To my odpowiadamy za edukację naszych dzieci – wywiad z Jackiem Weiglem, cz. 2

Jacek Weigl wcześniej opowiadał o tym, dlaczego wizja jest potrzebna w życiu i jak zmienia świat. Teraz zobaczysz jak Jacek zrealizował w praktyce swoją wizję edukacji. Jako prezes fundacji „Edukacja z wartościami” przez ostatnie 13 lat pomagał przy założeniu ponad 30 szkół.

Otwarcie mówi, że system edukacji – gdzie wymaga się od ucznia by we wszystkim był najlepszy – jest do zmiany, bo to jest niemożliwe. W swoich placówkach skupiają się przede wszystkim na znalezieniu mocnych stron a pozostałe przedmioty zawsze jakoś idą 😉

Edukacja o której opowiadał mi Jacek może brzmieć jak utopia – ale to się dzieje i jest realizowane od kilkunastu lat. Zapraszam Cię do przeczytania całości wywiadu.

To jest druga część wywiadu – pierwszą znajdziesz tutaj

Odpowiadamy za edukację naszych dzieci

Paweł: Jaka jest Twoja wizja edukacji w Polsce? Jak chciałbyś, by były edukowane Twoje dzieci? I ogólniej – jak chciałbyś zmieniać edukację państwową?

Jacek: Zmiany w edukacji chciałbym wprowadzać oddolnie, czyli nie za pomocą regulacji państwowych, ustaw czy rozporządzeń. Zależy mi, by zainspirować rodziców do zrozumienia, że edukacja ich dzieci to ich odpowiedzialność; powiedziałbym: „Twoje dziecko – Twoja odpowiedzialność”. Jeżeli rodzice obudzą się i nie będą obciążać winą systemu edukacji, ministra, kościoła, znajomych, swoich rodziców; tylko powiedzą: „Moje dziecko to moja odpowiedzialność. Co mogę zrobić, aby zapewnić mu środowisko najbardziej korzystne dla jego rozwoju?” – wówczas osiągnę sukces.

Wszystkie dzieci są obdarowane

Jacek: Chcę budzić potrzebę edukacji z wartościami, edukacji uczącej myślenia, a nie odtwarzania podanych formuł. Nie takiej, gdzie nauczyciel wykłada 45 minut, a uczniowie piszą testy oraz powtarzają tezy i argumenty nauczyciela. Chcę takiej edukacji, gdzie uczniowie dochodzą sami do rozwiązań – często przez rozmowę, dyskusję, czasem przez kłótnię, a przede wszystkim przez samodzielne szukanie informacji. Wtedy czytają znacznie więcej niż tylko to, co podręcznik podaje za obowiązkowe.

Taki rodzaj edukacji kształtuje osoby myślące niezależnie, które nie boją się sięgać po twórcze rozwiązania. W dorosłym życiu tacy ludzie nie boją się porażki, ponieważ wiedzą, że na cztery firmy – trzy upadają. Osoby te mówią: „O! Zaszedłem w ślepy zaułek, więc cofnę się i jeszcze raz poszukam” i sięgają po rozwiązania. Nie boją się krytyki, bo podsumowują swoje osiągnięcia i cieszą się tym, że próbują – są dowartościowane.

bracia-przy-kawie-jacek-weigl-edukacja-wartosci

Moją wizją jest stworzenie szkolnictwa, w którym nauczyciele wierzą w uczniów. Wierzą, że im się uda, wierzą w talenty, które dał im Stwórca. Wierzą, że te talenty są w porządku, że można je rozwijać i pójść za nimi. Można pójść za marzeniami i powołaniem, które odkrywają. Wówczas uczniowie w jednej dziedzinie sięgają niesamowicie wysoko, w innych osiągają przeciętność, ale nigdy nie są przeciętni we wszystkim. Mają swoje sukcesy, swoje mocne strony, które nauczyciel wydobył na wierzch i docenił, na przykład to, że dana osoba się specjalizuje w muzyce klasycznej i gra na fortepianie czy skrzypcach. Kiedy ktoś realizując się jest w tym doceniony i szczęśliwy, wówczas nauka pozostałych przedmiotów też się powiedzie. Okazuje się, że nie trzeba osiągać we wszystkim 100%. Nie chodzi o to, żeby być ze wszystkich przedmiotów najlepszym. Wystarczy jeden przedmiot, w którym uczeń jest bardzo dobry i osiąga sukcesy, żeby w naukę pozostałych też włożył serce. Istotne przy tym jest to, aby nie być ocenianym, porównywanym i uważanym za przeciętnego.

