Czego mi brakuje? 7 umiejętności, które ceni każdy pracodawca

W każdym zawodzie wymagane są inne umiejętności. Są jednak takie, które wykorzystasz w każdej firmie i na każdym stanowisku.

1. Wychodź z inicjatywą

Lubię to określać z języka angielskiego jako overdeliver. Jest to zasada, która się sprawdza nie tylko jeśli jesteś pracownikiem, ale w każdej innej relacji (np. firma->klient lub Ty->przyjaciel). Dostarczanie ponad to, co zostało ustalone pokazuje, że chcesz dać z siebie więcej. Więcej czasu, więcej wartości. A więcej wartości przełoży się bezpośrednio na wyniki Twoje, działu i całej firmy.

Nie bez przyczyny istnieją testy zaangażowania, które pracodawcy wykonują na swoich pracownikach. Nie mówię tu o tym, żeby pracę traktować jak bożka i poświęcać dla niej rodzinę, ale każdy znajdzie w swojej pracy momenty, gdzie może wykonać trochę “ponad”. Czy to po prostu sumienniej pracując, czy realizując swój własny mały pomysł na usprawnienie pracy/produktu/usługi.

Przykład z życia mojego dobrego znajomego: pracował w firmie, gdzie jego obowiązkiem było przeklejanie różnych wartości z raportów w formacie Excela. Zobaczył, że można to zautomatyzować i mimo, że nikt tego od niego nie wymagał – nauczył się pisać proste programy i praktycznie zautomatyzował wszystkie wykonywane czynności. Był to miecz obosieczny, bo przestał być potrzebny, ale został za to doceniony przez szefa i trafił na inne stanowisko.

Zawsze bądź głodny wyższej jakości i wychodź poza zakres.

2. Bądź komunikatywny

Często w ogłoszeniach o pracę wymagana jest “umiejętność pracy w zespole”. Dwie osoby to już jest zespół, więc nawet jeśli rekrutuje Cię szef i będziesz pierwszym pracownikiem – to już będziesz funkcjonował w zespole.

Nie wiem czy jest coś takiego jak umiejętność pracy w zespole, ale jestem prawie pewien, że składałaby się na to przede wszystkim umiejętność komunikacji. Aby funkcjonować dobrze, poszczególni członkowie zespołu muszą się po prostu ze sobą dogadywać.

Komunikacja międzyludzka to coś czym jestem zafascynowany, a jednocześnie uważam to za arcytrudne zadanie. Kiedy coś mówimy do drugiej osoby, mamy o tym swoje wyobrażenie. Druga osoba słysząc nasze słowa buduje swoje wyobrażenie. Dlatego – im dokładniej przekazujesz informacje, tym bardziej prawdopodobne, że będziecie mieli w głowach bardzo podobną wizję tego co trzeba zrobić.

Komunikacja w ramach wykonywanych zadań to jedno, ale jest jeszcze po prostu ludzkie dogadywanie się. Jeśli będziesz jasny w swoich komunikatach, będziesz wobec ludzi szczery i uczciwy, to zwykłe “lubienie się” sprawi, że będziesz lepiej funkcjonował w kontekście całej firmy.

Ten artykuł jest częścią kursu Ciesz się swoją pracą

Jak znaleźć wymarzoną pracę?

Czy da się połączyć pracę z realizacją pasji?

>>> Zapisz się na kurs <<<

Oznacza to też, że nie możesz obgadywać, plotkować i marudzić – to będzie zawsze toksyczne dla zespołu. Komunikacja negatywnych odczuć jest bardzo ważna – ale nie za plecami osoby, która może coś z tym zrobić. Nie podoba Ci się to jak zespół jest prowadzony? Zakomunikuj to swojemu przełożonemu zamiast wylewać z siebie frustrację przy porannej kawie.

Czy lubisz spędzać czas z ludźmi, którzy plotkują? Masz pewność, że nie mówią podobnych rzeczy o Tobie, kiedy tylko wyjdziesz z pokoju?

Negatywne nastawienie to niewidzialna trucizna, która potrafi zatruwać relacje obgadywanych i obgadujących. W firmach objawia się najczęściej w plotkowaniu – powielaniu niesprawdzonych informacji (w poszukiwaniu sensacji?). Ale również w marudzeniu. Osobiście bardzo nie lubię marudzenia. Nie mam nic przeciwko mówieniu negatywnych faktów, ale tylko wtedy kiedy mówisz je do osoby, która może je naprawić (ma na nie wpływ) oraz mówisz to z troski o dobro osoby czy firmy.

