Jak robić notatki? – nie próbuj zapamiętywać

W szkole uczą nas jak pisać, potem uczą nas jak przepisywać i na tym się zatrzymujemy. Większość edukacji to wkuwanie na blachę i przepisywanie z tablicy. Nikt nie uczy nas jak notować, żeby nasze notatki naprawdę miały dla nas wartość.

Dzisiaj chcę pokazać to jak ja notuję. Jeszcze na końcu wpisu będę miał do Ciebie pytanie, a tymczasem zapraszam do poznania mojego osobistego sposobu ogarniania rzeczywistości.

Po co właściwie notować?

Notowanie to proces układania tego co masz w głowie w formie widzialnej. Nie wiem jak to działa, ale gdy wyrzucasz myśli na papier i potem na nie patrzysz, to zupełnie inaczej Twój mózg je analizuje.

Kiedy zrzucisz na papier to co cały dzień chodzi Ci po głowie, to nie tylko możesz na to spojrzeć z innej strony, ale też automatycznie świadomość tego, że to już jest zapisane sprawia, że gonitwa myśli ustaje. I robi się taka przyjemna cisza w głowie 🙂

Nie wiem nawet do końca jak to opisać, ale chyba wiesz o co mi chodzi. Gonitwa myśli. Ten stan, gdy próbujesz o czymś nie zapomnieć, więc sobie to ciągle przypominasz, a jednocześnie boisz się, że jednak zapomnisz. Cóż za paradoks – w głowie sobie ciągle to powtarzasz, żeby nie zapomnieć, a i tak się boisz. I nie dziwota – ludzki umysł został stworzony do przetwarzania i analizowania. Nie radzi sobie z przechowywaniem informacji.

Dlatego jeśli masz tak jak ja i coś Ci czasem ucieka, w głowie masz masę myśli a różne sprawy domagają się uwagi – czytaj dalej 🙂

Co można zapisywać?

Mam już taki nawyk, że nie ufam swojemu umysłowi – tyle razy coś zapomniałem, że teraz notatnik mam zawsze ze sobą. Gdy coś mi się przypomni, już automatycznie to zapisuję.

Przykładowa strona z mojego notatnika
Przykładowa strona z mojego notatnika

Spróbowałem się zastanowić co ja właściwie notuję i mogę to podzielić na sześć grup:

1. TO DO – lista rzeczy do zrobienia

Każdy z nas ma nieustanny strumień spraw do załatwienia. To jest niesamowite, ale każdego dnia możemy znaleźć jakąś śrubkę do dokręcenia, musimy zadzwonić do cioci lub umówić się do fryzjera.

Nawet nie chodzi tylko o nasze sprawy, ale nieustannie ktoś coś chce od nas. Odbieramy telefony, SMS-y, maile (jeśli pracujesz w dużej firmie to znasz to bardzo dobrze) w których różni ludzie proszą/wymagają od nas różnych działań.

2. „Pamiętać o”

Od spraw do załatwienia oddzieliłem listę rzeczy o których trzeba pamiętać. Np. jeśli planujesz dłuższy wyjazd to myśląc o nim przez kilka tygodni przypominają Ci się rzeczy, które musisz ze sobą zabrać – „muszę pamiętać, żeby wziąć powerbank” – nic nie musisz, po prostu zapisz i tuż przed wyjazdem po prostu przejrzysz całą listę 🙂 To samo z listą zakupów, które chcesz zrobić w weekend – zapisuj na bieżąco.

3. Myśli, cytaty i inspiracje

Nie tylko notuję to co muszę załatwić, ale równie często zapisuję swoje przemyślenia, zasłyszane cytaty czy coś co mnie zainspirowało. Ile razy jestem na jakiejś konferencji, słucham ludzi których cenię – zawsze mam przy sobie notatnik.

Wczoraj usłyszałem takie słowa. I zacząłem się zastanawiać nad tym ile czasu poświęcam na bloga (a jest tego trochę). Mam jednak nadzieję, że to co robimy ma znaczenie – tak w moim życiu jak i Twoim :)Paweł

Posted by Bracia przy kawie on Thursday, 16 February 2017

Mój przyjaciel w tym punkcie się ze mną nie zgodzi, bo istnieje jeszcze drugie podejście. Często cytaty i inspiracje powinny być motorem dla naszego życia. Oznacza to, że powinniśmy o nich pamiętać każdego dnia – a nie tylko „zapisać i zapomnieć”. Ja jednak mam ich tyle, że one pracują we mnie, ale zapamiętać wszystkich nie jestem w stanie. Wolę zapisać i wracać co jakiś czas.

