to tylko ludzie. Moja statystyka mówi mi, że większość ma wiarę i służy Bogu. Na pewno wśród nich znajdą się i Ci, którzy już od wielu lat traktują to jak wygodny zawód, ale z mojego doświadczenia to spotkałem takich tylko kilku (przy czym też to tylko moje domysły, żadnego o to nie zapytałem).

Nikt jednak nie krzyczy na WF-istów, że to pedofile – choć w zawodzie nauczycieli WF-u odsetek pedofilii jest najwyższy.

Już widzisz jak łatwo uogólnić, oskarżyć wszystkich księży i tym się usprawiedliwiać?

Kiedy powinieneś przestać chodzić do kościoła?

Zacząłem z grubej rury, ale wytrzymaj jeszcze! Najpierw kilka powodów dlaczego przestać chodzić do kościoła.

1. Jeśli nie chodzisz do kościoła, to nie idź tam tylko po sakramenty

To jest coś czego naprawdę nie potrafię zrozumieć i może mi to ktoś wytłumaczy. Dlaczego chcesz wziąć ślub kościelny? Dlaczego chcesz ochrzcić dziecko, jeśli z Bogiem nie jesteś za pan brat? Żeby dziecko potem miało łatwiej we wzięciu ślubu? Powiem Ci tak szczerze – jeśli w dniu swojego ślubu będzie wierzyło w Boga, to chrzest, komunię i bierzmowanie naprawdę łatwo będzie załatwić. Trochę trudniej, jeśli nie będzie wierzące, ale wtedy po co miałoby brać ślub?

W moich stronach mawiało się: „nie rób ze swojej gęby cholewy”, święty Paweł mówił żeby Twoja mowa była „tak-tak, nie-nie”, ale chodzi tu o to samo. Miej odwagę podążać za tym w co wierzysz. Jeśli Twoje serce mówi Ci, że kościół nie jest Ci potrzebny to nie idź tam po sakramenty.

Jeśli nie będziesz wychowywać dzieci w wierze katolickiej, to nie przysięgaj tego na swoim ślubie. A nawet jeśli po prostu trafiłeś na mszę i wypowiadasz wyuczone „Wierzę w Boga Ojca … zmartwychwstanie … życie wieczne” – to mów to tylko wtedy, kiedy faktycznie jest to prawda i dokładnie w to wierzysz. Spraw, by Twoje słowo miało znaczenie.

2. Nie idź do kościoła, żeby babcia/sąsiadka widziała

Każdy z nas chce być dobrze odbierany, dbamy o swój wizerunek w oczach innych. Często prowadzi to do tego, że zachowujemy się wbrew sobie. Inaczej niż myślimy.

Przestań.

Sam pamiętam jak w okresie buntu nie chodziłem do komunii i babcia mi powiedziała, że było jej przykro. To mi dało mocno do myślenia, ale wniosek nadal się nie zmienia. Jeśli nie wierzysz w Boga – to naprawdę nie ma najmniejszego sensu chodzić tam dla babci.

3. Nie idź do kościoła, żeby się spotkać ze znajomymi

Nie wiem jak Ty, ale ja mając -naście lat trzymałem się blisko naszej parafialnej oazy i pójście na różaniec było okazją do spotkania się z fajnymi dziewczynami. 😉 Potem można je było odprowadzić przez osiedle i być z tego zadowolonym.

Myślę, że w mniejszych miejscowościach pójście na mszę to świetna okazja, żeby spotkać się z masą sąsiadów i znajomych.

I nie widzę nic złego w tym, żeby modlić się ze swoimi znajomymi.

No chyba, że idziesz tylko żeby ich spotkać.

4. Nie idź do kościoła, żeby zaspokoić swoje „potrzeby religijne”

Ludzie czują wewnątrz potrzebę duchowości. „Każdy proton tęskni za istotą absolutu” jak śpiewał Rogucki. I idą do kościoła, gdy poczują taką potrzebę.

Paweł, ale czy nie po to jest właśnie kościół?

Kościół jest dokładnie po to! Ale znów – jeśli nie idziesz się tam spotkać z żywym Bogiem i nie ma to wpływu na Twoje życie gdy z kościoła wyjdziesz – to wszystko po nic.

5. Nie chodź do kościoła, żeby pójść do nieba

Jeśli będziesz chodził do kościoła to pójdziesz też do nieba, też tak myślałeś? Ja miałem takie przekonanie przez dobre 20 lat mojego życia. Nie wiem skąd ono się wzięło, bo Pismo o czymś takim w ogóle nie mówi. Owszem – święty Paweł mówi, żeby nie opuszczać „wspólnych zebrań”, ale to są spotkania dla już zbawionych – tych, którzy po prostu oddali stery życia w ręce Jezusa.

Więc jeśli liczysz na niebo i próbujesz zasłużyć listą obecności, to muszę Cię zmartwić – tak to nie działa.

Ale ja chcę chodzić do kościoła!

Po tym przydługim wstępie dlaczego NIE chodzić do kościoła zastanówmy się może o co w tym wszystkim chodzi?

Ten artykuł powstał dla jednego zdania, które usłyszałem od mojego znajomego po 3 miesiącach nieobecności w kościele: „No, wypadałoby w końcu pójść”. Odpowiedziałem, że nie – nie wypadałoby. Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie ma to sensu. A jeśli wierzysz, to bardzo szybko się zorientujesz, że warto (a nie „wypada”).

Nie wiem jak Ty, ale ja tak samo bardzo długo chodziłem do kościoła nie do końca łapiąc o co w tym wszystkim chodzi. Ba, nawet byłem długo ministrantem. Skądś się wzięło u mnie przekonanie, że jak będę chodził to zasłużę na niebo i tak się trzymałem. W końcu ministrant na pewno pójdzie do nieba.

Ale to była tylko wyuczona religijność, nie wiara. Religia jest spoko, ale tylko w pakiecie z wiarą. Bez tego zamienia się w zabobon i przykre obowiązki.

I robi nam się takie odwrócenie logiki – „idź do kościoła to poznasz Boga”, zamiast „znam Boga, więc idę do kościoła”. No ja chodząc do kościoła Boga akurat nie poznałem, bo słowa tam wypowiadane zakładały, że już wierzę.

Uwierzyłem dopiero gdy ktoś mi to tak po ludzku wyjaśnił co zrobił Jezus, dlaczego umarł i jaki może mieć wpływ na moje życie. Wtedy modlitwa z innymi nabrała dla mnie sensu.

Poznaj Boga

Przede wszystkim najpierw zapytaj siebie – w co wierzysz? Na czym opierasz swoją wiarę? Jakie masz wątpliwości?

A potem zacznij szukać, dowiadywać się, szperać, pytać i rozmawiać. Najpierw spróbuj poznać Boga, potem będziesz wiedział co robić 🙂

Możesz też zrobić jak mój przyjaciel – miał różne wątpliwości dotyczące wiary, nie wiedział czy Bóg naprawdę istnieje i o co w tym chodzi. Zamiast jednak mówić, że księża to mafia – po prostu poszedł do kościoła. Nie na mszę. Poszedł po prostu do zakrystii i zaprosił pierwszego z brzegu księdza na herbatę do siebie. Rozmawiali 5 godzin i rozwiał sobie wszystkie wątpliwości, poznaje Boga przez Pismo i jest mu mega-oddany.

To się nazywa otwarty umysł!

Osobiście jednak uważam, że jedna z lepszych form przedstawienia chrześcijaństwa to kurs Alpha – kierowany do osób po prostu ciekawych. Bez nacisków. Bez kontroli. Bez opłat. Tu już jednak odsyłam Cię do oficjalnej strony Alpha Polska.

Bogu nie zależy na tym, żebyś klepał modlitwy, robił posty i chodził do kościoła. To też jest ważne, ale Bogu najpierw zależy na Twoim sercu. Kocha Cię i cały świat stworzył dla Ciebie. I umarł za Ciebie. I zrobiłby to nawet gdybyś był jedyną osobą na świecie.

Więc najpierw spróbuj się zapoznać z tym gentlemanem, a potem możesz się zastanowić nad chodzeniem do kościoła.

Nie będę za bardzo rozwijał wątku wierzących-niepraktykujących, ale tak serio – jeśli wierzysz w Boga to spróbuj się dowiedzieć co on na ten temat sądzi. Dużo wyjaśnia w Piśmie. Ale że co? Że Pismo napisali ludzie? To wybacz, że zapytam, ale skąd bierzesz swoje informacje o Bogu?


Ten tekst miał być na tyle zaczepny, żeby zmuszał do zastanowienia się. Przepraszam jeśli Cię uraziłem jakimś uogólnieniem czy wyolbrzymieniem – możesz mi napisać jeśli coś Cię wkurzyło.

A jeśli się ze mną zgadzasz, to będzie mi bardzo miło jeśli udostępnisz to swoim znajomym. Często bezwiednie powielamy schematy, których się nauczyliśmy.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się!

Paweł Tomkiel

Człowiek o milionie pomysłów, Boży wojownik, mąż, brat, przyjaciel. Jest umysłem ścisłym, dlatego też uwielbia pisać w formie poradników i wypunktowań. Wolne chwile poświęca na rozmowy z ludźmi, muzykę i sporty wodne.

Dołącz do dyskusji

Avatar Motyw Kobiety

Ta tradycja chodzenia do kościoła nie dotyczy tylko katolików – pocieszę Cię 🙂 Służbiści są wszędzie, a mnie zawsze zdumiewało jedno: że też im się chce!! Jak silne musi być przywiązanie do opinii sąsiadki/babci/ciotki, że człowiek tydzień w tydzień ma ochotę poświęcać 45 min. (k.katolicki) lub 2,5h (różne kościoły protestanckie) żeby robić za statystę. Siła woli w tym przypadku jest zdumiewająca 🙂
Niestety jest to też wynik tego, że człowieka nie zachęca się do samodzielnego poszukiwania Boga – nie rozbudza się w nim pragnienia przebywania z Bogiem- więc nie ma się co dziwić. Jeśli pojawia się pragnienie, człowiek z czasem szuka ludzi, którzy >czują podobniekawa i ciastko< 🙂 i w fajnej, luźnej atmosferze wymienia się opiniami na temat tematu, który właśnie był. To jest cenny czas, więc ja również polecam 🙂

Avatar Paweł Tomkiel

Tak, pomijając kwestie wiary na kursie Alpha, to niesamowite jak różnych ludzi można tam spotkać – niesamowicie potrafi to wzbogacić krąg znajomych i wyjść ze swojej zamkniętej bańki komfortu 🙂

Avatar Rozkminy Tiny

Nie będę robić z siebie świętej, bo tekst jest naprawdę dobry i dał do myślenia również mi 🙂 Przywodzi na myśl słynne powiedzenie „Chodzenie do kościoła czyni Cię katolikiem w takim stopniu, jak stanie w garażu czyni Cię samochodem” 😉 najbardziej wkurza mnie, jak do kościoła chodzą ludzie, którzy jawnie wyznają w życiu inne wartości, opowiadają o nich i twierdzą, że „Bóg rozumie, kocha ich takimi, jakimi są” – nie no, jasne że kocha, tylko co oni w tym kościele robią?

