Prawdziwy facet do lekarza nie chodzi

Lekarka ostatnio powiedziała mi, że mam za wysoki cholesterol.

Wyśmiałem ją.

Artykuł powstał we współpracy z laboratorium Diagnostyka w ramach kampanii „Czy wszystko gra?”

Bo zdrowie jest najważniejsze

Zdrowie to dla mnie siła i moc. Jestem w stanie pracować, utrzymać rodzinę i służyć bliskim tylko kiedy jestem zdrowy (na ciele i duchu).

Kiedy tego zdrowia brak, to może być różnie. Chorobą może być grypa, rak czy zwykłe przemęczenie. Każda w innym stopniu wpływa na moje możliwości. Bez zdrowia nie mogę w 100% pomagać ludziom, moje zdolności zarobkowe spadają, a realizacja moich pasji też jest od tego uzależniona.

Choroba sprawia, że nie mogę w 100% myśleć o innych i myślę wtedy tylko o sobie. Organizm przestawia się w tryb: przetrwać.

A przecież jako mężczyzna czuję się spełniony tylko wtedy, kiedy mogę robić to do czego zostałem stworzony: służyć i rozwiązywać problemy. Dlaczego wobec tego:

Mężczyźni nie chodzą do lekarza

Mój dziadek, mój tata i ja raczej unikamy lekarzy. Nie wiem czy to wrodzone czy może nauczyłem się tego od nich. Może są gdzieś na świecie mężczyźni, którzy do lekarza lubią chodzić. Ja do nich nie należę.

Może pójście do lekarza uważamy za niemęskie? Może odbieramy to jako oznakę słabości? Jeśli obawy o zdrowie nazwiemy jęczeniem, to teksty: „przestań jęczeć” nie pomagają 😉

A może po prostu uznajemy, że czas u lekarza jest czasem straconym i wolimy go poświęcić na pracę? Nie wiem jak Ty, ale mnie rejestracja w każdej przychodni przeraża, bo po niej następuje zazwyczaj jeszcze długie czekanie w kolejce.

Cóż – prawda jest taka, że raczej mężczyźni idą do lekarza dopiero kiedy choroba ich zwala z nóg.

À propos: 37℃ zwala z nóg każdego mężczyznę.

Jak dbać o męskie zdrowie?

37℃ zwala nas z nóg, a przecież gdybyśmy zadbali o siebie wcześniej, to tak poważne gorączki męczyłyby nas dużo rzadziej.

Dbanie o zdrowie uznajemy za niemęskie, a jednocześnie chcemy by służyło nam jak najdłużej i najlepiej. Rozumiem to – sam w wieku 20 lat myślałem, że jestem niezniszczalny. Myślałem tak też po wielu pobytach w szpitalach, których można było uniknąć. To strasznie krótkowzroczne podejście.

Jeszcze kilka lat wstecz co zimę kilkukrotnie się przeziębiałem. Wiecie – tak na poważnie – z kaszlem i katarem. Od kiedy jestem żonaty prawie w ogóle nie choruję.

Przypadek? Nie sądzę.

1. Jesteś tym, czym się karmisz

Mam to szczęście, że moja żona zajmuje się żywnością ekologiczną, więc po ślubie nauczyła mnie czytać składy dań, oduczyła jedzenia syfu w postaci fastfoodów i unormowała nasze czasy posiłków.

Marcin Iwuć mówi: „garbage in, garbage out”, inni mówią „jesteś tym czym się karmisz”, a wszystko sprowadza się do zwrócenia uwagi na to co dostarczasz swojemu organizmowi jako paliwo (tak dla ciała jak i ducha).

PS: jeśli czujesz, że dobrze byłoby też coś zmienić w swoich nawykach żywieniowych, to post Daniela wydaje się dobrą terapią uderzeniową

2. Ruch to zdrowie

Nie wiem jak Ty, ale większość mojej pracy wykonuję przed komputerem (tak ok. 95%). Dlatego staram się wprowadzać dużo ruchu do mojego życia (basen, wakeboard, rower, spacery), bo nie pozostaje to bez znaczenia dla mojego zdrowia. Wiem, że to tylko namiastka, ale z każdym ćwiczeniem oddalam od siebie konsekwencje ciągłego siedzenia przy komputerze.

I to wcale nie przesada.