Wszystkie dzieci czynią postępy

Jacek: Marzę o szkołach w których nie porównuje się uczniów do siebie nawzajem. Co to oznacza? Nie porównujemy chłopca z dziewczynką. Zauważyć można, że przeważnie dziewczynka lepiej recytuje, a chłopiec lepiej liczy… Uważam, że dobre porównywanie polega na analizie osiągnięć dziecka, w którym analizuje się jego osiągnięcia z minionego roku, z tym, w jakim miejscu jest teraz. W takiej sytuacji uczeń jest doceniony, ponieważ zawsze zrobi postęp w jakiejś dziedzinie. Kiedy widzi co osiągnął i jakie postępy zrobił, jest lepiej zmotywowany.

Paweł: Świetne podejście, ale dopytam: czy to oznacza brak klasycznych ocen?

Jacek: Myślę, że w niektórych szkołach oceny się sprawdzają, a w innych nie. Oceny mają być pomocne, a jeżeli są przeszkodą – myślę, że trzeba je wyeliminować. Trzeba przyjąć pewien system edukacji i wedle niego tworzyć strukturę szkoły oraz strategię jej prowadzenia. Może być tak, że celem jest kształtowanie umiejętności oceniania siebie i na przykład to uczniowie sami sobie wystawiają oceny. Kiedy indziej – umiejętność oceniania pracy innych. Wtedy uczniowie jako obserwatorzy również mogą oceniać. Czasem ocenia nauczyciel, a może być też tak, że tylko uczeń ocenia sam siebie. W zależności od wartości i rozwiązań przyjętych w danej szkole ocenianie może być różnorako realizowane.

Współpraca i wsparcie

Jacek: Marzę o tym, żeby oddolnie powstawały placówki zgodne z wartościami rodziców, którzy organizują się w lokalnej społeczności – może być to dzielnica, wieś, wspólnota czy kościół. Placówki, gdzie nauczycielami są ludzie z pasją, którzy są zdeterminowani, aby przekazać nie tylko samą wiedzę ale również mądrość, czyli jak stosować wiedzę w praktyce. Ludzie, którzy motywują dzieci do odnajdywania siebie i budowania na silnych stronach. Placówki, gdzie dyrektor tworzy atmosferę ojcowską zapraszając rodziców do współtworzenia szkoły. Taki dyrektor nie boi się relacji z rodzicami, a oni nie boją się wzięcia współodpowiedzialności za edukację dzieci i ich wychowanie.

Paweł: I tak to działa u Was? Fundacja „Edukacja z Wartościami” pomaga zakładać szkoły lokalnym wspólnotom?

Jacek: Tak. W Polsce są wizjonerzy, którzy odkrywają w sercu marzenie o edukacji dzieci, wówczas zgłaszają się do nas i pytają jak założyć przedszkole, szkołę czy gimnazjum. Zazwyczaj chcą to zrobić dla swoich dzieci. I w systemie, takiej powiedzmy franszyzy, doradzamy im jak stworzyć placówkę. Dużo rozmawiamy, dowiadujemy się o szansach i przeszkodach, dajemy know-how, możliwość korzystania z naszego doświadczenia oraz bazy programów, metod, w których my funkcjonujemy. Przez pewien czas wspieramy nadzorem, bo najważniejsze jest, aby utworzyć zespół tworzący szkołę; dzielimy się swoją praktyką, mobilizujemy i motywujemy.

bracia-przy-kawie-jacek-weigl-edukacja-wartosci-wychowanie-chlopca

Możemy prowadzić placówkę jako oddział Fundacji „Edukacja z Wartościami”. Może również powstać niezależna organizacja, fundacja czy stowarzyszenie, a my dalej przez jakiś czas wspieramy merytorycznie, logistycznie i finansowo.

Warunkiem naszej współpracy jest to, że w drugim roku działalności nowopowstałe placówki przekazują 1% przychodów na rzecz kolejnych placówek w Polsce. Dzięki temu możemy dysponować kapitałem początkowym np. na zakup krzeseł, czy szatni… Miejsca, które wystartowały, mogą później w ten sposób pomóc kolejnym placówkom.

Początki

Paweł: Bardzo piękna wizja. Teraz chciałbym wrócić jednak do początku. Co było dla Ciebie impulsem do założenia tej pierwszej szkoły?

Jacek: Pierwszą szkołę „Samuel” założyliśmy z żoną dla naszego pierwszego syna. Adoptowałem Mateusza, kiedy uczył się w zerówce publicznej. Szybko zorientowałem się, co się tam dzieje. Zobaczyłem, że uczniowie w zerówce deprawują mojego syna. Przynosili niewłaściwe czasopisma, mam na myśli tutaj pornografię. Wychowawczyni nie radziła sobie z tym problemem. Zastanowiło mnie, co się stanie, jeżeli będę pracować przez całe życie 8, 9, 10 godzin dziennie, a mój syn codziennie będzie spędzał 8 godzin w środowisku, które kształtuje go negatywnie – kształtuje postawy, których ja nie chcę i nie toleruję.