Avatar Paweł Tomkiel

To jest to co napisałem – skąd czerpiesz wtedy swoją wiedzę o Bogu? I można łatwo dojść do wniosku, że właściwie to ze swojej wyobraźni. Sam tak miałem 😉

Avatar Motyw Kobiety

Niekoniecznie 🙂 Bóg jest poza wszelkim Kościołem, a żaden Kościół też nie ma wyłączności na definiowanie Boga – On jest poza absolutnie wszystkim, daje się poznać tym, którzy o Niego nie pytali i znaleźć tym, którzy Go nie szukali (Iz.65,1) 🙂 Człowiek może poznać Boga tylko w swoim sercu – i tam też ma Go szukać (Jer.29,13) Nie musi w tym celu nigdzie chodzić, – oczywiście historia każdego człowieka jest zupełnie inna ; ważne jest to, aby nie utknąć w religii, bo religia nie daje poznania Boga, tylko wyjść poza nią i szukać Go całym swoim sercem- gwarantuję, że każdy kto to robi, będzie miał osobiste doświadczenia i życie pełne mocy.

Adam Wojtkiewicz
16 maja 2019
Avatar Adam Wojtkiewicz

Wydaje mi się, że to nie działa do końca w ten sposób.
Łatwiej jest poznać Boga przez swoje serce, które czasami może działać jak krzywe zwierciadło (nie zawsze) czy przez czytanie jego własnych słów, „rozmowę” z nim?
Do tego zauważyłem, że zacytowałaś Księgę Izajasza oraz Księgę Jeremiasza, które pochodzą ze Starego Testamentu. Stary Testament charakteryzuje się dużą ilością bardzo skomplikowanych metafor oraz niedokładnym/zniekształconym obrazem Boga. Wydaje mi się więc, że łatwiej jest poznać Boga zgłębiając Ewangelię.
W każdym razie z Bogiem😊!

Paweł Tomkiel
16 maja 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Tak, Ewangelia bardzo na propsie 😇

Avatar Przemek Staroszczyk

Bardzo dobry wpis:) Tytuł przewrotny, ale przeczytałem go do końca i nie żałuje.

Avatar Waldemar Śledziński

Nie do końca zgadzam się z Twoim podejściem.
To nie tak wg mnie z wierzącym-niepraktykującym. Uważam się za osobę bardzo wierzącą. Ale nie praktykuję w KK. Dlaczego? Dlatego, że już jako osoba dorosła (dziwne, że tak późno) zacząłem sobie zadawać pytania. Dlaczego KK, który niby(!) opiera się na Słowie Bożym czyli Piśmie świętym, czyta tylko jego wyjątki? Dlaczego łamie z premedytacją i zmienił 10 przykazań? Dlaczego wręcz maniakalnie boi się konfrontacji z innymi religiami chrześcijańskimi? Dlaczego o nich nie mówi i nie podaje różnic i historii ich powstania? Dlaczego większość katolików (wg moich ankiet ponad 100 osób ponad 95%) NIGY nie przeczytało Biblii, mimo tego, że każdy ją ma w domu?- a co za tym idzie są jak te bezmyślne barany, powtarzające bezmyślnie formułki i bezmyślnie łamiące Dekalog z czego nawet same nie zdają sobie sprawy. Włączając w to klepanie zdrowasiek i innych modlitw do współczesnych „złotych cielców” których pełno w kościele.
Jeśli już załapałeś o co mi chodzi to rozumiesz chyba o czym mówię. Kościół to nie budynek. Kościół to wierzący. „Gdzie dwóch lub trzech spotka i modli się w imię moje, tam ja jestem”
Nie trzeba chodzić do kościoła by się modlić i mieć wiarę. Wręcz przeciwnie. Wierząc i badając Słowo Boże można przestać chcieć chodzić do firmy jaką z wiary zrobił KK.
Pozdrawiam serdecznie i życzę refleksji 😉

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Waldemarze,

Jak napisałem na początku – piszę z perspektywy KK bo to podwórko znam, ale tak naprawdę o „kościele” piszę tutaj szerzej. I jasne – nie trzeba chodzić do kościoła by się modlić i mieć wiarę, kościołem jednak nazwijmy tu grupę ludzi która się właśnie zbiera po to, żeby się modlić.

I wierzę, że nie chciałeś nikogo z KK obrazić w swoim komentarzu, a słowa „barany” i „firmy” użyłeś niefortunnie 😀 Zachowajmy szacunek do każdej ze stron a znacznie lepiej będzie się nam rozmawiało 🙂

trzymaj się!

Avatar Waldemar Śledziński

Absolutnie nikogo nie miałem zamiaru obrażać.
Chciałem tylko baaardzo mocno pokazac jak mało wiemy na temat „swojej” wiary i Koscioła do którego chodzimy/nie chodzimy.
Sam jestem wychowany w wierze katolickiej i pochodzę z katolickiej rodziny.
Ale doszedłem właśnie do tego wniosku. Traktowano mnie i zrobiono ze mnie barana i osła.
Rozumiem jak to było za czasów powszechnego analfabetyzmu. Ale teraz?
Każdy umie czytać. Każdy katolik ma w domu Biblię.
Jak więc nazwać kogoś kto nie zadał sobie minimum trudu aby przeczytać bądź co bądź podwalin swojej wiary? 😉
Rozmawiałem nie raz z księżmi choćby na kolędach. I wiesz co? Jeśli podejmowali dyskusję to żaden nie podał mi argumentów, które zmieniły moje zdanie. A kilku odpowiedziało tylko milczeniem i rumieńcem 😉

Avatar Paweł Tomkiel

Poznałem kiedyś bardzo fajny wyjątek od tego co piszesz – prezbiter Prozorowski, proboszcz w małej parafii w wielkopolskim na każdym kazaniu tłumaczy czytania. I wiesz co? Wszyscy jego parafianie nauczyli się i każdy przynosi ze sobą swoje Pismo.

Nie ukrywajmy – Pismo jest ogromne i skomplikowane, trudno jest się zabrać za nie komukolwiek samemu. Tu potrzeba po prostu pomóc 🙂

Avatar Waldemar Śledziński

Oczywiście. Też znałem kilku fajnych księży. Szkoda, że już nie żyją i ze tak późno doszedłem do swoich wniosków. Nie mówię, że nie ma takich obecnie. Ale ci z którymi próbowałem rozmawiać niestety wg mnie świadomie robią co robią i unikają konstruktywnej dyskusji i odpowiedzi choćby na te pytania, które podałem.

Zawsze przyjazna sobie i ludziom
15 marca 2019
Avatar Zawsze przyjazna sobie i ludziom

Ja przepraszam, ale piszesz o wyjątku. Ale podczas homilii WSZYSCY księża powinni właśnie tłumaczyć, o czym był czytany dziś fragment Pisma. Mnie nauka katechizmu do pierwszej komunii świętej już uświadomił, że tu coś jest nie tak. Pytałam taty, dlaczego ksiądz znów nie mówi o Ewangelii , tylko takim brzydkim głosem , nieodpowiednim, nieszanującym słuchaczy znów czyta jakiś głupi list, z którego nic nie wynika. A na pewno nie powinien być czytany na mszy dla dzieci. Co mnie obchodziło wtedy słowo biskupa, jak nie wiedzialam, o czym mowil dzis apostol , jak nie spotykalam tam Jezusa ? A co do tego głosu- wiem, że klerycy są uczeni emisji głosu. Ja też byłam uczona – byłam w szkolnym teatrze. I tata też zwracał mi uwagę, by mówić wyraźnie i bez zbytniej maniery. Bez takiego spiewu. A moim idolem byl spiker Suzin. Bo wtedy szanuje się słuchacza.
Reasumujac: długo czekałam, aż się „poprawią” w tej podstawowej sprawie. Nie doczekalam sie. Myślałam, że kolejny bedzie lepszy, aż w końcu przy kolejnej zmianie powiedziałam: zobaczycie, zrobi trzy rzeczy materialne, byście go chwalili , a potem będzie koniec. I potem kasa bedzie już znikać nie wiadomo gdzie. I na pewno nie zrobi pieca, bo to oznacza coroczne wydatki, a przecież nie o to chodzi. Zrobił dokładnie trzy rzeczy i finito! A ja tak sobie palnęłam, nauczona czegoś tam na studiach ekonomicznych (marketing, reklama, PR,te sprawy… ) . Ja już dawno nie miałam złości na nich. Nie dali rady na podstawowej sprawie- homilii. Na więcej wiec nawet nie liczylam. Musiałam być ponad to. Czytałam sama Pismo (najpierw Jehowe, ha ha, dala mi kolezanka zakonnica: „masz, jest krótsze, to przynajmniej przeczytasz . Wiem, ze szczegolow nie bedziesz sie czepiać.. ” Miala racje ! ) i książki historyczne i geograficzne w temacie m.in. pobytu Jezusa tutaj. Odpuściłam. I nikt mnie nie zatrzymywal. Mimo, ze to ja biegalam ubrac oltarz, zadzwonic dzwonami, sprzatac co niedziela … Nikt o mnie nie pytał, a nawet doznalam ludzkich nieprzyjemności. Tyle lat, a ksiądz zadecydował o … podciagnieciu wyłącznie zimnej wody. Nigdy nie kupił detergentów. No to sobie wyobraźcie dziewczynkę 12 lat, jak zasuwa przez wieś z dwoma wiadrami cieplej, spienionej wody, by umyc posadzki . Musialy byc dwa, bo lepiej tak niesc. 20 kilo okolo na jeden raz. Teraz ja jestem wolna od tego społeczeństwa. Nie spełniającego swoich obowiązków po prostu – Tak to odebralam i sobie nazwałam. Z leniami nie chcialam miec nic wspólnego. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jakbym była zła, byłabym nadal związana. A tak – jestem wolna… Mniej wiecej od czasu egzaminu do wspomnianej pierwszej komunii. Widzicie: trochę edukacji i człowiek robi się wolny ! Pozdrawiam.

