Aborcja – szansa czy morderstwo

Ostatnio głośny był temat aborcji, a wszystko przez projekt nowej ustawy. Jednak nie o niej chcę tu pisać. Nie chcę też wspominać i roztrząsać zagrywek politycznych i tego jak (podobno) rząd wykorzystywał te zamieszanie by przepchnąć coś „pod stołem”. Bez względu na to czy jesteś za czy przeciw aborcji zachęcam Ciebie do poznania mojego punktu widzenia.

Ten temat nie dotyczy mężczyzn

Spotkałem się z poglądem, że temat aborcji jest wyłącznie tematem kobiet. Tylko one mają prawo do wypowiadania się i decydowania o aborcji czy jej braku. Nie zgadzam się z tym. To prawda, że mężczyzna nigdy nie zajdzie w ciążę, nigdy nie dowie się co to znaczy nosić w sobie nowe życie. Jednak mężczyzna jest współodpowiedzialny za dziecko. Nie jest tylko dawcą nasienia. To tak, jakby powiedzieć, że funkcja ojca tak naprawdę nie istnieje. To co teraz się dzieje wokół tematu aborcji przypomina realia świata z „Seksmisji”. Mężczyzna uznawany jest za zbędnego.

Gdybyśmy mieli na świecie więcej prawdziwych mężczyzn, mężczyzn kontrolujących swoje ciała, mężczyzn ponoszących odpowiedzialność za swoje czyny, mężczyzn otaczających opieką i ochroną słabszych, mężczyzn szanujących kobiety, to problem aborcji byłby mniejszy.

Zamiast takich mężczyzn mamy chłopców, którzy zmieniają dziewczyny jak rękawiczki, którzy chcą tylko „zaliczać” kolejne dziewczyny, którzy nie panują nad sobą do tego stopnia, że jak kobieta im nie da tego czego oni chcą to wezmą to siłą, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny i wymuszają na kobiecie by „załatwiła ten problem”, albo uciekają i zostawiają kobietę samą, którzy w obliczu chorego dziecka panikują i nie chcą dźwigać tego ciężaru…

Pamiętam scenę z filmu „Rob Roy”, w którym zgwałcono żonę głównego bohatera. Bała się o tym opowiedzieć mężowi, tym bardziej, że zaszła w ciążę. Gdy mu to wyznała on krótko odpowiedział, że wychowa dziecko jak swoje. Takiego mężczyzny potrzebuje kobieta. Gdyby u boku każdej kobiety był taki mężczyzna to nie zostałaby ona sama, miałaby wsparcie i poczucie bezpieczeństwa bez względu na to co ją w życiu spotka. Nie wyeliminuje to trudów życia, ale z pewnością załagodzi.

Dlatego uważam, że temat aborcji dotyczy każdego.

Hedonizm ponad wszystko

Świat wmawia nam, że nasza „przyjemność” jest najważniejsza. Chce byśmy zaspokajali wszystkie nasze zachcianki, byśmy mogli iść na skróty i bez trudu osiągać wszystko co chcemy. Nie masz pieniędzy? Weź kredyt. Chcesz  sexu? Nie hamuj się, używaj antykoncepcji. Chcesz dzieci a nie możesz ich mieć? Masz in vitro. Nie chcesz mieć chorego dziecka? Zabij je… Korzystaj ze świata.

Aborcja jest jednym z narzędzi byśmy mogli hołdować naszej przyjemności.

Nie stać mnie na chore dziecko

Kolejny argument, który słyszałem to taki, że chore dziecko wymaga większej uwagi i większego nakładu finansowego, a nie każdy może sobie na to pozwolić więc może lepiej nie podejmować tego trudu i zabić dziecko.

Załóżmy, że mamy już kilkuletnie dziecko, które ulega wypadkowi i do końca życia będzie wymagało naszej opieki i kosztownego leczenia. Co robimy w takiej sytuacji? Zabijamy dziecko bo nas na nie nie stać?

Dla mnie jest to taka sama sytuacja co w przypadku chorego dziecka, które się jeszcze nie narodziło.

Lekarz zawsze prawdę Ci powie

Często traktujemy słowa lekarza jak prawdę objawioną. Lekarze jednak są ludźmi i jak każdy człowiek popełniają błędy. (Nie twierdzę, że od dziś należy przestać ich słuchać.) Stanowisko lekarzy w kwestii aborcji też jest podzielone. Jedni chronią życie inni nie.

Chciałbym wspomnieć o dwóch sytuacjach w których lekarze się pomylili.

