Nic się nie stało – najpotężniejsze słowa wybaczenia

Nic się nie stało! Polacy, nic się nie stało!

Znamy to. Zwrot „Nic się nie stało” jest znany i używany, zwłaszcza na meczach reprezentacji Polski. Wydaje mi się jednak, że nie wykorzystujemy całego potencjału jaki mógłby nam dać w naszych relacjach z najbliższymi.

Ktoś Cię kiedyś zawiódł? Może się po prostu spóźnił na spotkanie? A może ktoś obiecał Ci pomoc w przeprowadzce i nie przyjechał? Lub jeszcze jakaś z Twoich spraw czekała na inną osobę i się nie doczekała?

Jaka jest Twoja pierwsza reakcja na cudzą wtopę? Złość?

Dwie drogi, gdy ktoś Cię zawiódł

Złość wydaje się być właściwą reakcją.

I bardzo dobrze – masz prawo się złościć, gdy ktoś Cię zawiedzie. Emocje się w nas rodzą i jest to naturalne, nie ma co ich w sobie tłumić. Ale kiedy tylko sobie je uświadomisz – to jest ten moment, kiedy możesz przejąć kontrolę nad tym co zrobisz dalej. Powstrzymaj się jeszcze chwilę – najpierw spróbujmy poznać intencje.

Przede wszystkim, uważaj na pierwszy błąd komunikacyjny, jakim jest zakładanie złej woli. Czy jesteś pewien, że druga osoba CHCIAŁA Cię zawieść? Na 100%? Często nieświadomie wpadamy w tą pułapkę. Stop! Najpierw zweryfikuj, czy faktycznie była w tym zła wola.

Zapytaj jeszcze bez oceniania: „Co się stało i dlaczego się nie udało?„. Z pewnością dostaniesz serię wymówek, ale pomiędzy nimi będziesz w stanie wyłapać prawdziwą przyczynę.

Co jest ważne – już wtedy ten ktoś czuje się winny. Zawiódł Cię i doskonale o tym wie. Daj mu wyjaśnić co takiego się stało, zanim zareagujesz. A kiedy już się dowiesz – możesz zareagować. I tu stoją przed Tobą dwie skrajne ścieżki:

  1. wyzłość się
  2. powiedz, że nic się nie stało

Przyjrzyjmy się, czego możesz się po nich spodziewać i co wniosą do Twojego życia i Waszej relacji.

Słowna agresja

Pierwsza ścieżka jest najłatwiejsza i stosujemy ją bardzo instynktownie. Jeśli my nie kontrolujemy naszych emocji, to one zaczynają kontrolować nas. Wtedy naprawdę łatwo jest po prostu wykrzyczeć swoją złość na drugą osobę.

Wyrzucając z siebie wszystkie pretensje z pewnością poczujesz się na chwilę lepiej. Będziesz miał okazję powiedzieć co o tym wszystkim myślisz i wylejesz cały swój żal. Tylko jakie będą tego konsekwencje?

Spróbujmy wyobrazić to sobie z perspektywy drugiej osoby. Ona wie, że jest winna – zależnie od tego jak radzi sobie z porażkami może znieść Twoje krzyki bardzo dobrze, lub wręcz przeciwnie – może ją to na długo powstrzymać przed podjęciem kolejnych starań.

Jedno jest pewne – Ty będziesz pielęgnować w sobie frustrację („jak on tak mógł!”), a Wasze relacje po takiej kłótni ulegną pogorszeniu na długo.

Człowiek uczy się na błędach, ale tylko jeśli ma możliwość poprawy. Trudno jest się nauczyć na błędzie jeśli nie dostaniesz drugiej szansy. Może trochę tu wyolbrzymię, ale zaryzykuję stwierdzenie, że – nie dając drugiej szansy – blokujesz takiej osobie możliwość rozwoju. A przecież człowiek, który popełnił błąd jest dużo bardziej zdeterminowany, żeby wykazać się w drugim podejściu.