Co więcej, światopogląd przekazywany przez wychowawców był światopoglądem świeckim, bez Boga… w edukacji tej nie było odniesień do wartości chrześcijańskich, do Jego osoby i działania. Konsekwencją było to, że w moim synu kształtowałby się poglądy ateistyczne. Razem z żoną zmagaliśmy się, co robić, zaczęliśmy się modlić.

Bóg powoli pokazywał nam potrzebę stworzenia szkoły dla syna. Szkoły, w której wartości takie jak miłość do Boga i ludzi, wzajemny szacunek, uczciwość, realizacja, nauka z pasją są fundamentem. Rozmawiałem z różnymi środowiskami chrześcijańskimi w Warszawie, przedstawiłem im inicjatywę stworzenia szkoły chrześcijańskiej z wartościami. Zaangażowało się wielu rodziców i… udało się! Zgłosiło się pięćdziesięcioro wolontariuszy, którzy chcieli pracować przez pierwszy rok… za darmo!

Paweł: Pracowali przez cały rok za darmo?

Jacek: Tak. Jednak wokół szkoły było wiele wyzwań… Nikt nie chciał zostać dyrektorem. Ania – moja żona przekonywała mnie, że ja nadaję się na dyrektora. Było to dla mnie bardzo trudne, ponieważ w tym czasie pracowałem w firmie finansowej, w której prowadziłem projekty, awansowałem. Nie widziałem potrzeby rezygnowania z tak dobrej pracy. Wiedziałem jednak, że jeśli teraz nie zainwestuję w syna, to mogę stracić z nim relację. Będzie on człowiekiem innych wartości. Zdecydowałem, że ważniejszy jest dla mnie syn niż zawodowa samorealizacja. Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z pracy… Gdy opowiedziałem o tym jednemu koledze, podjął decyzję, że będzie wspierać mnie finansowo, abym założył tę szkołę dla syna. To był cud! Przez rok miałem wsparcie finansowe. Co ciekawe, to nie był kolega, z którym miałbym głęboką relację… wręcz przeciwnie! Zdarzało mi się go kilkakrotnie upomnieć z powodu jego niewłaściwych zachowań… Nie spodziewałbym się ciepła, a raczej chłodu. Jak bardzo się myliłem. Okazało się, że Pan Bóg użył właśnie tej osoby do wsparcia mojej rodziny!

I tak 13 lat temu powstała pierwsza szkoła. Wszystko zaczęło się od marzenia, jakie mieliśmy z żoną, aby nasze dziecko wychować w wartościach chrześcijańskich i edukować na świadomego, odpowiedzialnego i odważnego człowieka.

Źródło wciąż bije

Paweł: A teraz – po 13 latach istnienia – ile stworzyliście szkół?

Jacek: W Polsce powstała sieć ponad trzydziestu szkół chrześcijańskich, które się przyjaźnią. Większość z nich zainspirowaliśmy lub pomagaliśmy w ich tworzeniu pod względem merytorycznym, logistycznym i finansowym; część powstała niezależnie. Stworzyliśmy grupę dyrektorów szkół chrześcijańskich, którzy się odwiedzają, zachęcają i wspierają przy tworzeniu kolejnych placówek…

Paweł: Jakie macie dalsze plany?

Jacek: Planem Fundacji „Edukacja z Wartościami” jest stworzenie 100 szkół, czyli jeszcze 70 placówek w całej Polsce, aby móc kształtować w Polsce przyszłych liderów, ludzi myślących, ludzi z wartościami. Ludzi, którzy nie boją się tego, w co wierzą i potrafią to wyrażać w kulturalny sposób.

bracia-przy-kawie-jacek-weigl-edukacja-wartosci-centrum-edukacji-daniel

W 2015 roku dzięki pomocy wielu darczyńców udało się kupić budynek w Warszawie, w którym stworzyliśmy Centrum Edukacji z Wartościami DANIEL. Znajdują się tu chrześcijańskie placówki: żłobek, przedszkole i szkoła podstawowa (przenieśliśmy tu również gimnazjum). Tu również uczą się nasze kolejne dzieci. Pracujemy metodą rozwijającą samodzielność – metodą M. Montessori. Cieszę się, że udało się stworzyć takie miejsce, w którym nauczyciele i rodzice tworzą niesamowitą atmosferę, a dzieci rozwijają się w zgodzie ze sobą w myśl Księgi Przysłów 22,6 „Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości”. Pragniemy, aby dzieci odważnie szły w świat zachowując w sercu Boże wartości. To misja DANIELA.

Paweł: A dlaczego założyłeś swoją własną szkołę zamiast posłać syna do szkoły katolickiej lub takiej jak „Sternik”?