Kiedy moja babcia była w ciąży z moją mamą lekarze mówili jej, że dziecko jest martwe i trzeba je usunąć. Jak się domyślacie, nie było. Babcia, twarda kobieta, zabroniła im. Druga sytuacja dotyczy mojej narzeczonej. Gdy jej mama była z nią w ciąży, a nie była już najmłodsza, wszyscy lekarze mówili by ją usunąć. Zapewniali, że jeśli się urodzi to będzie miała zespół downa, albo inne wady genetyczne. Moja przyszła teściowa nie uczyniła tego i dzięki temu mogłem poznać najwspanialszą kobietę w moim życiu. Wraz z narzeczoną żyjemy tylko dlatego, że te dwie kobiety nie pozwoliły na aborcję.

To są tylko sytuacje z mojego życia a świat jest przepełniony podobnymi historiami.

Miłość pełna poświęceń

Chyba każdy bez względu na poglądy podziwia ludzi, którzy poświęcili całe życie jakiejś sprawie. Mamy patriotów, którzy walczyli o naszą ojczyznę, mamy misjonarzy którzy są zabijani za głoszenie Ewangelii, mamy Chrześcijan ginących za wiarę, mamy biznesmenów tworzących swoje „imperia”, mamy lekarzy poświęcających się dla dobra ludzi, mamy też matki wychowujące niepełnosprawne dzieci…

Św. Joanna Beretta Molla powiedziała kiedyś :

„Powołanie do macierzyństwa oznacza bycie gotowym do dawania życia, i jeślibyśmy musieli w wypełnieniu tego powołania poświęcić nasze życie i umrzeć, byłby to najpiękniejszy dzień naszego życia.”

Czyż nie o to chodzi w matczynej miłości? Wiele rodzin posiadających dzieci z zespołem downa przyznaje, że to dzięki tym dzieciom rodzice nauczyli się kochać. Miłość zawsze wiąże się z poświęceniem, nie da się tego oddzielić. Pytanie tylko czy my umiemy kochać. Czy kierujemy się w życiu miłością czy przyjemnością.

Podziwiamy takie osoby, ale nie chcemy być na ich miejscu, bo to nie pasuje do mojej wizji szczęśliwego życia, bo nie chcemy rezygnować z przyjemności.

Miłość w wolności

Miłość zakłada też wolność. Nie można kazać komuś kochać. Nie można też karać za brak miłości. Nawet Bóg daje nam wybór, powiem więcej nawet nas nie karze za grzechy. On nas ostrzega przed konsekwencjami grzechów. Świat próbuje nam wmówić, że nie ma żadnych konsekwencji.

Aborcja pociąga za sobą szereg konsekwencji, jednak czy całkowity zakaz rozwiąże sytuację?

Zależy mi na dobru każdego człowieka. Wierzę, że ta ścieżka, którą wytycza Bóg jest jedyną słuszną i to dlatego zależy mi na życiu dziecka nienarodzonego. Nie chcę kazać komuś czegoś robić czy nie robić. Chcę by każdy mógł stanąć w Prawdzie i spojrzeć na swoje czyny i ich konsekwencje. Chcę by każdy zastanowił się czym naprawdę kieruje się w życiu.

Kiedy ja staję w Prawdzie i dostrzegam to jaki jestem to nie pozostaje mi nic innego jak żałowanie swoich czynów. Na szczęście jest Bóg, który kocha nas pomimo tego, że zna nasze serca.

Nie bronię życia dziecka. Walczę o to, by mama tego dziecka mogła doświadczyć prawdziwej miłości, którą tylko Bóg jest w stanie nas otoczyć, a potem by mogła przelać ją na dziecko i nie wyobrażała sobie by kiedykolwiek mogła je zabić.

 

  • Bardzo fajnie ugryziony temat- z zupełnie innej strony; takiej, której jeszcze nie spotkałam w tym całym zamieszaniu. A przy okazji…. polecam post innej blogerki na TEN temat: męskich mężczyzn: http://poziomkowewzgórze.pl/dostali-cios-ida-za-ciosem-o-ojcach-dzentelmenach/

  • @iwonablogerka:disqus , wielkie dzięki za rekomendację. Przeczytałam wasz tekst i zdjęłam czapkę z głowy.
    Dzięki:) Po spotkaniu z Maćkiem z fundacji Józef.org i po dzisiejszej lekturze mam już dwa powody do optymizmu: męska część społeczeństwa to nie tylko Piotrusie-Pan i hedoniści.Zdarzają się wśród was „egzemplarze” myślące, czujące, odpowiedzialne.Wielka radość:))

    • No właśnie tych egzemplarzy wcale nie ma tak mało, ale walczmy by było jeszcze więcej 🙂