Ilu masz prawdziwych przyjaciół?

Nie wiem jak u Was, ale liczba moich znajomych na Facebooku dobija w okolicę 1000.

Kiedyś utrzymywanie znajomości było prostsze. Znało się rodzinę i garstkę osób ze swojego otoczenia. A teraz mamy Facebooka. I znamy cały świat.

Pewnie się nie pomylę, jeśli powiem, że każdy z Was ma przynajmniej 300 osób na Facebooku. 300 znajomych osób!

To znakomicie ułatwia życie, bo kiedy mam konkretny problem, pytanie o jakiś produkt czy po prostu szukam inspiracji to właśnie znajomi z Facebooka przychodzą bardzo szybko z pomocą.

Tylko ilu z nich to moi prawdziwi przyjaciele?

Czym jest prawdziwa przyjaźń?

Jestem ekstrawertykiem i dla mnie granica przyjaźni jest dużo wcześniejsza niż np. dla introwertyków. Bardzo szybko wpuszczam do swojego świata nowych ludzi i daję im kredyt zaufania. Jeśli go nie zawiodą – z chęcią spędzę z nimi więcej czasu.

Tylko to nie jest wtedy ten poziom relacji, gdzie mogę się od razu otworzyć ze swoimi słabościami w 100%. Na to potrzeba czasu. I to tak dużo-dużo czasu. Nie załatwi tego spotkanie raz na 2 miesiące.

Właściwie jak wiele prawdziwych przyjaźni można utrzymać na raz? Prawdziwa przyjaźń wymaga czasu, wymaga bycia dla tej drugiej osoby na zawołanie w razie potrzeby. Prawdziwy przyjaciel to ten o którym myślisz najpierw, gdy coś Ci się sypie. Łapiesz wtedy za telefon i to do niego dzwonisz odruchowo z prośbą o pomoc.

Nie masz dla mnie czasu

Nie wierzę, by dało się mieć więcej niż garstkę dobrych przyjaciół na raz. Można być z wieloma osobami w dobrych relacjach, można na nie liczyć i być do ich dyspozycji, ale każdy z nas ma tylko 24h na dobę i nie jesteśmy w stanie się często spotykać ze wszystkimi z naszych min. 300 znajomych z Facebooka.

Razem z żoną złapaliśmy się na tym, że chcieliśmy utrzymać ze wszystkimi dobry kontakt. Gdy tylko sobie o kimś przypomnieliśmy – zapraszaliśmy i umawialiśmy się na kawę. Powstała długa lista osób z którymi chcemy się spotkać, a w miesiącu udawało się może z 5-6. I zrobiła nam się ciągła gonitwa z ciągłym wrażeniem niedoczasu. Trochę frustrujące.

W rezultacie z każdym widzieliśmy się średnio raz w roku i rozmowy były głównie o tym, co się wydarzyło od ostatniego spotkania. Bez kontekstu ich życia nie dało się po prostu rozmawiać o przemyśleniach, wartościach i rozterkach. I choć te relacje uważamy za świetne, to trudno je nazwać przyjaźnią.

Świadomie wybierz przyjaciół

Jak podkreślałem to już w wielu moich artykułach – dobre rzeczy się rzadko same przydarzają, o dobre rzeczy trzeba zadbać. Tak samo z przyjaźnią – jeśli chcesz mieć prawdziwych przyjaciół to musisz podjąć taką decyzję. I potem świadomie wybieraj spędzanie czasu z tymi osobami, które uważasz za bliższe.

My tak zrobiliśmy – z całego wielkiego grona naszych znajomych mieliśmy może 2-3 osoby naprawdę bliskie. Wybraliśmy do tego jeszcze kilka par (małżeństwa lepiej się dogadują z małżeństwami ;)) i świadomie zaczynamy budować. Każdego dnia to są małe cegiełki, ale składają się na coś dużego.

Teraz jest tak, że kiedy mamy wolną chwilę, to w pierwszej kolejności odzywamy się do tych wybranych-najbliższych i umawiamy się na kawę, pizzę, wake’a czy po prostu rozmowę. Dopiero, kiedy żadna z tych osób nie może – szukamy w dalszych kręgach.

Powiedzieliśmy to im, widzimy aprobatę na spędzanie wspólnie większej ilości czasu i teraz to ten czas musi wykonać swoją robotę.

A Ty? Ilu masz prawdziwych przyjaciół?

  • Tak, bardzo teraz łatwo o setki relacji. Ale o kompana do poważnej rozmowy już dużo trudniej.