Jacek: Akurat mój znajomy stworzył Fundację Sternik w tym samym roku, kiedy ja tworzyłem „Samuela”. W związku z tym nie słyszałem jeszcze o edukacji zróżnicowanej, natomiast interesowała mnie współpraca między środowiskami chrześcijańskimi. To było dla mnie ważne.

Zawsze miałem na sercu jedność, aby byli jedno, „tak jak Ojcze Ty jesteś we mnie, a ja w Tobie. Oby tak się zespolili w jedno, aby świat uwierzył żeś Ty mnie posłał”. Jestem przekonany, że Jezus modlił się o coś bardzo realnego i wielokrotnie powtarzał: „oby byli jedno”. I wierzę, że kościół, który jest podzielony nie jest dla świata świadectwem. Wierzę, że pragnienie, aby wychować dzieci w wartościach chrześcijańskich, łączy rodziców i jest ono wspólne dla kościoła katolickiego, protestanckiego i prawosławnego. Pragnienie, aby Chrystus był w centrum edukacji, aby te wartości były widoczne na każdej lekcji. Ta edukacja łączy serca rodziców.

Wspólna wizja edukacji dzieci sprawia, że te środowiska się łączą, przenikają, poznają i szanują. Negatywne uczucia zaczynają ustępować, ponieważ mamy wiele wspólnych projektów a przez to wiele możliwości do interakcji, w których możemy dać coś z siebie. Wtedy powstaje kultura szukania tego, co jest piękne w drugiej osobie, a nie tego co dzieli. Można powiedzieć, że w ten sposób rozwija się cywilizacja wartości Chrystusa.


No i to mi się podoba 🙂 Wizja Jacka jest mi bardzo bliska i mam nadzieję, że moje dziecko poślę do jednej z placówek fundacji. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się o nich więcej to zapraszam Cię na oficjalną stronę fundacji „Edukacja z wartościami” oraz na stronę Jacka Weigla. Jacek jest tą osobą, która ma poczucie kontroli nad swoim życiem – pokazuje to świetnie zmieniając to co zmiany wymaga. A każda zmiana zaczyna się od wizji, o której opowiadał w pierwszej części wywiadu.

Tymczasem dziękujemy za Twój czas! I jeśli masz ochotę to napisz: jakie są Twoje doświadczenia związane z edukacją?

Człowiek o milionie pomysłów, boży wojownik, mąż, brat, przyjaciel. Jest umysłem ścisłym, dlatego też uwielbia pisać w formie poradników i wypunktowań. Wolne chwile poświęca na rozmowy z ludźmi, muzykę i sporty wodne.
  • Pingback: Obraz, który zmienia świat – wywiad z Jackiem Weiglem, cz. 1 – Bracia przy kawie()

  • Kasia

    Super artykuł!
    Jeśli chodzi o ocenianie to uważam, że ważna w ocenie jest informacja zwrotna. Ocena może być słowna, opisowa, która dostarczy uczniowi wiedzy, co poprawnie wykonał, doceni jego staranie, a jednocześnie pokaże mu nad czym jeszcze powinien pracować. Nie można bać się informowania ucznia, że popełnił błąd. Dziecko musi mieć świadomość, że każdy może błąd popełnić oraz że każdy błąd, niedociągnięcie można poprawić.

  • Daniel Karski

    Mnie także artykuł się bardzo podobał. Świetnie, że poruszacie temat edukacji, że zapraszacie osobę, która na niego wpływa. Jestem zdania, że jakość otaczającego nas systemu nie powinien nas zwalniać z odpowiedzialności za wychowanie dzieci, a wręcz przeciwnie wkurzenie, które nas często z jego powodu spotyka powinno wymuszać działanie niż bierność. Podoba mi się tutaj wykazana inicjatywa, tworzenia szkół oddolnie. Widzę tutaj dużą szansę na jej rozwinięcie. Jestem wolontariuszem od czterech lat w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, nasza praca jest pewnie mniej angażująca niż praca pracownika szkolnego w wymiarze czasowym, jednak też stawiamy na mocne strony dziecka, dostrzeganie sukcesów, budowanie z nim partnerskiej relacji, organizację wydarzeń, które mają charakter społeczny, inspirujący czy edukacyjny, zapraszamy na uczelnie wyższe, zaglądamy do środka wielkich firm, by przedstawić im prezesa, który wymienia się z nimi wizytówkami. Docieramy do około 2000 dzieci rocznie, wciąż powiększając ich ilość. Marzyłbym o zintegrowaniu tych programów wraz i innymi podobnymi. Marzy mi się Polska, w której kształcimy w szkołach prawdziwych liderów, jak w artykule.

    • Widzę, że możesz stanąć z Jackiem w jednym szeregu 😉