Jeśli chcesz się po prostu wyżalić i wylać z siebie gorycz – odpuść sobie, nikomu tym nie pomożesz. A szemranie na korytarzach, jak to w firmie się źle dzieje nie poprawi sytuacji, a raczej ją utrwali. Od negatywnego gadania jeszcze nic się nie zmieniło na dobre.

Komunikuj swoje potrzeby, doceniaj, dawaj szczery feedback i odpuść sobie nadmierne wylewanie negatywnych emocji.

3. Umiejętność uczenia się

Nigdy nie uwierzę komuś, kto twierdzi, że już nie musi się uczyć. Każdej firmie zależy na rozwoju, a rozwój może oznaczać zmiany. Zmiany używanych technologii, zmiany w modelu pracy, zmiany urządzeń. Każda zmiana oznacza dla Ciebie, że albo się nauczysz nowego stanu, albo nie będziesz w stanie wykonywać swojej pracy. Dlatego jest to tak ważne dla Ciebie – żebyś nie stracił pracy, i dla pracodawcy – żeby nie stracił dobrego pracownika.

Musisz być zawsze gotowy i zawsze otwarty na zmiany. Nigdy nie uznawaj, że wiesz już wszystko. Bądź pokorny.

4. Organizacja pracy własnej

Pracownika zatrudnia się po to, by wykonywał wybrane obowiązki w firmie. Idealnie jest wtedy, gdy pracownik doskonale wie, co ma robić. I to robi. Bez przypominania, bez kontroli i bez błędów.

To oczywiście stan idealny, ale jeśli chcesz być pracownikiem, o którego firmy walczą, to powinieneś zadbać o swoją samodzielność. Zarządzanie swoją listą zadań jest jednym z takich elementów. Istnieją setki aplikacji, rozwiązań na telefon, strony WWW i systemy zarządzania zadaniami.

Z doświadczenia wiem, że nauczenie się korzystania z nich pozwala uporządkować pracę, a co za tym idzie – usamodzielnić się i zwiększyć swoją produktywność (robisz wtedy więcej w krótszym czasie). Dobrze będzie jeśli zaczniesz nawet od notowania (poczytaj jak ja notuję), a jeśli chciałbyś poznać coś trochę bardziej skomplikowanego to osobiście z żoną (!) używamy Asany i tam nawet porządki domowe mamy zaplanowane 🙂

Drugi element tej układanki to zarządzanie czasem. Każdy ma tylko 24h i to jak je wykorzystamy zależy tylko od nas. W pracy zazwyczaj masz tych godzin 8 i sam pewnie dobrze wiesz – są dni, kiedy w te 8h uda Ci się zrobić masę pracy, a są takie dni kiedy nie zrobisz absolutnie nic.

Zarządzanie czasem ma na celu ułożenie w czasie zadań do wykonania. Istnieją różne techniki, a jedna z popularniejszych nazywa się pomodoro. Jest to idea dzielenia całego czasu np. Na 20-minutowe odcinki. I w ciągu tych 20 minut robisz dokładnie jedno zadanie. Bez sprawdzania poczty, bez Facebooka. Pełne skupienie. Po 20 minutach robisz sobie chwilę przerwy i uruchamiasz kolejne 20 minut..

Organizuj pracę własną zarządzaj swoim czasem i bądź w tym bystry.

5. Uczciwość popłaca

Nie spodziewałeś się tego tutaj? Wydaje się oczywiste. Pracodawca powierza swoim pracownikom część swojego biznesu. Chciałby im zaufać. Jeśli będziesz osobą na której można polegać – możesz się spodziewać, że zostanie to docenione.

A żebyś był osobą na której można polegać – bądź szczery przed sobą, ale i przed pracodawcą. Kiedy zawalasz pracę – przyznaj się przed sobą i spróbuj wziąć się w garść. Nieustannie się poprawiaj. Nie próbuj lawirować i się lenić, gdy tylko nikt nie patrzy. Nie kradnij i staraj się wykonywać swoją pracę sumiennie.

Sam znam wiele osób, które w pracy dbają o to, żeby zrobić jak najmniej. Jest oczywiście wiele powodów dla takiej sytuacji, ale w jakiś cudowny sposób udaje im się prześlizgnąć przez wiele lat w dużych korporacjach.

Więc uczciwość nie jest konieczna, żeby mieć pracę. Ale jeśli chcesz się rozwijać i autentycznie nią cieszyć – spróbuj tego podejścia. Ja na każdym kroku staram się być uczciwy (co wynika z mojej relacji z Bogiem) i to naprawdę owocuje.

6. Dziel się wiedzą

Czy masz w firmie szamana? Taką jedną osobę w wiosce, która wie jak coś działa i odprawia jakieś magiczne rytuały? Dzięki której wszystko działa jak powinno, ale nikt nie wie jak to się dzieje?