Paweł Tomkiel
17 marca 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej, sporo wątków. Przykro mi, że tylko to Cię spotkało w kościele 😢 Może zainteresuje Cię moje doświadczenie kościoła o którym mówiłem tutaj: https://www.braciaprzykawie.pl/cl-005-zywy-kosciol-bog-serce-dawida/ ?

Legionista
19 marca 2017
Avatar Legionista

Znajomy chwalil sie ze przeczytal Pismio Swiete moze nawet kilka razy a patrzac na jego zycie to gardzi wszystkimi ktorych nie lubi lub maja inne zdanie.Do kosciola takze czesto ma pod gorke wiec owszem powinnismy czytac P.Ś ale nie to uczyni cie dobrym czlowiekiem a bynajmniej nie tylko. Uwazam ze nie ma pelnej wiary bez wspolnoty i sakramentow. Kosciol to Bog-Bog to kosciol.

Avatar LisiePismo

Trochę zbyt ogólnie napisałeś o Warszawie i chodzeniu do kościoła w tak dużym mieście.
Sam pochodzę z mniejszej miejscowości – o wiele od stolicy. W niej zostałem „nauczony”, że do kościoła trzeba chodzić.
Tak jak ty, również byłem ministrantem – z tym, że ja jeszcze nie zrezygnowałem z tej posługi, ale… do kościoła w Warszawie nadal chodzę. Nie dlatego, że jest to jakieś przyzwyczajenie. Tylko dlatego, że chcę być bliżej Boga. Jeżeli ktoś mi zaraz powie, że w kościele Boga nie znajdziemy to go zatłukę, bo to prawda – z tym, że gówno prawda (na takich ludzi też trafiałem).
Ja, w odróżnieniu od moich wielu znajomych sam zacząłem poszukiwać wiary – i to w młodym jeszcze wieku (zabrzmiało tak, jakbym był ostro po 40). Właśnie dzięki temu, przeczytałem całe Pismo Święte – dwa razy, wyjechałem na Światowe Dni Młodzieży, które jeszcze bardziej podbudowały mnie duchowo.
Mimo tego wszystkiego, miałem taki moment w swoim życiu, gdzie totalnie olałem gościa, który zawsze mnie obserwuje i niedzielne msze. Wróciłem. Jak? Dzięki spowiedzi.
„Wypadałoby pójść, nie?” – głos w głowie podpowiadał, nie słuchałem go przez wiele miesięcy – mimo tego, za każdym razem, kiedy przechodziłem czy przejeżdżałem obok kościoła, czułem w sobie niepokój i złość. Coś mnie ciągnęło, coś zatrzymywało. To tak, jak z tą bajką o dwóch wilkach. Jeden jest biały i reprezentuje dobro, szczęście i zadowolenie. Drugi jest czarny i reprezentuje zło, ból i smutek. Wilki walczą ze sobą. I teraz, który wilk wygra? Ten, którego nakarmimy.
A o kursie Alpha nie słyszałem, zaraz sobie poczytam, dzięki. 🙂

Avatar Paweł Tomkiel

Nie o Warszawie miał być ten artykuł, dlatego raczej krótko.

Dzięki za Twoją opinię – i tylko proszę nie „zatłukuj” innych 🙂

Jarek Cieśla
18 marca 2017
Avatar Jarek Cieśla

Słusznie niektóre kwstie poruszyłeś. polecam ci poczytać obie książki księdza olszewskiego. To pomoże ci zmienić zdanie o wierze. Droga do damaszku i jeszcze jedna ale zapomniał, tytułu.

Avatar Paweł Tomkiel

Cześć Jarku,

„Pomoże mi zmienić zdanie o wierze” – to ciekawe? Zaintrygowałeś mnie – sprawdzę koniecznie 🙂

Avatar Agata

Dobry tekst! Wśród moich znajomych widać to szczególnie przy okazji organizowania ślubu. Nie rozumiem, dlaczego ludzie, którzy mają kościół generalnie w nosie, stają na głowie żeby zebrać pieczątki z kursu, ze spowiedzi itd. Chyba że sakrament jest jednak dla nich ważniejszy niż myślą. Myślę, że każdy powinien po prostu przemyśleć swoje poglądy, nie tylko na Kościół i wiarę, ale i politykę, znajomości, karierę zawodową. A że w większości tego nie robią, no to tak wychodzi 🙁

Avatar Daniela

Chodzenie na pokaz ma złe konsekwencje.. Ludzie, którzy naprawdę chcą poznać Boga i żyć w zgodzie z nim, to patrząc na ludzi może się rozczarować..

Avatar Ann nna

Jeden z lepszych artykułów jakie czytalam na ten temat! Pamietam swoje gimnazjalno licealne czasy gdy w kazdy piatek razem z kokezankami chodzilysmy na spotkania KSM, chodzilam tam z uśmiechem na twarzy, radością ze bede mogla dowiedziec sie czegos nowego, porozmawiac z inteligentymi ludzi itd. Teraz gdy wracam w rodzinne strony widze ze tej młodzieży prawie w ogole juz nie ma.. Nic na siłę, tylko szkoda ze młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy jak wiele traca 🙁 pamiętam czasy gdy nawet największe klasowe lobuzy stały grzecznie podczas kazdej niedzielnej mszy a wielu z nich wyroslo na porządnych ludzi 🙂

Avatar Kasia Raiter-Łuksza

Bardzo dobry tekst! Zgadzam się w 100%

Avatar Beata Gr

Przestałam chodzić do kościoła ponieważ uważam że kościół oddala nas od Boga. I nie chodzi tu o księży a o np zmiany w Biblii, kult świętych itp.

Jestem osobą bardzo wierzącą, modlę się codziennie. Czuję że Bóg mi pomaga i czuję jego obecność w moim życiu. Przeraża mnie to jak ludzie modlą się np do świętych, bo jeden pomaga znaleźć zagubione rzeczy, drugi opiekuje się kierowcami itp zobaczą na drzewie wizerunek Matki i lecą modlić się do drzewa. Same kościoły wypełnione są po brzegi obrazkami świętych, Marii itp a Bóg zabronił modlić się do wizerunków. Jeśli wziąć pod uwagę zmianę 2 przykazania to czy kościół jest nadal domem Boga czy może został opanowany przez szatana? Dla przypomnienia 2 przykazanie : Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył.

Ja się modlę teraz tylko do Boga, robię to w domu, na spacerze. I czuję jak on mi w życiu pomaga.

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Beato, a mogę Cię zapytać czy należysz do jakiegoś „kościoła” (czyli ludzi) z którym się modlisz?

Avatar Beata Gr

Nie należę, modlę się sama i dla siebie- słucham tego co czuję 🙂

Avatar Paweł Tomkiel

A skąd czerpiesz wiedzę o Bogu? Z jakichś względów zależy mu, żebyśmy się modlili w więcej niż jedną osobę 🙂

Avatar Sem Ja

taaak? skąd wiadomo, że mamy sie modlić w więcej niż jedną osobę? bo apostołowie? oni byli nauczani przez Jezusa po to żeby iść w świat i nauczać innych, co indywidualnie byłoby ciężkie. Miałam w szkole (liceum) świetnego księdza, nawet zabierał nas do Kościoła i pozwalał wszystko w nim poznać namacalnie (prócz tabernakulum i dzwonów), nie twierdził i nie namawiał tak jak tutaj, że koniecznie trzeba się z kimś modlić. Dla mnie modlitwa to moja rozmowa z Bogiem i jest moją intymną sprawą… Jakoś ten ksiądz był to w stanie zrozumieć i prowadzić dyskusje, a nie odpowiadać każdemu to, co Ty Pawle (nie ukrywam, przeczytałam sporo komentarzy i zawsze jak ktoś napisze, że modli się sam, to odpowiadasz tak samo). A Ojciec Pio? On, niby stał przy ołtarzu, a jego modlitwy, niby dla ogółu, a bardzo indywidualne.
„Syty głodnego nie zrozumie”.

Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

Nie zrozum mnie źle – nie widzę nic złego w modleniu się jeden na jeden. Tylko jeśli nigdy z nikim nie skonfrontujemy tego w co wierzymy, to łatwo sobie po prostu Boga wymyślić. Dlatego tak często pytam ludzi czy mają jakąś wspólnotę – już nawet odpuśćmy wspólną modlitwę, ale żeby chociaż z kimś porozmawiać.

I jak sama zauważyłaś – Jezus wysyłał po dwóch, mówił, że gdzie dwóch albo trzech, a apostołów miał dwunastu – z palca tego nie wyssałem 😀 . Nie użyłem tego w artykule, ale angielski zwrot który pasuje mi tu najbardziej to accountability partners. Samemu jest ciężej w tych trudnych chwilach życia (także się modlić). Dlatego dobrze mieć swoich ludzi – także do modlitwy 😉

trzymaj się!

PS: ale oprócz tego Jezus też rozmawiał z ludźmi jeden-na-jeden – więc nie ma tu skrajności 🙂

Avatar Motyw Kobiety

„Gdzie 2 lub 3 zbiera się w moim imieniu, tam ja jestem pośród nich” [Mt 18,20]- czyli jest kościół 🙂 co nie znaczy, że jak jesteś sama, to Jezusa nie ma!! Jest, jest ,w dodatku szczęśliwy, że człowiek chce mieć z Nim relację 🙂
Ale widzisz, tak to jest na świecie, że człowiek czasem potrzebuje drugiego człowieka; zwłaszcza, gdy jest >początkujący< w kwestii wiary; ma wiele pytań, dużo wątpliwości i często się boi; np. odrzucenia ze strony rodziny, albo już został odrzucony. Wtedy drugi człowiek, który wierzy w to samo przychodzi z pomocą- jak każda grupa wsparcia. W ten sposób nie zostajesz zupełnie sama.
Podam Ci przykład: prowadzę kościół domowy – nie dlatego, że tego chciałam. Nie było mi to kompletnie do niczego potrzebne. Ale pojawiły się osoby, które tego potrzebowały ; potrzebowały pomodlić się z kimś, porozmawiać, otrzymać wsparcie i duchowego kopa na cały tydzień.
Rozumiem je doskonale, bo sama byłam taką osobą.