3. Po co się badać, skoro nie ma objawów

Jak już widzisz, jestem młody, w kwiecie wieku i z w miarę zdrowym zdrowym trybem życia. Mimo to nie lekceważę tego, że chorób cywilizacyjnych mamy obecnie pod dostatkiem. Z okazji mojej 30-tki obchodzonej w tym roku zrobiłem sobie bilans 30-latka. Poszedłem do lekarza i poprosiłem o komplet wszystkich badań jakie można zrobić, żeby wiedzieć w jakim miejscu na skali zdrowia jest mój organizm. To wtedy się dowiedziałem, że mój cholesterol jest trochę powyżej normy 😉

Kampania „Czy wszystko gra” ma na celu zachęcić Ciebie do badań profilaktycznych. Tak żeby nic Cię nie zaskoczyło w poważnym stadium. Nie musisz się badać często, ale raz na te kilka lat dobrze by było. Na stronie kampanii możesz wziąć udział w konkursie i wygrać pobyt w SPA dla dwóch osób oraz pobrać 50% bony zniżkowe na komplet badań laboratoryjnych.

>>> Weź udział w konkursie i pobierz bon zniżkowy <<<

Jeśli czytasz mnie od dłuższego czasu, to wiesz, że zachęcam do wierności. Mam zatem nadzieję, że pakiet badań na różne choroby weneryczne Cię nie zainteresuje. Gdyby jednak tak było – też jest dostępny w zniżce 😉

PS: kampania jest kierowana do mężczyzn, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w konkursie wzięły udział też kobiety – sam bon można wykorzystać lub podarować znajomemu mężczyźnie 🙂

Rób to co kochasz, o ile dasz radę

Mój dziadek był człowiekiem czynu. Za punkt honoru brał to, żeby wokół domu wszystko było zrobione. Zwierzęta nakarmione, drewno porąbane, a drzwi naoliwione. W późniejszych latach miał spore problemy zdrowotne (a kto nie ma?) i dostał kategoryczny zakaz wysiłku fizycznego.

Jakby mi lekarz zabronił robić to, do czego jestem stworzony to w życiu bym nie posłuchał. Co to za życie, kiedy czujesz się bezużyteczny i tylko oszczędzasz się, bo czekasz na śmierć?

Dziadek myślał podobnie i któregoś dnia poszedł rąbać drewno dla babci. Można powiedzieć, że umarł z siekierą w ręku.

Do końca robił to co kochał.

Warto dbać o siebie, żeby spełniać swoją misję, a jednocześnie być jak najdłużej z bliskimi. Wielu chorób nie unikniemy i nie mamy wpływu na swoją śmierć, ale szanujmy to ciało, które zostało nam dane.

 

  • Dokładnie wczoraj rozmawiałam ze znajomą lekarką na temat długowieczności. Powiedziała, że jedząc zdrowo czy uprawiając sport, nie będziemy mieć jakiegoś specjalnego wpływu na długość życia- ale na jakość tak. ps. Cholesterol da się szybko zbić uprawiając sport i zmieniając jedzenie na zdrowsze – nie daj sobie zapisać statyn.

    Jeśli chodzi o zdrowie i płeć…niestety Wy mężczyźni ZAZWYCZAJ macie gdzieś co jecie. Mówię często mojemu męzowi, że gdyby nie ja, to już dawno zamieniłby się w parówkę i brał leki na wszystkie możliwe choroby – bo gdyby tak nie nadzorować w ogóle tego co je (…gotuję ja) odzywiałby się tylko parówkami, tuńczykami z puszki, białym pieczywem i bananami. O i wafelkami i chrupkami. Tyle dobrze, że uprawia sport.
    Mój mąż jest szczupły a szczupli faceci mają gorzej! Tak uważam – bo po nich nie widac od razu, że powinni zmienić sposób odżywiania. A potem choroby 😉

    Szczerze powiedziawszy, ja też nie chodzę do lekarzy. Tyle razy postawiono mi złą diagnozę, lub w ogóle nie podjęto leczenia, że po prostu nie mam ochoty do nich chodzić. Gdy już na coś chorujemy w domu, używamy autorytetu Jezusa , modlimy się po prostu i….zdrowiejemy 🙂

    • No zgadzam się w 100% – nie wiem, gdzie bym był dietetycznie, gdyby nie moja żona 😉

      PS: Ale przecież nie ma nic lepszego niż zimna parówka ze świeżym, białym pieczywem 😀

      • Taaaaa 😀 Słyszę to samo zdanie ilekroć odrzucam ideę parówki na weekendowe śniadanie (a czasem nie odrzucam, żeby nie było) 😀