Ostatnio aktualizowany 8 lutego 2019 Duch Męstwo Relacje

13 różnic między antyteistą a chrześcijaninem

Dzisiaj będzie wyjątkowo. Ten wpis jest o facetach, ale pisany przede wszystkim do kobiet. A konkretniej o tym, czym się różni facet idący za Bogiem od antyteisty i co to dla Ciebie dziewczyno znaczy.

Temat jest ogromnie złożony i próbowałem podchodzić do niego z różnych stron. Celowo pominę kilka aspektów związków (powstaną o nich pewnie osobne wpisy) i będę generalizował, aby skupić się na jednym możliwym zagrożeniu:

Facet, który nie ma Boga w życiu, sam stanie się dla siebie Bogiem

6 zagrożeń bez Boga

Uwaga, jeśli masz słabe nerwy, przeskocz do kolejnego akapitu.

Kiedyś byłem wojującym antyteistą. Dlaczego? Bo nie znałem Boga. Nie znałem, ale miałem na Jego temat pewne wyobrażenie z którym walczyłem. Teraz po latach mogę na to spojrzeć z perspektywy.

Im bardziej walczyłem – tym bardziej myślałem, że mam rację. Im bardziej wydawało mi się, że mam rację – tym bardziej szedłem w kierunku tego, że to ja jestem punktem odniesienia i sam wiem najlepiej. Nie potrzebowałem weryfikować swoich poglądów i zachowań z kimkolwiek i czymkolwiek.

Wiedziałem najlepiej.

Doprowadziło to do sporej ilości wypaczeń, które rzutowały na moje relacje. Nie chcę mówić, że wszyscy antyteiści są źli, ale każda nasza decyzja bierze się z pewnych podstaw w naszym życiu. Jeśli podstawy są niewłaściwe, trudno zachować w życiu porządek. A wtedy łatwo pójść w kierunku:

  1. Samodzielnego rozróżniania dobra i zła. Nie potrzebuję, żeby ktokolwiek dawał mi wzorce do naśladowania, sam wiem najlepiej (patrz również punkt 4.) co jest dobre a co złe. Jeśli coś Ci się nie podoba w moim zachowaniu – powiedz mi, ale szykuj się na serię wymówek i już ja Ci udowodnię dlaczego mam rację.
  2. Władzy – to w końcu moje przeznaczenie. Jestem bogiem, więc wszyscy powinni mnie słuchać. Przede wszystkim w domu, bo to moje małe królestwo. Podwładni niech wykonują co do nich należy: kobiety niech wychowują dzieci, sprzątają, gotują, rezygnują z życia. A dzieci niech mi dadzą święty spokój. Po pracy mam prawo być zmęczony.
  3. Innego boga – kasy. Jeśli jest jej wystarczająco – już ja wiem jak ją spożytkować. Jeśli jednak jej brakuje – wpadnę w pracoholizm i właściwie to będzie się liczyć tylko ona, nowy samochód, nowy telefon.
  4. Wiem najlepiej – nie potrzeba mi żadnych zmian. „Wiem najlepiej” powinno być punktem głównym. Złota maksyma z którą idę przez życie. Nie mam potrzeby zmiany czegokolwiek, a już przede wszystkim przyznania się do błędu. Brak jest w ogóle jakiegokolwiek impulsu do zmiany – kłótnia będzie impulsem negatywnym i nic nie da.
  5. Oceniania. Znasz te wszystkie uszczypliwe komentarze i narzekania? Mogą dotyczyć Twojego zdania, wyglądu. Ponarzekać można też na szefa, rządzących i pogodę. A już na pewno znasz komentarze zza kierownicy na temat innych kierowców. Nie prowadzi to do niczego oprócz jeszcze większej frustracji oceniającego i ocenianych.
  6. Braku szacunku. Przede wszystkim chodzi tu o przemoc słowną. Bez szacunku trudno jest w domu zachować atmosferę życzliwości i miłości (a już skrajnością tego jest przemoc fizyczna – w 2015 roku policja zarejestrowała 97 501 przypadków przemocy domowej, gdzie sprawcami w 93% przypadków byli mężczyźni -> źródło).