Avatar Aga

Ja mam tak samo😉

Wojtek Moskała
18 marca 2017
Avatar Wojtek Moskała

Beato, przecież katolicy nie modlą się do obrazów ani do drzew, ani do rzeźb 😉

Avatar Dżoolka

Beata, jeśli nigdzie nie chodzisz, polecam Ci kościół protestancki, który w pełni opiera się na Biblii, nie wyciął drugiego przykazania i nie ma tam kultu świętych.

Avatar Ania

Hej Beata, w kościele zarówno katolickim jak i prawosławnym wierzymy w obcowanie świętych, te sformułowanie wypowiadamy chociażby w modlitwie Wierze w Boga Ojca co znaczy, że możemy się modlić do świętych lub naszych bliskich zmarłych oto by się WSTAWIALI za nami u Boga, by zanosili Bogu nasze prośby i błagania. Niestety w Polsce jest ogromny kult Maryjny i świętych, jest to bardziej związane tak myślę z brakiem wiedzy na ten temat, bo tak się zawsze robiło, stąd ukłon do katechetów i księży by prostowali takie informacje, zresztą wsłuchując się w modlitwy w kościele można usłyszeć prośby „Matko wstawiaj się za nami”, myślę, że ludzi sami to przeinaczyli i tu np. wychodzi bezmyślne klepanie formułek , aniżeli głęboka, świadoma modlitwa. I bardzo Cię zachęcam byś poszła na kurs Alpha, sama w nim uczestniczyłam i naprawdę wiele pytań typu: „a dlaczego w kościele jest tak, a dlaczego księża dają zły przykład, skoro Bóg kocha to skąd cierpienie w świecie, a dlaczego muszę przestrzegać przykazań, które mi się nie podobają itd” i dzięki kursowi znalazłam odpowiedzi na swoje pytania, co więcej, zrozumiałam dlaczego moje życie jest tak poprane i dlaczego jest w nim tyle smutku, złości, nienawiści, po kursie perspektywa zupełnie mi się zmieniła, zaczęłam pracę nad sobą, odnalazłam swoją tożsamość, kobiecość, poczułam się w końcu kochana, a spokój, który od wielu mam w sercu, jest tak cudownym uczuciem, za którym tęskniłam przez 30 lat i ten spokój jet nie zmienny, pustka w sercu została wypełniona, także super, że masz wątpliwości, bo one zmuszają nas do szukania, a jak trafimy w dobre miejsce to oprócz odpowiedzi możemy dostać o wiele więcej niż się spodziewamy i tego Ci też życzę 🙂 Nie zmieni to faktu, że wiele rzeczy w dalszym ciągu mi się nie podoba ale kościół to też my, nie tylko ksiądz i ministranci, stając z boku i mówiąc co mi się podoba niczego się nie zmieni,a tym bardziej odchodząc więc warto szukać prawdy, powodzenia.

Avatar Seb

Polska nie jest żałosnym, bidnym krajem, w którym odprawia się tylko bezmyślnie rytuały.

Avatar Paweł Tomkiel

Cześć,
zgadza się 🙂 chyba tak nigdzie nie napisałem?

Marta Gorczowska
18 marca 2017
Avatar Marta Gorczowska

Bardzo mi się podoba ten tekst! 😉 Zawarłeś same trafne spostrzeżenia, dawno nie czytałam tak normalnego tekstu o Kościele 😉 Pozdrawiam!

Robert Lubiszewski
18 marca 2017
Avatar Robert Lubiszewski

Rzadko mam okazję czytać tego typu teksty. Od jakiegoś czasu nie chodzę do kościoła. To jest moja świadoma decyzja.
Kiedyś za młodu bylem Ministrantem. Rzetelnym. Chodziłem kilka a nawet kilkanaście razy w tygodniu. Wierzyłem że robię dobrze i służę Bogu.
Potem że względu na szkole zrezygnowałem.
Poszukiwaniem dalej. Trafiłem na kurs Alpha. Niesamowite doświadczenie i wspaniali ludzie. Polecam każdemu kto szuka Boga i odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości.

Obecnie praktykuje wdzięczność, która mi się sprawdza bardzo dobrze.
Pozdrawiam serdecznie

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Robert,

Świetny krok – świadome decyzje 🙂 Pamiętaj jednak, że Bóg z jakichś względów chce żebyśmy się modlili do niego w więcej niż jedną osobę. Nie wiem czy praktykowanie wdzięczności to przewiduje 😉

trzymaj się i dzięki za Twój komentarz!

kasia dobrowolska
18 marca 2017
Avatar kasia dobrowolska

Od dluzszego czasu zastanawiam sie nad slubem…w sensie tefhnicznym. Nie chodze do kosciola i nie umiem przysiegac czegos w co nie wierze (jak to ze wychowam dzieci w wierzr kk wlasnie ) ale bardzo wierze w Boga i potrzebuje takiego slubu przed Bogiem po prostu….mysle ze wiele z tych osob tez moze borykac sie z podobnym problemem….

Avatar Paweł Tomkiel

Cześć Kasiu,

Dzięki za Twój komentarz, wiele dla mnie znaczy. Wiesz, KK nie jest jedynym kościołem chrześcijańskim – dlaczego chciałabyś wziąć ślub akurat w nim?

trzymaj się!

Patrycja Błaszczak
18 marca 2017
Avatar Patrycja Błaszczak

Pawle, świetny tekst, zgadzam się z Tobą 🙂 Ja też uważam, że bez poznania Jezusa, nie ma to sensu.

Damian F.
18 marca 2017
Avatar Damian F.

Moim zdaniem każdy powód jest dobry żeby pójść do kościoła. Jeśli już jesteś na Eucharystii, to z pewnością nie jest to przypadek. Bóg działa na różne sposoby i ostatnią rzeczą jaką bym chciał jest opustoszenie kościołów z ludzi, którzy przeżywają Eucharystię nie do końca świadomie. Czasem jest tak, że to właśnie najpierw zaspokaja się potrzeby „religijne” a dopiero potem odkrywa się sens wiary. Podobnie jest ze strachem – jeżeli boisz się że nie pójdziesz do nieba, to dobrze że chodzisz do kościoła, bo może właśnie to rozpali w tobie płomień wiary.

Maciej Moniuszko
19 marca 2017
Avatar Maciej Moniuszko

A ja powiem kśięza tak samo zaczeli i zaczną ulegać słabosciom tak jak my ulegamy bo za duzo jest wszędzię zła z powodu biedy i bogactwa A dekalog jest zaniedbywany przez nas .

Avatar X

Ja w zasadzie nie wiem jak się nazwać, ale raczej prawdziwą katoliczką nie jestem. Trochę jestem zła na to, że zostałam wychowana w tak katolickim kraju, bo jestem naprawdę ciekawa, jaką i czy w ogóle wybrałabym religię, jeśli żadna nie zostałaby mi no cóż, narzucona.
Około dwóch lat temu poznałam chłopaka, Szweda. W Szwecji wiadomo jak jest z wiarą, kościoły są zamykane, bo nie ma ani wierzących, ani księży. On sam mówi, że wierzy, że istnieje Bóg, ale nie do końca wie jaki i z tą niewiedzą nie jest mu jakoś szczególnie źle. Został ochrzczony w kościele luterańskim, ale dom był zupełnie niereligijny. Mimo wszystko jest naprawdę dobrym człowiekiem. Bardzo doceniam chociażby to, że szanuje moją decyzję o wstrzymaniu się z seksem. Mam wrażenie, że w tych czasach o to dosyć ciężko, zwłaszcza, że jest ode mnie o 2 lata starszy (nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, ale chyba ma).
Kurczę, nie wiem, co ze sobą zrobić. Modlę się dosyć często, ale modlitwę traktuję bardziej jako rozmowę. Mówię Bogu co u mnie słychać, że czuję że trochę mi ostatnio pomógł na kolosie i jestem mu wdzięczna, że przepraszam, że powinęła mi się noga raz czy dwa, że proszę, żeby wszystko było okej.
Zastanawiam się jak będzie wyglądało dalej moje życie, czuję potrzebę przysięgi przed Bogiem w kościele katolickim, jak już wyjdę za tego faceta (a wyjdę na pewno), czuję potrzebę ochrzczenia dzieci.
W zasadzie to chciałabym chodzić do kościoła i myślę, że nawet by mi się to podobało i uspokajało, ale nie mam za bardzo szczęścia do kościołów. Tak jakoś mam, że kiedy chodzę do swojej parafii w mieście rodzinnym, to czuję się zła. Czuję, że jestem krytykowana przez księdza podczas kazania, choć postępuję zgodnie z moim sumieniem. Czasami zdarzył się ksiądz, który podczas spowiedzi powiedział ‚Nie martw się, Bóg cię kocha, a to to tam to nawet nie jest grzech, nie musisz się z tego spowiadać’ i było mi jakoś lepiej, ale większość stanowią jednak przypadki, kiedy było odwrotnie. Bardzo bym chciała kiedyś, jak się już wyprowadzę z Polski chodzić ze swoim mężem i dziećmi do kościoła. Pytałam go, czy chciałby to zrobić i mówił, że tak. On jest bardzo otwarty.
Nie wiem w zasadzie po co to wszystko napisałam (i czuję, że wyszło bardzo chaotycznie, przepraszam), ale jakoś czułam taką potrzebę. Fajnie by było dostać jakieś słowo odpowiedzi.

Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

Dzięki za podzielenie się swoją historią. Trochę dużo wątków, ale odniosę się do jednego:

Powiem Ci, że mój przyjaciel mówi, że kiedy rodzi się w nas złość na konkretne słowa (napomnienia) to może to jest wtedy głos naszego sumienia. U mnie to często tak działa – wkurzam się na jakieś rzeczy, ale kiedy przemyślę je na spokojnie to najczęściej przyczyną jest to, że słyszałem o sobie prawdę i to taką której nie chciałbym o sobie usłyszeć.