Niestety, to tą ścieżką idziemy najczęściej. Nawet w dużych instytucjach (państwowych czy prywatnych) żąda się najczęściej by leciały głowy – „na widły go i do dymisji!”. Skupiamy się na winnym i jego błędzie, ale nie dajemy możliwości poprawy.

Daj drugą szansę!

To skoro nie wyrzucanie żalu, to co?

Tu mamy drugą – dużo trudniejszą – ścieżkę. Przypomnij sobie sytuację, kiedy ostatnio kogoś naprawdę solidnie zawiodłeś. Jak byś się czuł, gdybyś po wszystkim usłyszał słowa: „Nic się nie stało”? Mimo, że wiesz jak wtopiłeś – słyszysz takie słowa. Słowa, które otwierają drogę do naprawy błędu i nie niszczą żadnej relacji.

Nie chodzi o całkowite udawanie, że „nic się nie stało”. Ale jeśli widzisz skruchę, to nie ma sensu krzyczenie i wyrzucanie z siebie negatywnych emocji, bo doprowadzi to donikąd.

Idąc tym tropem patrzysz na człowieka z miłością (przecież każdy z nas popełnia błędy) i próbujesz go zrozumieć (empatia!). Teraz trzeba raczej zapytać: „co możemy zrobić, żeby usunąć konsekwencje i uniknąć tego w przyszłości?„.

To sprawia, że skupiamy się na rozwiązaniu problemu a nie ścięciu głowy winnego. Takie podejście buduje z Was „team” – drużynę, która walczy z wspólnym wrogiem – problemem. Czyli łączy, a nie dzieli.

I po takim potraktowaniu możesz się spodziewać wdzięczności i chęci bycia lepszym.

Wybaczyć czy nie wybaczyć?

Przykład traktowania ludzi przez pryzmat empatii to nic odkrywczego – to po prostu boży porządek świata.

bracia-przy-kawie-nic-sie-nie-stalo-wybaczenie-spokoj

Każdy z nas zawodzi – zastanów się jak chciałbyś być Ty potraktowany przy swoim kolejnym błędzie? Możemy iść w stronę złości, pogorszenia relacji i sterowania ludźmi przez strach LUB w stronę wybaczenia, zaufania i budowania drugiego człowieka. Wybór należy do każdego z nas.

Wiem, że to trudne – sam jestem strasznym złośnikiem, ale mam zawsze z tyłu głowy wybór – to jak zareaguję ma duży i realny wpływ na mnie i moich bliskich.

Gdy następnym razem ktoś Cię zawiedzie, powiedz: „Nic się nie stało – wstawaj, otrzep się i idziemy dalej„.


Pomysł na ten wpis powstał po rozmowie z moim kumplem, który w pracy popełnił niezły fuck-up (bardzo duży błąd) i spodziewał się najgorszego. Tymczasem szef mimo, że był zdenerwowany zwrócił całą uwagę na to jak błąd naprawić, nie dał żadnej reprymendy i ogólnie „nic się nie stało”. Jak możesz się domyślić – po takim potraktowaniu kumpel był pełen uznania dla takiej postawy i pełen wdzięczności do dziś daje z siebie wszystko, by to się nie powtórzyło.

Jeśli też leży Ci na sercu poprawa relacji międzyludzkich, to śmiało –  zaobserwuj nas na Facebook’u, a będziesz z nami zawsze na bieżąco. Do zobaczenia! 🙂

  • Odpocznij z nami! W każdy sobotni poranek będzie czekał na Ciebie inspirujący artykuł i dobra muzyka do kawy.
  • Dowiedz się więcej tutaj

Zdjęcie tygrysów dzięki uprzejmości Tambako / cc by nd

Człowiek o milionie pomysłów, boży wojownik, mąż, brat, przyjaciel. Jest umysłem ścisłym, dlatego też uwielbia pisać w formie poradników i wypunktowań. Wolne chwile poświęca na rozmowy z ludźmi, muzykę i sporty wodne.