No, różowo nie jest. Znacie to ze swojego podwórka?

Nie chcę się skupiać na tym, z którym typem faceta lepiej się wiązać. Mogę tylko powiedzieć, że od kilku lat mam styczność z mężczyznami, którzy na co dzień żyją z Bogiem. Sam również należę do tych, którzy walczą by być na drugim miejscu w swoim życiu. Nie jest to łatwe, bo męskie ego i ambicje skutecznie z nas wszystkich wyłażą. Mamy zakodowane by władać nad ludźmi i rzeczami. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ta władza była pełniona według dobrych standardów.

Jestem też świadomy, że na pewno istnieją też wyjątki od tej reguły i super jeśli trafiłaś na taki wyjątek. Widzę jednak pewne ryzyko w tym, że kiedyś coś może się wydarzyć/zmienić, ot np.: choroba dziecka, niechciana ciąża, utrata pracy. Wtedy możliwość oparcia się na niezmiennych zasadach Pisma daje niesamowite bezpieczeństwo.

7 dążeń z Bogiem

A właśnie, zasady Pisma. Przejdźmy zatem na chwilę na drugą stronę barykady. Co takiego innego jest w tych chrześcijańskich rodzinach? Widzę to tak, że boży mężczyźni przede wszystkim walczą o:

  1. Wierność. Kiedyś szokiem było dla mnie, gdy jeden z moich przyjaciół powiedział swojej żonie: „nie wiem czy Cię w życiu nie zdradzę, ale będę robił wszystko żeby być wiernym”. Po prostu mnie wtedy zamurowało – jak to „nie wiem”? Taki to chrześcijanin! Ale gdy się spojrzy na to już bardziej serio – ta świadomość swojej ułomności jest niesamowicie dojrzała.
  2. Opanowanie. W trudnych chwilach zawsze czerpie siłę z Boga i ufa mu w 100%.
  3. Wyrozumiałość – w pakiecie z łagodnością. Gdy zawalisz spojrzy na Ciebie przez boże okulary i możesz liczyć na słowa „nic się nie stało”. Wstawaj i ruszamy dalej!
  4. Oddanie życia w domu – ot, w domu nie musisz wszystkiego robić sama. Oddawać swoje życie można np. zmywając naczynia żonie.
  5. Pracowitość – i uczciwość w pracy. Uczciwa praca jest zawsze doceniania. Świadomość, że pracujesz dla Boga, a nie dla człowieka-szefa sprawia, że zupełnie inaczej wypełniasz swoje obowiązki. Nawet jeśli nie spowoduje to wzrostu zarobków, to zatrudnienie jest dużo stabilniejsze niż w przypadku osób, które pracę tylko udają.
  6. Brak szowinizmu. Boży mężczyzna nie pojmuje męstwa jako kasy, seksu i drogiego zegarka. Zawsze będziesz szanowana.
  7. Odpowiedzialność i mądrość. Każda decyzja jest konsultowana z Kimś kto potrafi doradzić dużo lepiej niż własne ego. A nawet jeśli coś pójdzie nie tak – taki facet nie ucieknie i nie zostawi Cię z kredytem i dzieckiem. Weźmie odpowiedzialność. I co więcej: przyzna się do błędu.

Zdaję sobie sprawę, że dla uproszczenia trochę zgeneralizowałem i znajdziemy pogubionych chrześcijan, którym bliżej jest do pierwszej grupy. Podobnie też z pewnością istnieją antyteiści, którzy spokojnie zawarli by się w drugiej wyliczance (jeśli to czytasz i to o Tobie – odezwij się do mnie!).

Oba te przykłady wziąłem ze swojego doświadczenia i obserwacji ludzi z którymi się stykam i wygląda na to, że sama zasada jest słuszna. Proszę, nie czuj się urażony – opisuję tylko to co widzę i chcę po prostu pokazać możliwe zakończenia dróg, przed wyborami których teraz stoi wielu mężczyzn. Nie oznacza to jednak, że jeśli nie uwierzysz w Boga to będziesz bił swoją żonę 🙂

Dziewczyno, tym artykułem chciałem pokazać zalety jednej strony i zagrożenia płynące z drugiej. Przerabiałem to na własnej skórze i się tym dzielę – przepuść jednak wszystko przez filtr swoich doświadczeń i sama zdecyduj w swoim czasie.