Nie wiem czy to też działa tak u Ciebie , ale ta złość jest mi bardzo potrzebna, bo pomaga coraz lepiej poznawać zakamarki siebie. Może i w Twoim przypadku dobrze będzie po prostu pogadać o tym z Bogiem? Opisałem w tym artykule metodę zrzucania z siebie przemyśleń – http://www.braciaprzykawie.pl/jak-robic-notatki-nie-probuj-zapamietywac/ – weź kartkę papieru i spróbuj zrozumieć co i dlaczego tak Cię denerwuje 🙂

trzymaj się!

PS: formalne modlitwy często pomagają się modlić, ale naprawdę nie widzę nic złego w szczerej rozmowie z Bogiem – jakoś żydzi dawali radę zanim Jezus nauczył ich „Ojcze nasz” 😀

Avatar Seb

Polska nie jest żadnym TAK katolickim krajem i niczego się tu nie narzuca. Polska to swobodny, rozwinięty, zamożny kraj Zachodu. W ogóle nie ma tak, że Szwecja jest totalnie laicka, a Polska to zupełnie na odwrót. Kompletnie to nie wygląda w ten sposób.

Avatar Mr. Kaffeino

Nie ma po co uogólniać. Nie tędy droga. Mam swoje zdanie w tej sprawie.

Sylwia Cz.
19 marca 2017
Avatar Sylwia Cz.

Hej Pawle, bardzo fajny tekst i trafny. Jeśli pozwolisz dodam swoje spostrzeżenie – z racji małych krzyczących dzieci chodzimy z rodziną na niedzielną mszę tzw.”dla rodzin”(zastrzegam, nie u nas nazywa się celowo”dla rodzin” a nie „dla dzieci” ponieważ zakłada pójście rodziną z dziećmi, anie samych dzieci;) ) i mimo tego, ze może dla kogoś są to infantylne tłumaczenia i proste dla dzieci to dzięki temu nie muszę słuchać nieszczęsnych listów których nie da się słuchać. Jak słucham z mężem wiadomości to obecna polityka niesamowicie się wtrynia w kościół i odwrotnie. To mnie jako chrześcijanina – Katolika boli. I gdybym nie poznała Boga wcześniej to nie wiem co byłoby dzisiaj z moim „chodzeniem” do kościoła. Tekst jest świetny, spostrzeżenia trafne i celowe. Pozdrawiam 🙂

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Sylwia,

O polityce niewiele wiem, a pisałem o tym tutaj: http://www.braciaprzykawie.pl/odcialem-sie-od-polityki-jestem-szczesliwszy/ 😀 Dzięki za podzielenie się Twoim zdaniem 🙂

trzymaj się!

Avatar Maua

Ja jestem wierząca i praktykująca i nie do końca zgadzam się z treścią. Jeżeli niewyjaśniona siła i chęć pcha Cię do Kościoła to po prostu tam idź 🙂 Nie musisz znać od razu od podszewki Boga do którego idziesz (bo nie idziesz dla Księdza, nie idziesz do zwykłego budynku). W tym miejscu właśnie zaczynasz poznawanie. Trochę jak randka w ciemno (dla poszukujących). Pierwsza Ewangelia, psalm a może czytanie… Może jedno zdanie sprawi, że zechcesz więcej 🙂 Więc jeśli czujesz że coś Cię przyciąga – to idź :))

Avatar Kostek

Ale o tym właśnie jest ten tekst… „idź do kościoła to poznasz Boga”, zamiast „znam Boga, więc idę do kościoła”

Avatar Beata

Tak,ja jestem taką osobą która poszła,nie wiedząc dlaczego – i już została.Teraz już wiem dlaczego. Jezus jest leczy nasze zranienia. A lampka Tabernakulum świeci się w tym miejscu zawsze i jest znakiem tej uzdrawiającej obecności dla każdego.To nie zdrowi potrzebują uzdrowienia.To jest miejsce dla każdego,kto chce tam przyjść.I nie nam oceniać czy jego powód jest odpowiedni.Pozwólmy to zrobić Jezusowi.

Paweł Tomkiel
1 lipca 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

Macie rację. Nie chciałem nikogo oceniać i zniechęcać. Raczej sprowokować do zastanowienia się co tam właściwie robi.

Bo pewnie są osoby, które żadnej niedzieli nie opuściły a Boga nigdy nie poznały ❤️

Avatar Kasia

Wszytko jasne i zrozumiale, ale gdzie nawet taki „suchy” katolik ma uslyszec o Bogu kiedy przestanie chodzić nawet raz na 3 miesiące? A może w te niedziele – mze akurat w te co dziesiątą – usłyszy coś, co go ożywi? Mówiąc komuś, że jak nie czuje to niech nie idzie, zabiera mu się możliwość usłyszenia może czegoś ważnego! A dla tego niby katolika będzie super wygodnym wytłumaczeniem – jednak nie idę bo „ten co sie na tym zna” powiedział ze nie muszę.

Avatar Paweł Tomkiel

Cześć Kasiu,

Tu chyba dotykasz drugiego problemu, bardzo szerokiego, że człowiek poza kościołem ma małe szanse usłyszeć o Bogu. Ale to już jest nasza robota – Twoja i moja.

trzymaj się!

Avatar Janusevič

Poza kosciolem usluszec o Bogu?Ja poznalam Go najpierw osobiscie,prywatnie potem byl kosciol katolicki w mym zyciu. Chrystus mna wstrzasnal gdy blagalam o pomoc w strasznym dole,(probie samobojczej)dotknal mnie fizycznie doslownie. Nie bylo ksiezy,kaplanow itp,najpierw byl sam Jezus. Wszystko to sie dzialo po trochu,pozniej otrzymalam ducha sw i laske ,wylanie. Od tamtej pory zaczely sie dziac rozne rzeczy w mym zyciu. Dlugo by tu opowiadac ale gdy oddajesz WSZYSTKO JEZUSOWI on rozporzadza twym zyciem,jesli jednak cos dla siebie zostawisz np jakas dziedzina w swym zyciu(praca,seksualnosc itp)wiedz ze upadniesz predzej czy pozniej poniewaz szatan sie do ciebie dobierze a jest niezwykle cierpliwy i bedzie cie kusil w taki sposob ze tego nie zauwazysz(mowie z wlasnego doswiadczenia)
Szatan potrafi nieprawdopodobnie chytrze zwodzic ludzi poniewaz bardzo nas dobrze zna i uderzy w ten punkt gdzie jestes najslabszy. Nie puszczajcie Jezusa bo zginiecie,ten kto Go spotkal osobiscie wie o czym mowie.

Róża Tomala
24 marca 2017
Avatar Róża Tomala

zgadza się, ten ostatni argument pada bardzo często na odczepne, bo jest wygodny, nawet nie trzeba się wysilać, żeby spróbować się dowiedzieć, o co w tym chrześcijaństwie chodzi! Rozumiem intencje autora, ale młodzież (najczęściej) nic innego poza tym właśnie zdaniem nie chce słyszeć!

Avatar Mateusz

Nie zgadzam się. Ktoś kiedyś powiedział że zdrowy nie potrzebuje lekarstwa. Nikt nie wie kiedy dostanie kopa od Ducha Świętego.Może będzie to w czasie tej jednej jedynej mszy w roku na którą ,,wypada,, pójść. Trochę poczułem jakby autor traktował siebie i osoby praktykujące oraz głęboko wierzace jak pewna ,,eIlitę,, do której można dołączy tylko po spełnieniu pewnych wymagań. Moim zdaniem nie o to chodzi. Ale będę śledził kolejne teksty. Pozdrawiam

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Mateusz,

Dzięki za Twój głos – naprawdę nie uważam się za członka elity, choć należenie do Jezusa można uznać za elitarne 😉

trzymaj się!

Avatar Janusevič

Bedziesz katolikiem gdy otrzymaasz laske wiary,ducha sw z gory,inaczej to jest takie okreslenie – Bogu swieczke,diablu ogarek lub chrzescijanin letni,troche tu,troche tam,a tak nie mozna.

Avatar Beata

No niestety ja też tak poczułam,że kościół jest dla pewnej elity.Powiało dumą?I cóż.. przyponiało mi siebie z kiedyś.Złą na tych, którzy są w widoczny sposób zajęci na Mszy Św. czymś innym niż uczestnictwo. I wydaje się, że nawet się nie starają. Wprost przeciwnie. No właśnie.Wydaje się nam. A nie znamy serc i raniacych doświadczeń tych ludzi. Zna je Mistrz z Nazaretu. I jak dobrze, Jezus jest naszym uzdrowieniem – i ze zranień,i z dumy również…No i wdzieczność Mu za to na wieki;)))

Avatar Kinga

Zabrakło mi jednego zdania. Wiem, że to wynika z kontekstu ale jeśli ktoś daje anyświadectwo, jest kompletnie antykościelnie nastawiony i jest tylko pseudokatolikiem to również nie powinien deklarować się jako część wspólnoty Kościoła bo później przez takie zachowania jesteśmy źle oceniani my – katolicy.
W większości się zgadzam z tekstem powyżej. Mam podobne doświadczenia osobiste i z osobami z mojego otoczenia. Dziękuję

Avatar Wera M

A co mają powiedzieć prawdziwi muzułmanie, którzy są źle oceniani przez to co robią pseudomuzułmanie? To działa zupełnie tak samo i nie jest przyjemne dla nikogo. Nie można oceniać religii przez pryzmat jej wyznawców dlatego że ludzie nie są idealni i robią złe rzeczy niezgodne z naukami danej religii, dlatego trzeba uczyć się z dobrych źródeł jakimi są księgi poszczególnych religii

Avatar Beata

Tu nie masz racji bo każdy katolik jest we wspólnocie kościoła. I nikt go z niej nie wyrzucil tylko dlatego ze przestal chodzic do kosciola np. Ani on tez przez swoje zachowanie nie zostanie z niej wykluczony.

Merry Ann
23 marca 2017
Avatar Merry Ann

Wierzę w Boga. Po prostu wierzę wiem, że jest. Do kościoła nie chodzę. Więcej Boga odnajduję podczas wędrówki po górach, podczas spaceru w lesie, w uśmiechu i ciekawości dziecka niż w kościele.

Avatar semi

… tak jak ty…. mowią ci ktorzy od wiary sa bardzo daleko…

Avatar grawiton

@Merry Ann nie będziesz zbawiona. @semi, zgadzam się, ona jest daleko od wiary!

