Po 13 latach przeżywam wypadek – katastrofa autokaru maturzystów pod Jeżewem

2005 rok. 9 maturzystów ginie w wypadku samochodowym. Mój telefon dzwoni od rana.


Chcę podzielić się z Wami refleksjami, które obudziły się we mnie po latach. Niech to będzie upamiętnienie ofiar tamtej katastrofy i pielęgnowanie wdzięczności za każdy oddech.


Dzisiaj po raz kolejny, tym razem z rodzicami, jechałem drogą Białystok-Warszawa. Zaraz za Jeżewem stoi pomnik ofiar zderzenia TIRa z autokarem wiozącym mój rocznik do Częstochowy w 2005 roku.

(…) podniósł głowę, zobaczył jakiś ogień, jakichś ludzi, machali rękami (…)

Zacząłem rozmawiać o tym z rodzicami i wróciło wszystko. Długie cisze w klasie. Spotkania z psychologiem. Seria pogrzebów. Czuwania modlitewne pod szkołą. Nikt z nas nie wiedział co mówić. Nikt z nas nie wiedział jak reagować.

Nie pamiętam dobrze zdarzeń, ale pamiętam dobrze emocje. Pamiętam jak wyszedłem z jednego pogrzebu, poszedłem do domu i włączyłem komputer. Pamiętam jak na czuwaniu modlitewnym chciałem grać na bongosach, żeby tylko mieć jakieś zajęcie. Pamiętam jak z najlepszą przyjaciółką nie rozmawialiśmy o wypadku, bo to bolało.

Pozwól sobie przeżyć emocje

Młodzi ludzie mają i tak sporą zagwozdkę z tym co się dzieje z ich ciałem i emocjami. Ja dodatkowo byłem w tamtym okresie punkiem. Udawanie, że nic mnie nie obchodzi było przykrywką dla mojej dużej wrażliwości.

(…) Co Pan robi? – krzyknęła – Niech Pan nie wyprzedza! (…)

Uczucia uznawałem za oznakę słabości. Uciekałem. Sam od siebie, od tego z czym nie potrafiłem sobie poradzić. W gry, muzykę, filmy. Nigdy nie dałem dotrzeć do siebie tym emocjom. Aż do dzisiaj. Daj sobie oddech, ucieknij.

Żyjemy – to już naprawdę dużo

Mam już 31 lat i mam, jak każdy, historie otarcia się o śmierć. To, że dożyłem tego dnia to już naprawdę dużo.

Wierzę Bogu i wierzę, że wszystko ma jakiś sens, jest czegoś konsekwencją i ma jakiś plan. Naprawdę jestem wdzięczny za każdy oddech.

Przeszłość ma na nas wpływ

Każde zdarzenia ma wpływ na to jak widzimy świat. Te traumatyczne najchętniej wypychamy. Bolą. Ale wyciągnięcie ich na wierzch pozwala lepiej zrozumieć siebie.

Być ostoją

Nie wiem, czy na taką katastrofę ktokolwiek może być przygotowany. Chciałbym w przyszłości być takim mężem i ojcem, który da oparcie swojej rodzinie nawet w najgorszych chwilach. I nie wiem czy to w ogóle jest możliwe.

Wyprzedzili nas w drodze

Okazało się, że rok po wypadku została wydana książka. I mój tata przypadkiem miał ją w biblioteczce. Wspomnienia nie tylko o ofiarach, ale również o wypadku. Horror.

Nie znałem dobrze osób, które zginęły w płonącym autokarze. Poza jedną. Po tylu latach już nie pamiętam jej głosu, a zdjęcia w książce przypomniały mi jak wyglądała.

(…) złapała go za przedramiona. Poparzyła go swoimi rękami (…)

Mogłem jechać z nimi. O wypadku dowiedziałem się od ludzi, którzy dzwonili do mnie od 7:00. Dzięki Bogu, smacznie wtedy spałem.

Zawsze namawiam, żeby nie karmić się tragediami z telewizji, bo każdy z nas ma swoje własne. Nie chciałbym jednak, by ich ślad przyćmiewał to jak piękny jest cud życia.

Jestem wdzięczny za każdy oddech.