4. Pomysły!

Większość moich artykułów na tym blogu bierze swój początek z jednej linijki zapisanej w moim notatniku. I to w przeróżnych sytuacjach. Czy to podczas jazdy autobusem, czy podczas oglądania meczu z kumplami, a już szczególnie pomysłogenne jest leżenie w wannie – tak, wtedy notatnik mam zawsze obok 😀

Ludzie czasem dziwnie patrzą, ale w pół rozmowy z nimi przepraszam na chwilę, wyciągam notatnik i coś sobie zapisuję.

Pomysłów mam 100x więcej niż czasu na ich realizację, ale gdy siadam do planowania artykułów na kolejne miesiące – mogę przebierać w ideach i wybierać tylko te najlepsze. Czasem bywa tak, że jeden pomysł trafi na listę np. trzykrotnie (i nie pamiętałem, że go już zapisałem – po to zapisuję żeby nie musieć pamiętać). Wtedy wiem, że leży mi mocno na sercu.

5. Planowanie

Przedostatni typ moich notatek to planowanie. Nie siadam do pracy nad czymkolwiek jeśli przez chwilę sobie o niej nie popiszę. A nawet nie tylko pracy, ale nawet nie zacznę dobrze soboty jeśli nie zapiszę sobie planu na dany dzień. Co ja właściwie chcę dzisiaj zrobić?

Biorę do ręki długopis i zapisuję wszystko co chcę zrobić. W punktach, po kolei, rysując strzałki aż dokładnie widzę co mam na dany dzień, w jakiej kolejności i z czego każde zadanie będzie się składać.

Podobnie z artykułem na bloga – najpierw jest plan, co ja właściwie chcę przekazać tym konkretnym artykułem? I wtedy wypisuję sobie różne punkty, myśli, konkretne cytaty i zanim zacznę tworzyć w internecie, mam taki mały pierdzielniczek na dedykowanej kartce w zeszycie 😀

Plany mają to do siebie, że nie zawsze się je wykonuje w 100%, ale bardzo zbliżają do realizacji zadań. Bo najtrudniej jest zacząć.

6. Zrzut myśli

A to jest akurat moje ulubione ćwiczenie. Nie wiem czy gdzieś o tym przeczytałem, czy po prostu zacząłem tak robić i zauważyłem jak to działa. Kiedy się przyłapię na tym, że mam gonitwę myśli, robię ich zrzut (tak, wiem że to brzmi mocno informatycznie). Biorę kartkę i zapisuję absolutnie wszystko co mi chodzi po głowie – emocje, przemyślenia, plany, rzeczy do zrobienia. I po 10 minutach takiego notowania naprawdę mam spokój i czarno na białym to, co zaprzątało mi głowę.

Mój osobisty "zrzut myśli" :)
Mój osobisty „zrzut myśli” 🙂

Jest to też świetne narzędzie w sytuacjach konfliktowych. Na papierze rozpisuję sobie różne opcje i ich konsekwencje. W ten sposób często potrafię sobie uświadomić co mnie zdenerwowało, dlaczego jestem rozdrażniony i co powinienem w danej sytuacji zrobić.

Co też ważne – ten rodzaj notatek ma to do siebie, że jest tylko oczyszczeniem mojej głowy. Potem to co chcę mogę przenieść na inne listy, ale z zasady zrzuty myśli po prostu wyrzucam do kosza. Mają mi po po prostu pomóc poukładać sobie wszystko

Jak i kiedy notować?

Jak widzisz – powyżej konsekwentnie pisałem o notatniku papierowym. Mimo, że jestem mocno osadzony w technologii, to istnieje jakieś niewyjaśnione powiązanie ręki z moją głową i notowanie jest dla mnie naturalnym przelewaniem myśli na papier. Żaden plik i żadna aplikacja się do tej pory tak nie sprawdziła.

Notatnik mam zawsze pod ręką – czy to w domu, czy gdziekolwiek wyjeżdżając, a nawet w restauracji. Zawsze. Wymagało to trochę dyscypliny, bo łatwiej sobie powiedzieć „będę pamiętał” niż za każdym razem wyciągać notatnik. Jednak po kilku nieudanych „będę pamiętał” już nikt nie musiał mnie przekonywać.

Michał Szafrański w jednym z podcastów wspomniał, że ma przy sobie zawsze mały różowy notatnik z Myszką Miki i się nie wstydzi wyciągać go na konferencjach 😀 – właśnie po to, żeby nigdy nie musieć polegać na swojej pamięci. Czyli punkt pierwszy – żeby notować musisz mieć przy sobie notatnik.

A jak notować? Najpierw spróbuj po prostu zacząć.

Ja mam kilka notatników w zależności od przeznaczenia i tak każdy nowy artykuł na bloga ma przeznaczoną swoją stronę na której planuję, potem piszę na tej podstawie wpis, a na końcu taką kartkę wyrywam i wyrzucam 🙂

Mam też przestrzeń na inne notatki – gdzie mogę pisać wszystko w dowolnej kolejności, a raz w tygodniu siadam do przejrzenia tych notatek i sprawdzam co wymaga mojej uwagi.