Avatar Paweł Tomkiel

Grawiton – skąd ta pewność?

Avatar Wera M

Przecież miarą wiary nie jest to ile czasu spędzamy w kościele, są osoby które zwyczajnie w świecie nie mogą dotrzeć do kościoła z wielu różnych powodów, a wierzą w Boga 3 razy bardziej niż Ci, którzy co tydzień albo nawet i codziennie są w kościele. A więc skąd to stwierdzenie? I ta pewność?
Np. Ja wierze w Boga, ale nie zgadzam się z naukami kościoła dlatego też, że widzę w tym coraz wiecej polityki i widzę jak władza próbuje nas zmuszać do tej wiary co powoduje, że nie chodzę do kościoła ani się nie modlę, a mimo to wierzę, że Bóg istnieje i czuwa nade mną 🙂

Dorota Wojnowska
7 września 2017
Avatar Dorota Wojnowska

Ale dlaczego się nie modlisz? Przecież to rozmowa z Bogiem, nie ma nic wspólnego z polityką w kościele.

Avatar karola

Cześć,
kiedyś słyszałam, że w dawnych dawnych czasach – kiedy religia katolicka się rozprzestrzeniała po świecie- na „Msze” przychodzili głównie Ci, którzy nie wiedzieli nic o Bogu i chcięli się o nim dowiedzieć, posłuchać świadectw. A Ci którzy mieli taką silną wiarę i doświadczyli Boga mieli właśnie swoim życiem i świadectwem kontaktu z Bogiem zachęcać kolejnych napotkanych przez siebie ludzi do pójścia na taką Mszę. Jakoś ta wizja bardziej do mnie przemawia niż kościół zamknięty na innych ludzi… Ty jesteś bee bo nie wiesz do końca o co chodzi w ewangeli to idź sobie- my mądrzy katolicy, którzy doświadczamy Boga w całym naszym życiu będziemy się teraz modlić.

Avatar Ada

Ale jak się nic nie wie to się chyba szuka informacji. Jak się idzie do sklepu to często jest się przygotowanym chociaż odrobinę na zakupy przegladajac np gazetkę reklamową, nie staje się na środku i krzyczy mówcie mi tu teraz jakie są promocje. rownież jak masz zamknięta biedronki to pójdziesz do groszka. Można pójść do księdza, formacji religijnej, duszpasterstwa, samemu poszukac internet czy yt. Jest tyle możliwości, ale najlepiej zwalić ze Kościół się zamyka i jet bee.

Sebastian
29 marca 2017
Avatar Sebastian

Uczciwe spostrzeżenia. Powyższy tekst nabiera jeszcze innego znaczenia gdy jest się na emigracji. Na ostatniej mszy w Stambule, ceremonia zapowiadywała się na skład 4 osób w tym ksiądz 😀 Poźniej okazało się, że jest zamówiona msza żałobna, i przybyła rodzina + znajomi w większości muzumanie. Szacunek dla takich ludzi chcących uczcić pamięć zmarłej. Kościół prawie całkowicie pełny. Takie tłumy widze przeważnie na Wielkanoc i czasami na B.Narodzenie

Avatar naturalniejestok

Masz w tym sporo racji , chodzenie do kościoła tylko po to, aby potem nie robiono nam przeszkód jest bezsensowne np: w kwestii sakramentów, w tym ślubu ( chcemy „coś” co kościół daje, ale nie chcemy kościoła). Aczkolwiek jako dzieci nie do końca wszystko rozumiemy, nie zawsze nam ktoś wytłumaczy o co w tym chodzi, nie raz nie mamy dobrego wzoru – różnie to bywa. Jako dziecko na pewno nie pojmowałam wiary tak jak teraz, może nawet wyglądało to tak, że chodziłam do kościoła bo chodzili rodzice, dziadkowie, ale z perspektywy czasu ciesze się, że mnie zabierali ze sobą bo mimo tego, że wtedy nie przykładałam do tego większej uwagi to teraz Bóg jest obecny w moim życiu każdego dnia. Rodzinie jestem wdzięczna za to, że zapewnili mi solidne fundamenty. Bardzo dużo pamiętam z tamtego okresu i teraz to doceniam. Bóg szuka różnych dróg do naszych serc, my często odpuszczamy, ale On nie odpuszcza.

Andrzej Sowa
26 grudnia 2017
Avatar Andrzej Sowa

kosciól rzymsko-katoliki nic nei daje poza braniem pieniedzy od swoich poddanych bo w tej stuktuze nadl panuje feudalizm i niewonictwo panowie czyli ksież cały czas wymuszaja od ludzi pieniedzy oaz posług za darmo ale sami za swoje usługi kaza płaci czy to nie jest sekta zzymsko-katolicka

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Andrzej,

Słowa mogą budować, ale mogą też i ranić. Dlatego lepiej nimi nie szastać.

Rozumiem Twoją ocenę, bo pewnie masz do niej podstawy, ale nadal – jest w niej sporo uogólniania. Temat pieniędzy (a nawet dziesięciny!) ostatnio poruszałem w tym artykule -> https://www.braciaprzykawie.pl/dlaczego-oddaje-dziesiecine/ . Jeśli samą instytucję (Kościół) poznasz bliżej przez pryzmat ludzi, którzy ją budują, to gwarantuję – poznasz nową perspektywę 🙂

Mateusz Antoniuk
2 kwietnia 2018
Avatar Mateusz Antoniuk

Małe odświeżenie 🙂
Co do 2 – dlaczego nie chodzić – a jeśli spokój i brak suszenia głowy jest więcej warty niż poświęcenie godziny w tygodniu?
Co do 3 – mogę prosić o rozwinięcie, dlaczego to bez senu?

Avatar Zaq

,,.. jeśli nie idziesz się tam spotkać z żywym Bogiem..” czyli Bóg jest tylko w kościele?
Czy modląc się codziennie, widząc w każdym innym człowieku brata lub siostrę jestem niewierzący bo w niedzielę nie chodzę do kościoła?
Czy będąc na wakacjach podziwiając piękno natury i widząc w niej dzieło Boże, jestem niewierzący bo nie chodzę w niedzielę do kościoła?
Nie chodzi o to aby wypominać cudze błędy czynie daj Boże grzechy, ale ilu spośród dzisiejszych wyzyskiwaczy ( nieuczciwych pracodawców ), mężów zdradzających żony czy żon zdradzających mężów siedzi w kościele w pierwszej ławce a po mszy zapraszają księży na obiadki i są przez nich wychwalani jako ,, prawi katolicy’ ?

krysromanowskiii1980
21 czerwca 2018
Avatar krysromanowskiii1980

Dla mnie liczy się tylko jedna rzecz: niewiara w boga. Reszta to antyklerykalizm, który jest całkiem inną rzeczą. Jasne to też jakiś powód, ale dla mnie osobiście niezbyt istotny.

Avatar Maciej

Ja przestałem chodzić do Kościoła, bo zwyczajnie straciłem wiarę w Boga. Podobno wiarę w Boga traci się przez grzechy ciężkie… tymczasem chyba nie grzeszę zbyt dużo. Mój kodeks moralny w dużej mierze pokrywa się z tym co KK definiuje jako grzech. I żałuję swoich grzechów. Mam wrażenie, że nie straciłem wiary przez grzechy, tylko przez wiedzę. Im więcej wiem, tym trudniej wierzyć. Im więcej różnych ludzi spotykam na swojej drodze (a mieszkałem choćby z islamistą czy buddystą) tym wyraźniej widzę to co w religiach jest dobre – co jest dla nich wspólne i co jest złe – co dzieli ludzi. Wykształcenie również nie pomogło w wierze. Ścisły profil w liceum. Studia z kulturoznawstwa, na których zrozumiałem „o co w tym chodzi”. Jakże tu wierzyć w Boga? Jak wierzyć w Kościół, mając przed oczyma jego historię? Jak uczestniczyć w liturgii, nie wierząc?

A jednak czuję, że kultura chrześcijańska to ta w której się wychowałem i ta której wartości wyznaję. I chciałbym móc czuć się spadkobiercą tego dziedzictwa. Chciałbym, żeby ktoś poklepał mnie po ramieniu i powiedział – tak, jesteś dobrym człowiekiem, zasługujesz na komunię. Ale nie. Bo nie wierzę.

Paweł Tomkiel
21 kwietnia 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

Dzięki za komentarz. Odpowiedziałem Ci na maila, ale w skrócie:
– dlaczego właściwie zależy Ci na komunii skoro nie wierzysz?
– 1/12 apostołów to byli Judasze, trudno będzie Ci wierzyć jeśli oczekujesz idealnego kościoła 😉
– możesz być dobrym człowiekiem, a nie być chrześcijaninem, to się nie kłóci 😀 (choć Pismo mówi, „że nikt nie jest dobry, tylko Bóg”) = wierz mi, że „bycie dobrym” jest powierzchowne w porównaniu z życiem żywą wiarą 🔥

trzymaj się brachu i sprawdź maila 🙂

Janusevič
1 maja 2019
Avatar Janusevič

Macieju,pozwol ze ci powiem cos – dzisiaj w wiekszosci wierze przeszkadza duch intelektualizmu,czlowiek dzis musi wszystko wyjasniac wokolo zamykajac sie na swiat duchowy. Swiat duchowy jest realny i poruszaja sie ludzie w nim nieswiadomie. Zmysly to tylko drobna czesc czlowieka,jest tez dusza,ona jest najglebsza,glebiej niz uczucia bo uczucia sa zmienne i slabe. Nie probojcie szukac rozumowo bo to nic nie da. Nie chodzi o jakas historie czy cos,poprostu nauka,biologia,fizyka itp zajmuje sie TYLKO MATERIA,tym widocznym swiatem,dlatego nie moze czlowiek dzis wejrzec glebiej,
Ja np od zawsze odkad pamietam wierzylam ze istnieje cos wiecej niz zmysly,juz od czasow szkoly w najmlodszych latach jakos tak bylo.
Dla mnie nie obchodza szalone teorie naukowcow(juz nie mowiac ze dzis wiekszosc jest przekupionych by klamac i zwodzic ludzi) Gdy osobiscie spotkalam Jezusa w depresji,On mi pokazal ze istnieje,odczulam to fizycznie,potem na poziomie uczuc i ducha.
Wiare sie dostaje z gory,prawdziwe nawrocenie to wylanie ducha sw,laska Boza w duszy,to poprostu sie otrzymuje gdy sie prosi prywatnie,bez zadnych innych mysli czy ‚ideologii’a moze to nie tak,a moze inaczej’ Same rozmyslania do niczego nie doprowadza,najwyzej do pomieszania. Ja moge powiedziec ze przed planowaniem samobojstwa zawolalam do Boga,ze jesli istnieje niech mi odpowie,pomoze,da jakis znak ze istnieje,ale bylam wtedy w strasznej rozpaczy i liczylo mi sie tylko to i wylacznie to by uslyszec glos Boga,nie wymadrzanie sie. Wszelka zlosc i zal do swiata wykrzyczalam wtedy Mu we lzach. Jesli sie naprawde szuka,to sie znajduje. Gdy dostaniesz laske wiary to poprostu wierzysz i latwo ci to przychodzi bo Bog ci to wlewa.