Jesteś bogiem, uświadom to sobie sobie

Znów do facetów. Na początku fajnie jest myśleć, że jesteś bogiem. Ale nie jesteś. Gdy coś Cię dobije i byłeś na samej górze swojej hierarchii – nie masz się do kogo zwrócić po pomoc. Wtedy możesz sobie zanucić pod nosem jak Magik i tak jak on wyskoczyć przez okno.

Zrobiło się szorstko na koniec – ale chcę Ci tylko pokazać, że jest inna droga. Jeśli pragniesz konkretu w swoim życiu, zjednoczonej rodziny, a przede wszystkim miłości (tej samej, którą wałkują na każdym ślubie ;)) to śmiało zawróć. (posluchaj też podcastu z Andrzejem Kocem o budowaniu szczęśliwej rodziny)

Bogiem nie będziesz, ale synem Króla jesteś!

Potwierdzam swoim życiem, że pójście za Bogiem było najlepszą decyzją EVER. Jeśli się ze mną zgadzasz – daj mi znać. A jeśli się nie zgadzasz – to z chęcią poznam Twój punkt widzenia.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się!

Paweł Tomkiel

Człowiek o milionie pomysłów, Boży wojownik, mąż, brat, przyjaciel. Jest umysłem ścisłym, dlatego też uwielbia pisać w formie poradników i wypunktowań. Wolne chwile poświęca na rozmowy z ludźmi, muzykę i sporty wodne.

Dołącz do dyskusji

Avatar Gabriela

Bardzo zły, manipulacyjny i krzywdzący opis. Zarówno ja, jak i mój chłopak, jesteśmy antyteistami i nasz związek wygląda zupełnie inaczej, niż jest to tutaj opisane. To, że nie wierzymy w Boga, nie znaczy, że sami czujemy się bogami, dawno nie słyszałam tak infantylnego argumentu. Owszem, rozróżniamy co jest dobre, a co złe, sami z siebie, a jeśli ktoś będzie chciał ze mną na ten temat podyskutować, to chętnie przedstawię swoje logiczne argumenty. Właśnie – argumenty, nie wymówki. Władza i pieniądze? Władza u nas nie istnieje, za to istnieje równość, sprawiedliwość, dzielenie obowiązków, partnerstwo. I to nie jest tak, że mój chłopak mi pomaga, myjąc naczynia, tylko myje je, bo to również jego naczynia, również on je brudzi. Pieniądze wydajemy na podróże, kształcenie się, nasze zainteresowania, ale też na pomoc schroniskom dla zwierząt i ludziom potrzebującym. Poza tym oboje się szanujemy, nie oceniamy drugiego, wymagamy w pierwszej kolejności od siebie, i nikt nie wyznaje zasady „wiem najlepiej”. Ten opis przedstawia ludzi wierzących, jako ludzi głupich, bez swojego rozumu, którzy postępują jak roboty i zachowują się dobrze tylko dlatego, że ktoś im tak każe. Czy sam, zanim się nawróciłeś, byłeś zły, nie szanowałeś kobiet, byłeś egoistą, kochającym siebie i pieniądze? Jeśli tak, to świadczy tylko o tobie, o żadnym innym mężczyźnie na tym świecie, więc nie możesz pisać w imieniu wszystkich, czy nawet w imieniu większości.

Avatar Paweł Tomkiel

Hej Gabrielo,

Dzięki za komentarz. Zanim się nawróciłem postępowałem w miarę dobrze (tak jak zostałem wychowany), ale w sytuacjach kryzysowych uciekałem się do egoizmu. Decyzjami w życiu u samych podstaw mogą kierować różne motywy: lęk, pycha lub miłość. Mną wtedy kierował lęk, bałem się o siebie i o siebie dbałem w pierwszej kolejności.