Jeśli nie chcesz nosić przy sobie papierowego notatnika, to zawsze możesz wypróbować jakieś aplikacje na telefon – będzie to świetny początek.

I pamiętaj, zawsze kiedy:

  • musisz coś zapamiętać,
  • musisz coś zaplanować,
  • albo po prostu czujesz się zabiegany,

– notuj. Po prostu notuj i sprawdź co na to Twoja głowa 🙂

Co potem robić z notatkami?

Namawiam Cię do notowania, sam generuję niezliczone ilości tekstu pisanego, ale co potem? Przecież wielu zapisanych kartek nie da się łatwo ogarnąć. I masz absolutną rację.

Bo potem tak jak wspomniałem – raz w tygodniu przeglądam to co zanotowałem i podejmuję decyzję co dalej:

  • rzeczy do zrobienia przenoszę do mojej ulubionej aplikacji do project management’u o której jeszcze napiszę (naprawdę ułatwia mi życie) – Asana,
  • rzeczy do zrobienia które mają datę do kiedy muszą być zrobione przenoszę do kalendarza – używam Google Calendar,
  • myśli i cytaty, które mnie zainspirowały przenoszę do odpowiednich plików – w moim przypadku na Google Drive,
  • plany zostają na kartce i wracam do nich kiedy stają się osadzone w czasie;

Brzmi skomplikowanie? Wierz mi, że moje życie bez własnego systemu na ogarnięcie swoich myśli przypominało ciągłą jazdę z Giewontu w dół na BMX-ie. Albo miałem poczucie przytłoczenia, albo po prostu zapominałem o wielu sprawach.

Jak tak o tym piszę, to brzmi to trochę jak banał – weź i notuj. Ale to naprawdę działa i żałuję, że nikt w szkole mi o tym nie opowiedział.

Chodzi mi po głowie seria artykułów o tym, jak można zarządzać różnymi obszarami w swoim życiu. Życie każdego z nas przypomina małą firmę, gdzie musimy zarządzać finansami, relacjami, zadaniami i czasem. Co myślisz o rozbiciu tego na jeszcze kilka wpisów? Daj znać w komentarzu!

Jadę do Izraela!

A teraz już totalnie poza tematem, ale ważna informacja. Dzięki projektowi Budując Liderów mam wyjazd sponsorowany do Izraela! Na razie więcej nie mogę zdradzić, ale trochę opowiem o tym już jutro w czwartek (02.03.2017) o godzinie 20:00 na żywo na naszym Facebooku – nastaw sobie alarm i dołącz do live video jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub podrzucić mi kilka pomysłów na ten wyjazd.

Wyślę też wyjątkowo maila z przypomnieniem na Newsletter przy kawie, więc jeśli boisz się że zapomnisz to możesz się zapisać poniżej 🙂

  • Odpocznij z nami! W każdy sobotni poranek będzie czekał na Ciebie inspirujący artykuł i dobra muzyka do kawy.
  • Dowiedz się więcej tutaj
  • Cieszę się, że trafiłam na ten artykuł. Sama notuję mnóstwo rzeczy, niestety głównie na luźnych kartkach. Nie muszę chyba mówić, jaki mam w tym potem bałagan… Z drugiej strony listę z najważniejszymi sprawami na ten tydzień lubię mieć na biurku, żeby ją cały czas widzieć i pamiętać o najważniejszych rzeczach. Tak czy siak chyba pora kupić notes i zobaczyć jak się u mnie sprawdzi. Dziękuję za dodatkową motywację 🙂

  • Ala

    Super wpis, zastanawiam się, jak te rady zastosować u siebie – też notuję, bo mój organizm ma taką potrzebę 😀 ale niestety wciąż za mało, bo nie noszę notesu przy sobie. Zresztą notes to mały problem, większy to jakiś przyrząd do pisania… karteczka przeważnie zawsze się znajdzie u mnie na podorędziu, a z długopisem gorzej :/
    Jak rozwiązujesz problem z pisadłem? chodzisz cały czas z saszetką czy w kieszeni nosisz?

    • Hej Ala,

      Zawsze mam ze sobą swój notes, a ten ma zawsze przyczepiony długopis. Jak sama zauważyłaś – bez pisadła nic po notesie 🙂 Może jakiś kieszonkowy format byłby dla Ciebie odpowiedzią?

      trzymaj się!

      • Ala

        to jest myśl, myślałam, że najpierw zużyję stare notesy pętające się po domu, ale może trzeba najpierw zainwestować w taki z długopisem

  • Kabukimono Dariusz

    Super, czekam na kolejne tego typu wpisy 🙂