Paweł Tomkiel
1 maja 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Tak 💪 bardzo uwalniające jest przyznać się, że nie wszystko rozumiem w świecie 🌱

Avatar Beata

Hej chłopaki. Słuchacie ja sie z Wami że tak powiem nie bardzo zgadzam. Artykul ten jest pociagajacy i wogole ale hm żeby się poprawnie wypowiedzieć i źle to nie brzmiało….czasami piszecie coś co prawdy nie zawiera. To znaczy…wogole miałam okazję Was poznać w tym rappie i ogólnie jestem dumna z Was ze piszecie tego bloga ale ok… Bo ja teraz studiuje teologie a zakladam ze Wy bracia jesteście katolikami i na moje oko czasem to co napiszecie odbiega od katolicyzmu..rozumiecie…nie miejxie urazy czy coś ale musialam sie wypowiedzieć bo dla mnie np ten RAPP niech żyje swoim życiem…mniejsza to jednak wyroslo z protestantyzmu…co nie? Nie wiem czy mnie rozumiecie…

Paweł Tomkiel
6 maja 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Też nie wiem czy Cię rozumiem 😉 Musisz zdecydować czy napisałem nieprawdę, czy coś niekatolickiego i daj znać co 😇

Paweł Zając
30 maja 2019
Avatar Paweł Zając

Przestajesz chodzić do kościoła i potem już nie chodzisz wcale a to już jest cofanie sie w życiu. Zamiast 5 przyczyn żeby nie chodzić można dać 5 żeby chodzić.
1. Aby dzień święty święcić, to znaczy dawać świadectwo że jesteś posłuszny Bogu nie łamiąc 3 przykazania.
2. Aby sie wyciszyć, to można też zrobić na spacerze, ale w kościele rozmawiasz z Bogiem a nie drzewami i ptakami. To jest potrzebne w życiu, ten odpoczynek.
3. Aby zrobić coś słusznego ale wbrew swojej woli. Jest to jak ofiara postna, umiejąc zaprzeczać swojemu egoizmowi, lenistwu dajesz dowód że jesteś człowiekiem bo potrafisz sie wynieść ponad swoje pragnienia ciała.
4. Aby posłuchać słowa Bożego i jego komentarza ze strony księdza. Ileż razy ksiądz swoim kazaniem wprawił nas w osłupienie, to otwiera oczy na coś co nie przeczytasz w internecie.
5. Aby nie utracić kontaktu z Bogiem. Raz drugi i niechodzisz cały rok a konsekwencje życia bez Boga prowadzą do upadku. A przecież powinno być odwrotnie, czyli nasze życie coraz bardziej powinno sie zbliżać agresywnie do prawdy, do prawdziwej wiary.

Paweł Tomkiel
1 czerwca 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej Paweł,

Dobre uzupełnienie, dzięki 😇 Dodałbym do Twoich punktów:
1., 3., 5. to będzie miało sens tylko jeśli wierzysz Bogu, przykazania dla przykazań nic nie wnoszą do życia oprócz pustych zasad 🔥
2. z Bogiem możesz rozmawiać wszędzie, nie tylko w kościele 🥰
4. to jest akurat super, oby trafić na fajnego księdza 😇

Dzięki! 🚀

Avatar Rodmir

Pawle. (dla uproszczenie pozwolę sobie w ten sposób się do Pana zwracać). Z zainteresowaniem przeczytałem twój artykuł. Ujęła mnie w nim ta młodzieńcza, dziewicza naiwność, którą tak ładnie nazywasz na końcu tekstu otwartym umysłem. Otwierasz umysł, jak to ująłeś i chłoniesz nim, to co najlepsze w chrześcijaństwie, w wierze katolickiej. Równie dobrze mógłby tak napisać każdy człowiek, o dowolnej idei, bo wszędzie występują podobne schematy zachowań społecznych. Ta powierzchowność, którą tak krytykujesz jest wbrew pozorom najlepszym zasobem jakim Kościół Katolicki dysponuje. To dzięki niej rośnie w siłę i znaczenie od wielu wieków. Skrajny idealizm jaki sobą prezentujesz był i jest dla Kościoła bardzo niewygodny. To własnie z niego wyrosły wszystkie odłamy współczesnego chrześcijaństwa. Idealizm jest bardzo piękny, szlachetny i wydaje się być czymś naturalnym dla kogoś, kto szuka głębokiego mistycyzmu, ale czy tak sądzi sam Kościół? Myślę, że wielu, z tzw. ojców kościoła nazwało by ciebie heretykiem, a spora grupa wiernych, dziwakiem. (przepraszam za te epitety, nie chcę cię obrażać tylko uświadomić), Wyłamujesz się z utartych schematów, które budowały całe pokolenia duchownych. Twoja ultra wiara godzi w kościół, bo podważa prostą zasadę powszechności. Nie jakość a ilość ma znaczenie. Ty starasz się przekonać, że zasadnicze znaczenie w wierze ma sama wiara – idea, Kościół chce mas w swoi murach, nie filozofów.
Skoro dotarłeś do tego momentu, to warto też zastanowić się nad sama ideą i jej konsekwencjami. Wiadomo, że człowiek dąży do szczęścia i ma miliony pomysłów jak to szczęście osiągnąć. Znalazłeś swój sposób i dobrze, trzeba mieś w życiu jakiś cel. Twoim celem jest zbawienie. Cokolwiek rozumiesz przez to pojecie, musisz pamiętać, że to tylko słowo, pusta metafora. I choć w Katolickim dogmacie słowo staje się ciałem, w przypadku tego konkretnego pojęcia możesz być istotnie rozczarowany,
Dlaczego? Bo nie masz pojęcia w co wierzysz. Nie wiesz czym jest Bóg. Nie wiesz , czy istnieje, co to jest zbawienie, gdzie jest piekło, a gdzie niebo. Nie wiesz nawet czym jest dobro i zło.
Uprzedzę twoje oburzenie i ten krzyk zdziwienia: „Jak to? Ja nie wiem?! Są przecież dowody: Biblia, objawienia, a poza tym nie da się udowodnić, że Bóg nie istnieje”. (Przepraszam kolejny raz. Nie bierz tego imputowania do siebie). Może i się nie da, chociaż ja mam wątpliwości. Zróbmy prosty eksperyment myślowy. (ładnie brzmi, prawda?) . Na stole stoją dwie puste szklanki. Udowodnij mi, że są puste.
Wierzący powie, że są puste, bo powiedziałem, że są puste. Niewierzący po prostu sprawdzi i z łatwością udowodni, że są pełne.
Chłopie. Wrzuć na luz. idź na piwo, umów się z fajną dziewczyną. Bóg doskonale sam sobie poradzi (jeżeli istnieje) (tak, wiem, będę się smażył).

PS. Nie bierz tego komentarza zbyt poważnie 😉 a może jednak weź.

Paweł Tomkiel
1 lipca 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

Cudowny komentarz z wieloma zwrotami akcji 🙃

Masz rację – nie wiem kim jest Bóg. Wiem za to co zrobił w moim życiu. Wiem co zrobił w życiu wielu moich przyjaciół. I wiem, że chodził po Ziemi i każdego kocha. Serio, warto dać mu szansę 🚀

PS: to dłuższy temat niż na komentarze, więc jak będziesz miał ochotę pogadać, to zapraszam na kawę ☕️

Avatar Michał

A kolega zna historię KK? Zna historię i zmiany Pisma Św? Kiedy powstało Pismo Św? Ilu ludzi zginęło przez wyroki KK? Kiedy umarł Król Herod? I co kolega na to?

Paweł Tomkiel
24 lipca 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Który kolega? 😉

A tak serio Michał to próbuję zrozumieć o co pytasz. Co powinienem Ci odpowiedzieć? Że niezależnie od tego wierzę w Boga? 😇