Teraz kieruje mną miłość i jestem gotów oddać za obcego człowieka życie, bo „nie ma większej miłości niż oddać życie za przyjaciół”.

Artykuł napisałem już jakiś czas temu i pewnie lekko bym go teraz zmodyfikował, jednak nadal się zgadzam z tym co tu jest 🙂 Nie piszę w imieniu wszystkich, zaznaczyłem, że celowo generalizuję i tak – opisuję tylko swoje doświadczenia. Cieszę się, że u Was to wygląda inaczej 🙂

trzymaj się!

Avatar b

Kilka czasów upłyneło, ale temat wiary nigdy nie jest zamknięty 😛 Trochę stereotypów się pojawiło; a ja mam taką zagwostkę: Jezus uważał siebie za (pół)boga którego to z kolei chrześcijanie podobno powinni naśladować (?) czyli myśleć podobnie jak on. Ja stałem się ateistą i skoro nie potwierdzam rzeczywistej obecności bustw/boga to tym bardziej nie przypiszę sobie ich/jego atrybutów. pzdr Natrafiłem na tekst bo szukałem w google czy można się deklarować równocześnie jako niewierzący-ateista(poglądy, racjonalizm) i chrześcijanin(wspólnota, tradycja)

Paweł Tomkiel
28 stycznia 2019
Avatar Paweł Tomkiel

Cześć,
masz rację – raczej nie dbałem w tym tekście o uwzględnienie wszystkich wariantów 🙂

Chrześcijaństwo to gruby temat, ale w skrócie:
1. Bóg stworzył świat i człowieka, żeby żyć z nim w miłości i relacji
2. człowiek wybrał, by żyć po swojemu
3. reszta historii to jest to jak Bóg próbuje odnaleźć człowieka by znów mieć z nim bardzo bliską relację, więc przychodzi jako Jezus
4. no i daje każdemu zbawienie gratis, bez zasługiwania i bez starania się – tylko trzeba mu odpowiedzieć „tak” (choćby w swoim pokoju, prostu z serca)

No i teraz co bym dodał do tego a propos Twojego komentarza:
– naśladowanie Jezusa nie oznacza, że stajesz się Bogiem – ale możesz stać się tym kim Bóg chce i do czego Cię stworzył
– raczej nie pogodziłbym ateizmu i chrześcijaństwa, chyba że rozumianego jako pustą religijność i jeszcze bardziej pustą tradycję 😉 A więcej o pustej tradycji pisałem tutaj: https://www.braciaprzykawie.pl/przestan-chodzic-do-kosciola-5-powodow/

I to chyba tyle, bardzo chętnie pogadam, dzięki za otwartość i komentarz 🙂
Paweł

A Twoim zdaniem?

Adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wybrane dla Ciebie

Co czytać? 5 najlepszych blogów o świadomym życiu

Treści w internecie jest już na tyle dużo, że coraz trudniej dotrzeć do tych dobrych jakościowo.

Czytaj dalej

Ideałami rodziny nie wykarmisz

Każdy jest idealistą. Każdy z nas ma w sobie ideały. Coś w co wierzy. Jakieś wartości na których buduje swój światopogląd i na podstawie których podejmuje wszystkie decyzje.

Czytaj dalej

Nic się nie stało – najpotężniejsze słowa wybaczenia

Nic się nie stało! Polacy, nic się nie stało!

Czytaj dalej

Rytuał porannej kawy – ułóż sobie dzień

W końcu jest - pierwszy wpis o kawie. Jednak o kawie z innej perspektywy niż ta kuchenna. Będziesz mógł przeczytać o tym jak wygląda poranna kawa u naszych czytelników, jak wygląda mój rytuał i dlaczego jest to taki ważny element mojego życia.

Czytaj dalej

Jak masz na imię?

Co dwa tygodnie podzielimy się z Tobą refleksją przy sobotniej kawie. No i konkursy organizujemy tylko tam.

Żadnego spamu, masz nasze słowo.

Dziękujemy, że tu jesteś!

Paweł i Krzysiek