12 pytań do zadania przy świątecznym stole, by rozmowa była wartościowa

Są czasem takie chwile kiedy spotykamy się z rodziną. Czy to w gronie czterech osób, czy dwudziestu. Mężczyźni są w krawatach, kobiety w sukienkach i wszyscy zasiadają przy świątecznym stole. Zaczyna się od rosołku, potem schabowy i spędzamy ze sobą miło czas. Powiedziałem: miło?

Rodzinny obiad czy wspólne narzekanie?

Narysuję teraz przed Tobą kilka scenariuszy rodzinnego obiadu – zdecyduj w którym najczęściej bierzesz udział.

Różnie to bywa, ale często jest tak, że widujemy się rzadko. Mamy ze sobą słaby kontakt, a niejednokrotnie są między nami jakieś niewyjaśnione sprawy. Każdy ma swoje życie i nie chce, żeby ktokolwiek się mu w nie wtrącał.

I z tym „miło” wtedy nie jest tak różowo. Sprawia to, że często na imprezach rodzinnych udajemy sami przed sobą, w głowie myślimy swoje i tylko modlimy się, żeby to się już skończyło.

To oczywiście najczarniejsza wersja, bo często nasze rodziny się ze sobą świetnie dogadują. I tylko przy wspólnym stole schodzimy na fatalne tematy. Pół biedy jeśli babcie i ciotki wsiądą na młodszych i zaczną mówić: „Ustatkuj się wreszcie!” lub „A może znajdziesz normalną pracę?”, ale już gdy wpadamy w politykę i zaczynamy narzekać na NFZ – jest po zawodach. No i wódka tu wcale nie ułatwia sprawy.

Chcesz inaczej?

Ja chyba żyję w trochę innym świecie, bo w naszej rodzinie (od kiedy znamy Boga) stawiamy duży nacisk na wzajemną miłość. Wszelkie konflikty staramy się rozwiązywać na bieżąco i nie ma między nami wieloletnich animozji. Słyszałem jednak od wielu osób, że nie każdy ma to szczęście. „Rodziny się nie wybiera” – mówią.

Skoro rodziny w większym gronie zazwyczaj widzą się przy stole, to jest właśnie ta chwila kiedy można coś poprawić. To jest ten czas na budowanie rodziny (i to nie tylko z tymi najbliższymi).

Ludzie mają tendencję do narzekania – to prawda – dlatego trzeba odwrócić ich uwagę. 🙂 Tak jak dobre rzeczy w życiu rzadko przydarzają się same, tak i o wartościowe rozmowy trzeba powalczyć. Musisz się do tego przygotować.

Wiem, że czasem ciężko jest wbić się pomiędzy dwóch wujków z różnych opcji rządzących, ale jeśli się to uda – zobaczysz ogromną różnicę w jakości takich rozmów.

A więc wyłącz telefon, skup się na rozmowie – to jest ten czas.

O czym chcesz porozmawiać?

Nie byłbym sobą, gdybym najpierw nie zapytał Ciebie – o czym właściwie chcesz porozmawiać ze swoją rodziną? Może są to sprawy, które Cię nurtują od dłuższego czasu. Może to jakiś temat, którego wszyscy unikają i nie wiesz dlaczego, a może po prostu chcesz poczuć pomiędzy Wami tę bliskość i ciepło?

Dla mnie rozmowa o polityce i narzekanie to strata czasu (co innego jeśli idą za tym działania, ale umówmy się – to nie jest case świątecznego stołu) – o tym możesz przeczytać w moim wpisie o odcięciu się od polityki.

Priorytetem jest dla mnie zawsze sprowadzenie rozmowy na tory, na których każdy chce się znaleźć, ale które wymagają już wzajemnego zaufania i otwarcia się. Chcę rozmawiać o rzeczach pięknych i chcę wspominać przede wszystkim dobre chwile. Chcę jednoczyć rodzinę i mimo, że brzmi to jak jakaś scenka z taniej świątecznej komedii romantycznej – tak właśnie jest. Komedie romantyczne właśnie dlatego pokazują nam takie sceny, bo każdy z nas o tym marzy. Gdzieś po drodze po prostu przestaliśmy wierzyć, że i w naszej rodzinie może być ciepło i z miłością.

Wymaga to jednak od Ciebie – właśnie od Ciebie – świadomego działania. Jak już mówiliśmy – to Ci się nie przydarzy samo. Musisz usiąść do stołu ze świadomością: „będę dziś dbać o to, by skupiać się na rzeczach dla mnie ważnych”. Czyli – plan akcji i działamy intencjonalnie.

Pytania do zadania przy świątecznym stole

Gdy siadam do stołu to nie zawsze mam w głowie konkretne tematy, które chcę poruszyć. Rzadko mam też gotowe pytania. Często chwytam się po prostu pięknych wspomnień, szczególnie kiedy są z nami starsi ludzie.