Szaman to często osoba, która jest w firmie od początku i wie jakie decyzje były podejmowane i dlaczego. Jednak, kiedy taka osoba odchodzi z firmy to zabiera ze sobą całą wiedzę. I nikt już nie potrafi się połapać w jego dziedzictwie.

Wiem, że to kuszące mieć wiedzę, której nie ma nikt inny, bo czujesz się wtedy bezpieczny. Z perspektywy firmy jednak taka osoba jest niezastępowalna, a to jest problem, który trzeba rozwiązać. Jeśli dodatkowo szaman trzyma wiedzę tylko dla siebie, to rozwiązaniem problemu jest jak najszybciej go wymienić.

Dlatego dziel się swoją wiedzą. W wielu firmach działają małe Wikipedie, gdzie jest zbierana dokumentacja różnych procesów, podjętych decyzji i szczegółów ofert. To pierwsze miejsce, gdzie możesz zapisać to co wiesz tylko Ty.

Nie martw się, że ujawnienie Twoich tajemnic pozbawi Cię stanowiska, knowledge sharing to teraz popularny trend i pracodawcy coraz częściej zdają sobie sprawę, że jest potrzebne i potrafią to docenić. Z drugiej strony – jeśli zostawisz wiedzę w firmie i będą ją miały inne osoby – nikt nie zadzwoni do Ciebie w trakcie urlopu 🙂

Często można też natrafić na specjalny dzień, gdzie każdy może opowiedzieć o tym, czym się zajmuje. A jeśli nie macie takiego zwyczaju w Twojej firmie, to może to zaproponuj?

7. Pytaj o priorytety

Kiedy już potrafisz zarządzać czasem i swoimi zadaniami, to do pełnej samodzielności brakuje Ci już tylko możliwości podejmowania decyzji – co robić i w jakiej kolejności. Zazwyczaj rolę tą spełniają menedżerowi, ale jest to bardzo niewydajne jeśli wszystkie decyzje musi podejmować jedna osoba. Mniejsze decyzje możesz śmiało podejmować sam i każdy Ci za to podziękuje. Do tego potrzebujesz znać priorytety. Spróbuj zrozumieć, pytaj o to co jest ważne dla firmy na obecnym etapie, a będziesz w stanie w małych sprawach sam decydować.

Tak, wiem, że podejmowanie decyzji wiąże się z odpowiedzialnością. Ale jeśli chcesz w pewnym momencie przestać wykonywać czyjeś polecenia, to musisz być na to gotowy.

Kiedy zaczniesz decyzje podejmować sam (przynajmniej w jakimś stopniu) – zobaczysz, że świat się od tego nie zawala, a praca idzie dużo szybciej. Firma potrzebuje ludzi, którzy problemy rozwiązują, a nie generują.

Bądź bystry, pytaj i nie bój się odpowiedzialności za podejmowanie decyzji.


A może są jakieś umiejętności, które dopisałbyś do tej listy?

  • Ja się odniosę do kilku tych punktów 😛
    Zawsze, jak już chciałem (lub musiałem) iść na etat to moja kreatywność i inwencja była ponadprzeciętna, w zasadzie chodziło mi o danie firmie czegoś czego nie było lub czegoś co ich ode mnie uzależni co podpada trochę pod Twój punkt o „dziel się wiedzą” bo mimo, że często pokazywałem co i jak to i tak zawsze tylko mi zostawały te tematy 🙂

    Jednak co do inicjatywy to trzeba być ostrożnym – pewnego dnia postanowiłem zrobić kampanię dla konkretnej grupy klientów – ponad tydzień zajęło mi znalezienie odpowiedniego wzorca, kopanie statystyk, obliczanie kosztów i kontakty z partnerami i skonfigurowanie kampanii, napisanie maili… kampania pojawiła się u tych wybranych klientów z samego rana na mailu, po kolejnym tygodniu testów na małej grupie testowej, a jako kierownik DWS nie musiałem prosić o zgodę (chodź szef często się z tym nie zgadzał) – Kampania była totalnie inna od jej podobnych, z rzeczami na które szef wcześniej nie wyrażał zgody… po wysyłce przebiła wszystkie 4 poprzednie kampanie „Po bożemu” znaczy się „Szef mówi, że tak ma być”, wpływ kampanii na obroty – nawet ja takich sobie nie wymarzyłem.

    … i wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że na zebraniu managerskim słyszę „Zrób to samo dla tej kategorii” i niech wyjdzie za 3 dni… jak się można było spodziewać czasowo udało się zgrać, ale już wyniki były mizerne.