Avatar Jo

Dzień dobry, dzień dobry 🙂
Niechcący natrafiłam na artykuł, musze przyznać, bardzo dobry i zawsze na czasie. Moje doświadczenie z Bogiem i chodzeniem do Kościoła opisalabym tak: od ok 5 letniego dziecka regularnie uczęszczałam na cotygodniowe msze, tak iż od 6 roku należałam juz do Rycerstwa Niepokalanej. Następnie wszystkie majówki, czerwcowki, czas adwentu i czuwanie przy grobie Jezusa na Jego zmartwychwstanie itp-było dla mnie niewyobrażalne opuścić. Kościół był na przeciwko domu, więc mama zawsze wiedziała gdzie mnie szukać. Az do czasu, kiedy to nie wróciłam pozno do domu po nocnym czuwaniu przy grobie Pana Jezusa, jako ministrantka, trzymając wartę za ministrantów którzy nie pojawili się na swej straży. Mama nie pomyślała ze ok 23.00 mogłabym być w kościele, jednak coś jej podpowiedziało zobacz tam. I kiedy zaplakana wpadła do Kosciola i mnie zobaczyła, a miałam ok 10-11 lat, kazała mi natychmiast wracać do domu. Byłam nie mniej oburzona w myślach jak sam Pan Jezus, gdy po świecie Paschy rodzice go szukali „czy nie wiecie że w domu Ojca mego ja być musze?”. Poprosilam więc grzecznie, być zostac , a Mama pozwoliła. Co godzinę sprawdzała. Az przyszedł jakiś ministrant na zmianę i spokojnie mogłam zostawić „ciało” mego Pana. On widział ze szczerym sercem starałam się przy Nim być. Poznać Go. I pewnego dnia pomodlilam się podczas mszy:
Panie, wybacz mi to, że modlę się do Ciebie swoimi słowami, ale inaczej nie umiem wyrazić Tobie tego, co teraz przeżywam… Mam wątpliwości czy Kościół Katolicki jest prawdziwym Kościołem…
(Znałam go „od zachrystii. I nie mówię tu tylko o liderach Kościoła. O rytuałach, ołtarzu, tabernakulum; rzeźbach; spowiedzi; moim potężnym kościele, czy też samej Jasnej Górze; codziennych ofiarach, czy też finansowych darach)
…proszę utwierdz mnie w wierze, bo nie chce odchodzić. Ale jeśli te wątpliwości są słuszne Panie Jezu to proszę, pokaz mi, który Kościół jest Twoim prawdziwym Kościołem.
… Miałam 12 lat. Pan Bóg wysłuchał modlitwy dziecka. Poznałam Biblię i poznałam charakter Boga. I nie znajduje go w KK. Dziś jestem szczerym wyznawca Boga i należę do Kościoła, który żyje z zasadami Biblii do dziś. Da się? Da się. Bóg się nie zmienia -sam tak mówi o sobie. Dlaczego mam Mu nie wierzyć? Tradycja KK, czyli ze tak daleko, jak zmiana przykazań Bożych NAPISANYCH BOZYM PALCEM, a nie pod natchnieniem proroków, BY NIGDY NIE BYŁO WĄTPLIWOŚCI to już gruba przesada. Niezmienny Bóg pisze sam, sam. Do nas, swych dzieci. A my wybieramy to, co nam pasuje??? Rozumiem zmianę tradycji typu ubiór. Miał być skromny- może dziś nie musi być to długa suknia z hustą na głowie. Ale zasada skromnosci zostaje. Itp. Ale 10 przykazańzmienić? BÓJCIE SIĘ BOGA bo nauczyciele o wiele gorzej rozliczeni zostaną, jeśli znasz Pismo.
Bóg istnieje, i dlatego z większością tego art się zgadzam. Szukać, szukać, szukać Boga, dla siebie.
Nie mam intencji oceniać ludzi, ale obłudę. Nie mam złych doświadczeń z KK. Ale Boga znalazłam tam, gdzie słowo Boże jest szanowane, niezmienione i stosowane. Tego życzę Tobie, czytelnikom i niech Ewangelia będzie głoszona, a jezus Chrystus uwielbiany.
Dziś jestem misjonarką, trwam przy Panu i modlę się, aby On sam otworzył serca, kiedy kierowane są dziś słowa wzywające do poznania Go.
Ojciec, Syn, i Duch Święty. Niech będzie Bóg uwielbiony, a słowa tego artykułu niech mają wpływ na myślenie ludzi i konkretne decyzje. A Słowo Jego stanie się jasne. On powiedział i stało się. Rozkazał i stanęło. Nie zabraniajcie dzieciom przyjść do mnie-Jezus rzekl do uczniow. Słowo Boże jest dla wszystkich, nie dajcie się zwieść. Kto Go szczerze szuka ten zrozumie, BO ON TAK POWIEDZIAŁ. On jest Wszechmogący. Amen.

Paweł Tomkiel
27 sierpnia 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

wiem co czujesz, też nie wszystko ogarniam w KK 😇 postanowiłem jednak zostać, bo kto ma go zmienić jeśli nie my? 😉

Ale absolutnie szanuję każdego wyznawcę Chrystusa. Pokój Tobie moja droga! 🔥

Avatar Sławek

Dzisiejszy kościół przesiąknięty polityką staje się bardziej sektą niż kościołem powszechnym. W tym kościele autorytetem jest Rydzyk i Macierewicz, a Papież Franciszek określany jest mianem „lewaka”. Nie ma on już dla mnie nic wspólnego z duchowością i religijnością. Jego stosunek do uchodźców i zbrodni pedofilskich pokazuje jego moralny stan na dzisiaj. Trochę mi żal, że do tego doszło, ale nie ma dla mnie sensu chodzenie do tej instytucji, która nie ma już nic wspólnego z nauczaniem Jezusa. Co ważne, warto przestać tam chodzić, żeby złapać dystans do kościelnej propagandy i zrozumieć że robi ona więcej złego niż dobrego. A tak już na marginesie: straszenie że jak nie chodzisz do kościoła to nie otrzymasz sakramanetów tylko potwierdza miałkość tej obłudnej fasady.

Paweł Tomkiel
12 września 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Hej,

aż tak zerojedynkowy nie jestem, ale masz sporo racji. Ja mam taką wadę, że jestem niepoprawnym optymistą i nadal wierzę, że uda się nam (wszystkim) naprawić kościół 😇

dobrego!

Avatar Mała

A ja wierzę w Boga, nie w Kościół- przeraża mnie w nim hipokryzja zakonu, czarne karty kościoła- to człowiek- manipulacja. Moje dziecko doświadczyło przemocy fizycznej i psychicznej ze strony zakonnic i co ?? Dzisiaj umorzenie- bo „o jej Siostry Zakonne”; Liczę na sprawidliwość Boską;

Avatar Paweł Tomkiel

🙁 bardzo mi przykro, że Was to spotkało.

Avatar Zbigniew

Prawdziwa wiara to dar od Boga a nie dzieło rąk ludzkich. Człowiek w swoim naturalnym stanie, czyli grzesznym nie jest w stanie nie może tego zmienić. Grzech zasłania mu dostęp do wiary i Boga. Dopiero gdy Bóg otworzy człowieka ten zaczyna patrzyć na świat z innej perspektywy, która skłania go do sięgnięcia po Słowo Boże a jak wiemy ziarno Słowa może paść na różną glebę. Lepszą lub gorszą, jednak to Boża łaska dba o to, aby nawet słaba i licha gleba wydała owoc. W ten sposób człowiek się nawraca i może na nowo z Ducha Świętego się narodzić. Tej prawdy KK nie przekazuje. Oszukuje wiernych, chcąc mieć owieczki posłuszne pod stałym nadzorem kleru.
Niestety Słowo mówi wyraźnie:
„J1.12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
13 którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.”
A skoro z Boga, nie z woli ludzkiej to jakim prawem KK na siłę przypisuje małe dzieci i twierdzi, że są wierzące?
Kolejna sprawa po co chodzić do kościoła? Po co? Przecież jest napisane: „Dz 17.24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.”
Przecież Boga w tych świątyniach katolickich NIE MA! W tabernakulum też go nie ma! Księża kit ludziom ciemnym wciskają. Doskonale wiedzą, o tym: „1 Kor.16 Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? 17 Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.”
Bóg poprzez Ducha Świętego w każdym Nowo Narodzonym człowieku jest obecny cały czas a ten człowiek ma w swoim sercu Bożą świątynię. Bóg może zamieszkać w każdym z nas. Kiedy Jezus umierał na krzyżu, powiedział „Wykonało się”, czyli Bóg Ojciec przyjął Jego świętą ofiarę za nasz grzech a zasłona przybytku w świątyni w Jerozolimie rozdarła się na dwoje. Już nie oddzielała sacrum od profanum, ponieważ Jezus pokonał grzech, a dwa dni później także śmierć, która jest następstwem grzechu. Jak wiemy po 40 dniach został wylany Duch Święty. Zarówno na Żydów, jak i pogan. I tu też warto dodać, że Bóg udziela Ducha Świętego wg. swojej woli osobom, które uwierzyły i zaufały Chrystusowi a według woli KK po skomplikowanych regułkach, egzaminach i widzi misie jakiegoś księdza. Samo włożenie rąk na kogoś to pusty akt, nie dający kompletnie nic.
„Hbr 2.4 Bóg zaś uwierzytelnił je cudami, znakami przedziwnymi, różnorakimi mocami i udzielaniem Ducha Świętego według swej woli.”
Tak, więc kończąc. Prawdziwa wiara to dar od Boga. Owoc Słowa Bożego i działania Bożej łaski w nas, czego w ideologii katolickiej nie doświadczymy.

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Zbigniew,

tak ładnie zacząłeś a potem zaczął się atak 😉 większość argumentów, które wytoczyłeś przeciwko KK znajdzie kontrę gdzieś w dziejach lub listach Pawła.

I to nie jest tak, że mi się wszystko w KK podoba, wręcz przeciwnie – będąc „wewnątrz” pewnie widzę jeszcze więcej. Mnóstwa rzeczy nie rozumiem (w tym chrztu dzieci o którym wspomniałeś). Ale daleki byłbym od generalizowania księży do kleru, który kit ludziom wciska. Tam jest naprawdę mnóstwo ludzi dobrej woli.

A to co złe kto ma zmienić? Kto będzie ewangelizował katolików? Kto będzie nawracał KK? No ja i Ty, przez tłumaczącą miłość 🥰

Wierzę, że Bóg jest w KK i w innych odłamach chrześcijańskich. I czeka „aż będziemy jedno”.

A Twoim zdaniem?

Adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wybrane dla Ciebie

Mam żonę, dziecko, i zakochałem się w innej

W dniu ślubu nie myślałem, że kiedykolwiek to powiem, ale zauroczyłem się w innej dziewczynie. Czyli gdzie kończy się przyjaźń damsko-męska.

Czytaj dalej

Krakowskie Przedmieście potrzebuje miłości. O pijanych i ubogich

Od jakiegoś czasu pracuję na Krakowskim Przedmieściu. Centrum turystycznej Warszawy (a ja wolę #WarszawęBezTurystów) zawsze pełna Japończyków z aparatami. Niby na urlopie, a jednak w biegu.

Czytaj dalej

Zostań częścią superprodukcji Biblii Audio – relacja prosto ze studia

Lubisz audiobooki? Ja osobiście nie cierpię. Cała książka czytana jednym obcym głosem po prostu mnie nudzi.

Czytaj dalej

Jak wygląda niebo? Fakty i mity

Dzisiaj będzie o niebie. Nie takim z 72 czekającymi dziewicami, jeśli wysadzisz się w powietrze. Takim gdzie czeka na Ciebie sam Bóg.

Czytaj dalej

Jak masz na imię?

Co dwa tygodnie podzielimy się z Tobą refleksją przy sobotniej kawie. No i konkursy organizujemy tylko tam.

Żadnego spamu, masz nasze słowo.

Dziękujemy, że tu jesteś!

Paweł i Krzysiek