Postanowiłem jednak przyjrzeć się temu tematowi i przygotować na najbliższe święta listę pytań na awaryjne momenty. Proszę, bierz i korzystaj! 🙂 Pamiętaj tylko, że Twoja rodzina jest z pewnością inna, macie inny zestaw doświadczeń – koniecznie musisz na to co piszę nałożyć kalkę własnego życia.

Pytania możesz wykorzystać w rozmowie jeden-na-jeden (kojarzysz te chwile, kiedy pojedyncze osoby odłączają się od głównej konwersacji, prawda?) ale i możesz je zadać do wszystkich wokół stołu. Owszem, to już trudniejsze – wymaga bowiem przejęcia inicjatywy i niejako moderowania rozmowy. Zawsze jednak możesz znaleźć sojuszników, którym też zależy na dobrze spędzonym czasie. 🙂

Warto zwrócić uwagę, żeby do głosu dopuścić osoby starsze – to one mają najwięcej doświadczeń i są skarbnicą wiedzy dla innych. Warto żebyście wszyscy czerpali z ich doświadczenia – tylko znów, nie pozwólmy im narzekać na polityków. Zadajmy im odpowiednie pytania 🙂

Pytania podzieliłem na trzy grupy, możesz to nazwać poziomem trudności.

A więc są pytania o historie rodzinne, wtedy w rozmowie może wziąć udział większość osób i opowiedzą ją ze swojej perspektywy. Są pytania o ostatni czas – czy to miesiąc, czy może od Waszego ostatniego spotkania. No i na końcu są najtrudniejsze pytania – o wartości i o doświadczenia.

Możesz zaczepić się praktycznie o każdą rzecz z której ktoś jest dumny, o wszystko co było dla Was miłe. Możesz też pytać o to, co okazało się błędem – często takie otwarte przyznanie przed współczującymi osobami pozwala się pozbyć balastu, a także podzielić nauką, która z takiego błędu płynie.

  1. Jak się poznaliście? To może być skierowane do młodszych jak i starszych.
  2. Co pamiętacie z czasów wojny?
  3. Jak powstał ten dom?
  4. Jak to było z tym, kiedy wujek Janusz dał za komuny czajnik w łapówce dla policjanta? Na pewno macie w zanadrzu jakąś śmieszną rodzinną historię, żeby za poważnie nie było 🙂
  5. Jaką najśmieszniejszą historię rodzinną pamiętacie z ostatniego 10-lecia? To jeśli nie znasz żadnej konkretnej historii z pytania 4.
  6. Jaka była Wasza najgłupsza zabawa z dzieciństwa?
  7. Jeśli ostatni rok Waszego życia miałby być filmem, to jaki to byłby gatunek? Sensacja, komedia, czy może dramat?
  8. Co od naszego ostatniego spotkania przydarzyło się Wam najmilszego?
  9. Z czego, co zrobiłeś od ostatnich świąt, będziesz wyjątkowo dumny w przyszłości?
  10. Gdybyście mogli cofnąć czas, to co byście zrobili inaczej? To szczególnie może być bogate w przypadku osób starszych.
  11. Co było punktem przełomowym Waszego życia?
  12. Czego zabrakło, a czego było za dużo w Waszym życiu przez ostatnie kilka miesięcy?

Jak widzisz – poziom trudności rośnie z każdą kolejną grupą. Wplotłem też kilka śmieszniejszych, bo śmiech to zdrowie (a zdrowie jest przecież najważniejsze :D). To oczywiście tylko propozycje, ale chyba już łapiesz ideę.

Ja w tym roku będę miał kilka z nich w głowie i w zależności od nastroju spróbuję skierować rozmowę na interesujące tory. Nie mówię, że jeśli tego nie zrobię to na pewno zejdziemy na powierzchowny small-talk, ale zawsze lepiej warto mieć plan awaryjny.

Rzeczy dobre przydarzają się nam dużo częściej, jeśli świadomie o nie dbamy.


Moja żona, gdy opowiadałem jej o idei tego artykułu powiedziała: „dużo wymagasz od innych”. I ma rację – na tym blogu piszę o rzeczach do których chcę dążyć (czyli dużo wymagam też od siebie). Nie daj sobie jednak wmówić, że jestem ideałem. Sam muszę co jakiś czas czytać swoje artykuły, żeby sobie przypomnieć co jest dla mnie samego ważne 🙂

A tymczasem dziękuję, że tu jesteś. Z chęcią poznam Twój punkt widzenia na rodzinne spotkania przy stole – o czym zazwyczaj rozmawiacie?

Człowiek o milionie pomysłów, boży wojownik, mąż, brat, przyjaciel. Jest umysłem ścisłym, dlatego też uwielbia pisać w formie poradników i wypunktowań. Wolne chwile poświęca na rozmowy z ludźmi, muzykę i sporty wodne.