    Oczywiście wszystko zależy od szefa i stanowiska 🙂

    Ja bym rozwinął tylko punkt o chęci nauki. Jeżeli ktoś chce jechać na szkolenie, które końcowo przyda mu się w pracy to dlaczego by miał nie zapytać szefa nie tylko o wolne na cały dzień, ale też czy firma nie pokryła by VAT’u – wiele firm nie ma środków na rozwój pracowników tak jak na to zasługują, ale w moim przypadku częściej woleli mi dorzucić do wypłaty te 200-300zł niż wysyłać na szkolenie z własnej woli i płacić za nie 1300zł – wygrywali wszyscy 🙂

  • Organizacja pracy własnej i ogólnie – ogarnięcie – to podstawa.

    Natomiast co do tego:

    „1. Wychodź z inicjatywą
    Lubię to określać z języka angielskiego jako overdeliver. Jest to zasada, która się sprawdza nie tylko jeśli jesteś pracownikiem, ale w każdej innej relacji”

    mam pewne wątpliwości. Generalnie to działa, ale zdarzają się przypadki, że jest to nie tylko nie doceniane, ale szef wręcz „kradnie” pomysły pracownika, przypisując je wyłącznie sobie.

  • Sylwia

    Trafiłeś w punkt z tymi problemami… 🙂

  • Pamiętam jak w mojej od dawna już byłej pracy koleżanka wyszła z inicjatywą odnośnie przewodnika metodycznego i została za to zjechana przez wszystkowiedzącą dyrektorkę. Tak że no… Zgadza się, że normalnie jest to doceniane 😀

  • #1 Gość się trochę sfrajerzył. Mógł zrobić kawałek programu, ale nie musiał się do tego przyznawać. Wtedy za 5 minut zautomatyzowanej roboty brałby normalną pensję. No chyba, że nowe stanowisko okazało się lepsze, także finansowo.

    #2 Nie mam predyspozycji do działania w zespole i komunikatywności (Zespół Aspergera) i to był jeden z powodów, dla których przeszedłem na swoje 🙂

    #3 Z umiejętnością uczenia się i podnoszenia kwalifikacji to jest często spore ryzyko, bo może się okazać, że za tą samą pensję będziesz mieć coraz więcej obowiązków (w końcu umiesz). Ja miałem i to był drugi z powodów, dla których odszedłem. Za to na swoim uczenie się i podnoszenie kwalifikacji jest wręcz obowiązkowe i zawsze z korzyścią 🙂

    #4 Na etacie (może nie wszędzie, ale często) jest tak, że im lepiej zorganizujesz sobie czas i szybciej wykonasz swoje zadania… tym dostaniesz ich więcej – tak czy inaczej pracujesz 8h. Niestety ja jestem z natury „optymalistą” i przez to zawsze miałem więcej roboty, niż koledzy, którzy umiejętnie wykonywali jedno zadanie dziennie. Za to taka optymalizacja bardzo przydaje się „na swoim”, bo tu już kasę dostajesz za konkretne zlecenie a nie czas pracy nad nim spędzony 🙂

    #5 Dobrze to opisałeś, zwłaszcza w tym, że wiele osób swoją nieuczciwością prześlizguje się wyżej. To był kolejny powód, dla których odszedłem z etatu. Nie umiem kombinować i zawsze mnie wkurzało to, że moja uczciwość nie jest nagrodzona, wręcz przeciwnie.

    #6 Nie wiem, w jakiej firmie pracujesz, a w tych, które znam (nie wszystkie osobiście) podzielenie się swoją wiedzą to pierwszy krok do oddania swojego stanowiska osobie, która zrobi to taniej. Dzielenie się jest OK, ale nie wszystkim w 100%. Warto a nawet trzeba zostawić dla siebie pewne szczegóły, które Cię wyróżnią. Zwłaszcza te, do których doszedłeś sam własną pracą i latami doświadczenia.

    #7 Z priorytetami bywa taki problem, że często zmieniają się tak szybko, że nie zawsze manager Cię o nich powiadomi i szef jest wściekły. Ja w jednej agencji miałem dwóch właścicieli (nie moich tylko firmy) i dwóch dyrektorów. W sumie 4 osoby, które niezależnie od siebie podejmowały decyzje, wymyślały priorytety i każdy miał pretensje, że zajmuję się czymś innym niż tym, czego on oczekuje. TO był kolejny powód, żeby… no wiesz 🙂 Teraz sam ustalam sobie priorytety.

    • Z punktem 3 mocno się zgadzam. I stwierdzam po swoim przykładzie i znajomych, że podnoszenie kwalifikacji bardzo rzadko idzie z podnoszeniem zarobków niestety.

    • No to nieźle kopnąłeś!!! Co do #3 skąd ja to znam w swojej pracy?